PARTNER PORTALU
  • BGK

Oświęcim. Za unijne dotacje sprowadzali śmieci z Niemiec

  • pt    15 stycznia 2018 - 11:05
Oświęcim. Za unijne dotacje sprowadzali śmieci z Niemiec
Śmieci były składowane na terenie dawnych zakładów chemicznych, ale plany były znacznie ambitniejsze (Fot. Fotolia)

W Oświęcimiu  ogromna sterta śmieci urosła obok firmy, która miała je magazynować i przetwarzać. Dostała nawet na to dotację, ale z potrzebnych urządzeń posiadała tylko…koparkę.




  • Firma bez kapitału i doświadczenia dostała 16-milionową dotację z PARP.
  • Za te pieniądze sprowadzała odpady z Niemiec i składowała je w Oświęcimiu.
  • Teraz śmieci są wywożone, ale 8 mln złotych przekazane firmie nie zostało zwrócone.

Śmieci były składowane na terenie dawnych zakładów chemicznych, ale plany były znacznie ambitniejsze:

- Firma miała jako cel przetwarzanie odpadów na paliwa płynne – mówił w Radiu Kraków Ryszard Listwan z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska.

Ale przedsiębiorstwo wzbudzało podejrzenia ekologów już od dłuższego czasu.

Czytaj też: Nielegalne składowiska odpadów: Problem, któremu winne są samorządy

Po kontroli ze Starostwa Powiatowego, Urzędu Miasta i Straży Pożarnej okazało się, że śmieci, zwożone głównie z Niemiec, były składowane bez żadnych wymaganych zabezpieczeń. Nakazano ich usunięcie - pisze Gazeta Krakowska.   

Firma N-Recykling z wkładem własnym w wysokości pięciu tysięcy zł unijne dofinansowanie z Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP) otrzymała w 2016 r. Dotacja w wysokości 16 mln 530 tys. zł miała być wypłacona w dwóch transzach na projekt „Wdrożenie innowacyjnej technologii produkcji wyrobów dla branży petrochemicznej”.

PARP zdążył przekazać pierwszą zaliczkę - nieco ponad 8 mln 787 tys. zł. - W związku z nierozliczeniem zaliczki w terminie 5 grudnia 2016 r. PARP wydał decyzję o zwrocie ponad 2,3 mln zł - informuje Dziennik Polski Miłosz Marczuk, rzecznik prasowy PARP. - Wskutek braku zrealizowania projektu w całości i braku wdrożenia innowacyjnej technologii produkcji wezwaliśmy firmę też do zwrotu pozostałej kwoty - dodaje.

Z powodu braku wpłaty agencja rządowa wszczęła kolejne postępowanie administracyjne, ale komornika nadal nie wysłała.

Dziennikarskie śledztwo wykazało, że spółka zezwolenie od starosty uzyskała w grudniu 2015 r. Pytanie na jakiej podstawie, bo poza działką firma nie miała właściwie nic, nie zatrudniała też pracowników. 

 

Facebook Podobał się artykuł? Podziel się!






×
KOMENTARZE (5)

  • Wioletta, 2018-01-18 18:02:47

    Czy stop fetorowi wie za co MPOŚ dostał 300 tys kary od WIOŚ ?
  • a ABW rżnie głupa, że nic, 2018-01-16 08:24:03

    Podobnie zmarnotrawiliśmy wiele, wiele miliardów na fabryki śmieci ze śmieci produkujące "innowacyjne paliwa", a innowacyjność ta polega na tym, że wytwórca płaci temu co "kupuje"... portalsamorzadowy.pl/fundusze-europejskie/zgok-w-olsztynie-kosztowal-157-mln-dzisiaj-musi-plac...ic-zeby-ktos-kupil-od-niego-paliwo,88178.html  rozwiń
  • Mazak, 2018-01-16 08:02:57

    To nie dziennikarskie śledztwo ani WIOŚ wyciągnął sprawę na światło dzienne tylko stowarzyszenie Stop Fetorowi i TNZ . To im nalezą się podziękowania a nie przyjmowanie sobie ich zasług . Gdyby nie oni WIOŚ nadal udawał by ,że wszystko jest oki !