Opłaty za śmieci w Białymstoku zależne od powierzchni mieszkania

Głosami większości z Platformy Obywatelskiej rada miasta zdecydowała we wtorek wieczorem, że w Białymstoku opłaty za śmieci będą zależały od powierzchni lokalu mieszkalnego.
Opłaty za śmieci w Białymstoku zależne od powierzchni mieszkania

Decyzja jest zgoda z propozycją prezydenta miasta. Przyjęte zostały trzy stawki. Przy zbiórce selektywnej, dla lokalu mieszkalnego do 40 metrów kw. - 24 zł, od 40,01 do 80 m kw. - 38 zł, a powyżej tej powierzchni - 49 zł.

Jeśli zbiórka nie będzie selektywna, stawki będą o 50 proc. wyższe. Uchwała przewiduje też m.in. dopłaty dla samotnych osób starszych. Za tą propozycją było 15 radnych, przeciw 13, nikt nie wstrzymał się od głosu.

Czytaja też: Wysokość opłat za śmieci może się odbić włodarzom czkawką     

W swoim projekcie uchwały prezydent miasta proponował stawki wyższe o kilka złotych miesięcznie, radni PO złożyli jednak swoje poprawki i już w ubiegłym tygodniu zapowiedzieli, że opłaty będą niższe. Podczas sesji prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski przyjął poprawki PO jako autopoprawki.

Krytykowany przez opozycję Truskolaski mówił, nie ma systemu, który byłby bez wad i każdy można zaatakować.

Argumentował, że zaproponowany przez niego system oparty na powierzchni lokali mieszkalnych promuje politykę prorodzinną i wspiera rodziny wielodzietne. Wyjaśnił, że w takich rodzinach opłaty za śmieci, przeliczając na jedną osobę, nie będą dużo wyższe niż obecnie.

Według prezydenta taki system jest prosty i nie będzie powodował wysokich kosztów administracyjnych, bo nie będzie wymagał częstej weryfikacji deklaracji.

Truskolaski zadeklarował, że obecny system i stawki zostały wybrane na pół roku. Po wakacjach ma być poddany ocenie i dyskusji. Przypomniał swoją wcześniejszą deklarację, że jeśli będą oszczędności po wprowadzeniu tego systemu, np. z przetargów na wywóz śmieci, to opłaty mogą zostać obniżone.

Przeciwko takiemu systemowi i stawkom opłat opowiadała się opozycja w radzie miasta, radni PiS i SLD. Radni PiS przedstawili własne poprawki do projektu prezydenta i chcieli systemu opartego nie na powierzchni lokali mieszkalnych, ale liczbie osób w gospodarstwie domowym.

Chcieli też znacznie niższych stawek. W przypadku 1-osobowych gospodarstw - 10 zł, 2-3-osobowych - 20 zł, zaś gdy domowników byłoby więcej niż trzech - 25 zł od gospodarstwa. Propozycja nie znalazła jednak większości w radzie, podobnie jak pomysł SLD - by stawki zaproponowane przez prezydenta obniżyć o połowę.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE