OZE nie zastąpią tradycyjnej energetyki

  • Newseria.pl
  • 10-07-2013
  • drukuj
Po wejściu w życie ustawy o odnawialnych źródłach energii, nad którą wciąż trwają prace rządu, prostym i tanim źródłem energii może stać się energetyka rozproszona, czyli przydomowe wiatraki czy panele fotowoltaiczne na dachach. Energetyka rozproszona nie zastąpi jednak konwencjonalnej.
OZE nie zastąpią tradycyjnej energetyki

- Może jednak być jej doskonałym uzupełnieniem, pod warunkiem, że rządzący zdecydują, jaki powinien być model polskiej energetyki - uważa dr Dominik Smyrgała, ekspert ds. bezpieczeństwa energetycznego.j

 - Przejście z energetyki skonsolidowanej, jaką mamy w Polsce, na rozproszoną jest bardzo skomplikowane - mówi Agencji Informacyjnej Newseria dr Dominik Smyrgała z Collegium Civitas. - Ale są przecież programy dofinansowania np. paneli słonecznych na dachach w celach grzewczych.

Według Urzędu Regulacji Energetyki w Polsce szczególnie sprzyjające warunki do dynamicznego rozwoju energetyki odnawialnej, wykorzystującej lokalne źródła energii (w tym metan), istnieją m.in. na terenie województw: pomorskiego, zachodniopomorskiego, wielkopolskiego, kujawsko-pomorskiego oraz lubelskiego.

Jednak w ocenie dr Dominika Smyrgały w Polsce przydomowe elektrownie nie zastąpią konwencjonalnej energetyki.

 - Produkcja energii w postaci farm wiatrowych czy fotowoltaiki na dużą skalę w Polsce się nie uda, ponieważ nie pozwalają na to warunki - zwłaszcza, jeżeli chodzi o ilość godzin słonecznych w ciągu roku i kąt padania słońca - wyjaśnia ekspert. - Te źródła energii nie działają w sposób ciągły, lecz w sposób nieprzewidywalny, o różnych porach dnia i nocy.

Z danych zebranych przez Instytut Energetyki Odnawialnej wynika, że w 2012 roku w Polsce było 3 tys. małych elektrowni wiatrowych o średniej mocy 3 kW i 139 systemów fotowoltaicznych o podobnej średniej mocy. Zgodnie Krajowym Planem Działania (KPD) w zakresie odnawialnych źródeł energii i przyjętymi założeniami co do roli mikroinstalacji, moc zainstalowana w fotowoltaice mikroskalowej do 2020 roku ma wynieść 1 440 MW. Z kolei w przypadku małych wiatraków cel został wyznaczony na poziome 385 MW.

 - Nie da się oprzeć całego systemu elektroenergetycznego na energetyce rozproszonej. Co nie znaczy, że lokalnie nie może być zapotrzebowania na tego typu źródła energii przydomowe, np. w miejscach, w których nie da się pociągnąć dużej infrastruktury, bądź jest to nieopłacalne. Wszystko to kwestia dopasowania modelu - mówi dr Dominik Smyrgała.

Rozwój generacji rozproszonej, opartej o OZE, to jeden ze strategicznych celów tej polityki. Jednak kolejny rok trwają dyskusje na temat systemu dofinansowania poszczególnych technologii pomiędzy resortami gospodarki, finansów i skarbu państwa. To sprawia, że są niewielkie szanse na to, że ustawa o OZE zacznie obowiązywać od przyszłego roku.

 


KOMENTARZE (6)ZOBACZ WSZYSTKIE

Nikt i nic nie zastapi !

Teresa, 2013-07-16 21:26:00 odpowiedz

Oj PRL. Jakbym czytał Majakowskiego. Kup sobie hektar fotoogniw co by Ci dały prąd i ciepło do czasu aż zgaśnie Słońce (nawet z państwową dotacją 45%). W końcu, jak wszyscy, masz wolny wybór. Ja, póki co, wstawiłem do piwnicy kocioł węglowy i kicham na ekologię i eurokołchoz do czasu aż w Polsce bę...dzie 365 dni słonecznych i średnia temperatura w zimie plus 20 stopni Celsjusza i te ogromne akumulatory które naładowane fotonami wystarczą na ogrzanie domu przez tydzień. Zaszczepiłeś mnie tą iddeą szklanych rur prózniowych. Byle tylko ci łatwowierni nie byli w nią nabici. rozwiń

pllo, 2013-07-12 22:12:39 odpowiedz

Pan Ekspert wprowadza społeczeństwo w błąd prawdopodobnie z powodu zależności korporacyjnych. Prawda jest taka, że to przepisy i lobbing energetyków konwencjonalnych bezczelnie hamują rozwój OZE, w tym zwłaszcza fotovoltaiki. Od kiedy ogniwa słoneczne tanieją i stają się coraz bardziej dostępne, ch...ór "specjalistów" śpiewa pieśn o ułomności tej gałęzi energetyki. A stanie się tak , jak z telefonią przewodową. Jeszcze dziesięć lat i prawie wszyscy posiadacze nieruchomości, niepostrzeżenie wyposażą się w fotovoltaiczne dachy wsparte bateriami akumulatorów i w wielkim poważaniu będą mieli państwowe sieci energetyczne. I tu jest problem, bo energetyka scentralizowana jest poważnym źródłem dochodów państwa, z którego to państwo tak łatwo nie zrezygnuje. Dlatego wszekie prace legislacyjne, zmierzajace do uwolnienia producenckiego tak się ślimaczą. Ale przemiana jest nieuchronna. Za 20 lat świat będzie zaopatrywał się w energię przede wszystkim ze Słońca. Czy tego ktoś chce, czy tym bardziej, nie chce. Dlatego lepiej przestać bujać w chmurach i zawracać sobie głowę atomem, węglem czy nawet gazm. Czas na rozwój fotovoltaicznych źródeł prądu ( nie tylko ciepła ) i - a może zwłaszcza - przyśpieszenia rozwoju elektrycznej akumulacji energii ( celowo i propagandowo teraz bagatelizowanej w imię interesów lobbystycznych ). Mam nadzieję, że dynamiczne prace nad samochodami elektrycznymi odpryskiem niezamierzonym dadzą szanse rozwojowe dla domowych, wiejskich czy nawt gminnych stacji akumulacyjnych. Bo taki samochodowy akumulator dużej mocy w zupełności wystarczy do kilkudniowego zasilania domu. Rzeczywiście jest czego się bać. Więc bójcie się eksperci i decydenci od węgla, atomu i sieci. Dni wasze są policzone. rozwiń

P.R.L., 2013-07-12 21:24:34 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE