Olsztyn próbuje uporządkować sprawy podwórek

Gmina Olsztyn próbuje uporządkować kwestie gruntów leżących przy budynkach mieszkalnych i namawia mieszkańców do zakładania "wspólnot gruntowych". Idzie to bardzo opornie, bo założenie takiej "wspólnoty" wiąże się z dodatkowymi kosztami dla ludzi.

W Olsztynie sprawa gruntów leżących przy budynkach mieszkalnych, tzw. działkach do obsługi budynku, od lat jest nieuregulowana.

Jak wyjaśnił dyrektor Zakładu Lokali i Budynków Komunalnych (ZLiBK) Zbigniew Karpowicz wynika to stąd, że na przestrzeni lat gmina sprzedawała lokale komunalne z udziałem w gruncie do obsługi budynku lub bez tego gruntu.

Czytaj: MIR: Przekazaliśmy KE uzgodniony Program Polska Wschodnia

"W efekcie powstała taka sytuacja, że na 30 lokatorów w budynku udział w działce do obsługi tego budynku mają np. 23 osoby. I zgodnie z prawem tylko te 23 osoby powinny ponosić koszty związane z utrzymaniem tej działki, np. jej sprzątaniem. Pozostałe osoby takich kosztów ponosić nie powinny, bo formalnie nie mają do tej działki żadnych praw" - przyznał Karpowicz.

Czytaj: Nowa perspektywa finansowa UE wyzwaniem dla Polski Wschodniej

Jak wynika z wyliczeń Zakładu Lokali i Budynków Komunalnych nieuregulowane kwestie związane z zarządzeniem działką do obsługi budynku (są to podwórka, czy przydomowe parkingi lub ogródki) dotyczy 349 gruntów w całym mieście.

ZLiBK od kilku miesięcy zwołuje zebrania współwłaścicieli tych gruntów i namawia ich do zawiązania tworu na kształt "wspólnoty gruntowej".

"To nie jest wspólnota de facto, bo opieramy się na kodeksie cywilnym i jego zapisach dotyczących zarządzania współwłaścicieli wspólną rzeczą, za jaką uznajemy działkę" - powiedział Karpowicz.

Jak podkreślił, by podjąć decyzję o czymkolwiek związanym z gruntem (np. ustalić stawkę na sprzątanie posesji, czy zdecydować o jej ogrodzeniu) potrzebna jest zgoda wszystkich współużytkowników.

Ponieważ do decydowania o losach działki potrzebna jest zgoda wszystkich współwłaścicieli zawiązywanie "wspólnot gruntowych" idzie w Olsztynie bardzo opornie. Dotąd, jak przyznał Karpowicz, nie uregulowano spraw nawet połowy wytypowanych działek. "Bardzo trudno jest zebrać wszystkich współwłaścicieli" - zaznaczył.

Ale nawet ci współwłaściciele, którzy stawiają się na zebrania zwoływane w celu zawiązania "wspólnoty gruntowej" nie zawsze się na to decydują, bo wiąże się to dla mieszkańców z dodatkowymi kosztami dotyczącymi zarówno utrzymania działki (sprzątania, koszenia, pielęgnacji trawników itp.), jak i opłacenia zarządcy. ZLiBK namawia też na wykupywanie ubezpieczenia działki np. na wypadek tego, gdy drzewo rosnące na danej posesji złamie się i uszkodzi auto.

Jak się okazuje, w praktyce prowadzenie takiej "wspólnoty gruntowej" także nie jest proste, o czym przekonała się firma "Zarządzanie nieruchomościami Szeklicki", która chciała wykupić ubezpieczenie dla gruntu przy ul. Grunwaldzkiej, gdzie znajduje się parking zabezpieczony automatycznym szlabanem.

"Chcieliśmy ubezpieczyć ten grunt na wypadek, gdyby np. szlaban uszkodził auto. Ale żadna z firm nie sprzedała nam ubezpieczenia argumentując, że każdy ze współwłaścicieli może ubezpieczyć się indywidualnie" - podał Rafał Szeklicki.

W ocenie Szeklickiego próba uregulowania przez miasto spraw zarządzania działkami przy budynkach z gruntu jest słuszna. Tyle tylko, że wiąże się z kolejnymi kosztami dla ludzi.

"Poza tym nieuregulowanie tej sprawy nie rodzi żadnych skutków tak długo, dopóki nic się nie stanie. Jeśli zaś np. zawali się na posesji drzewo to gmina już pewnie nie będzie chciała pokryć kosztów jego uprzątnięcia, a te nie są małe, tylko może zażądać partycypowania w kosztach tych prac od współwłaścicieli działki. Ci zaś będą na raz musieli wyłożyć większą sumę" - zauważył Szeklicki.

Karpowicz przyznał, że zakładanie "wspólnot gruntowych" pod względem kosztów bije w tych, którzy wykupili, czy kupili na rynku wtórnym, mieszkanie z udziałem w gruncie. Sąsiedzi, którzy nie mają takich udziałów a de facto często w taki sam sposób korzystają z ziemi przy budynku, kosztów tych nie ponoszą.

"Najsprawiedliwiej by było, gdyby wszyscy mieli udziały w gruncie. Staramy się i to egzekwować ale to jest jeszcze bardziej skomplikowane" - przyznał szef olsztyńskiego ZLBiK

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU