OZE: W małych gminach pytają: komu te wiatraki przeszkadzały?

  • Piotr Toborek
  • 29-11-2017
  • drukuj
Walczymy ze smogiem, przez który umierają ludzie, a całkowicie zahamowaliśmy energetykę wiatrową – dziwią się samorządowcy z gmin, które postawiły na wiatraki. Wszyscy zgodnie twierdzą, że z ich punktu widzenia spełnienie unijnych wymogów dotyczących OZE wydaje się nierealne. – Ale to w Warszawie rządzą, może mają plan  – dodają.

OZE: W małych gminach pytają: komu te wiatraki przeszkadzały?
W Margoninie stoi największa farma wiatrowa w Polsce (fot.margonin.pl)

• Wprowadzenie tzw. ustawy odległościowej właściwie całkowicie powstrzymało rozwój energetyki wiatrowej w Polsce. 

• W małych gminach obawiają się, że niekorzystna sytuacja dla branży OZE spowoduje zamykanie farm wiatrowych.

• Dla wielu gmin wpływy z podatków od farm to największa pozycja w budżecie. 

 

Jak wygląda energetyka wiatrowa od wprowadzenia ponad rok temu tzw. ustawy odległościowej? Z punktu widzenia małych gmin – bo głównie na takich terenach stawiano wiatraki – obowiązujące przepisy to powolny koniec tej dziedziny OZE.

Janusz Piechocki, burmistrz Margonina, gdzie znajduje się największa farma wiatrowa w Polsce (60 wiatraków), mówi:

– Jaka jest sytuacja? Całkowity zastój, od wprowadzenia tej ustawy nie powstał żaden nowy wiatrak i jeśli nic się radykalnie nie zmieni, to nie powstanie. To są inwestycje długoterminowe, my podpisaliśmy umowę z firmą na 25 lat. Oni zakładają, że zaczną na tym zarabiać po ośmiu latach: kto zatem zaryzykuje budowę, kiedy reguły są zmieniane w trakcie gry? A jeden wiatrak kosztuje 2 mln euro.

Jak wylicza, w Polsce jest w tej chwili ok. 5 proc. terenów, które spełniają wymogi nowej ustawy i można by na nich postawić wiatraki. – Biorąc pod uwagę inne ograniczenia, można powiedzieć, że nie ma gdzie ich stawiać, nawet gdyby ktoś chciał.

Nikt jednak nie chce, bo ciągłe zmiany przepisów dotyczących nie tylko energetyki wiatrowej, ale generalnie odnawialnych źródeł energii, nie zachęcają do inwestowania.  

Edward Trojanowski, zastępca sekretarza generalnego Związku Gmin Wiejskich, przyznaje:

– Dzisiaj wszystko stanęło, ale nie jest tak, że gminy nie są zainteresowane stawianiem wiatraków, wręcz przeciwnie, tylko to w tej chwili po pierwsze się nie opłaca, a po drugie mamy ciągłe zmiany w prawie i inwestorzy nie chcą podejmować ryzyka.

W gminach obawiają się, że część inwestorów będzie rezygnować z prowadzenia farm, bo w związku ze wzrostem podatków i ograniczeniem dopłat do produkcji energii odnawialnej będzie to dla nich nieopłacane. A to oznaczałoby dla wielu małych gmin wielkie kłopoty. Bo na przykład w Margoninie zysk z podatków od farmy stanowi 5 mln zł, czyli ok. 12 procent budżetu.

– To dużo, nasz największy dochód – mówi burmistrz. – Za te 5 mln budujemy drogi, chodniki, ścieżki rowerowe, których sąsiednie gminy nie mają. My się o naszą farmę nie obawiamy, bo to wielka firma i tak łatwo nie upadnie, ale jak gdzieś mają mniejszych inwestorów, to mogą sobie nie poradzić. 

Burmistrz zwraca jeszcze uwagę na jedno: dzięki pieniądzom z farmy może sięgać po unijne fundusze, a sąsiednich gmin często nie stać na wkład własny.

Wielokrotnie już się zdarzało, że dzwoniono do Margonina z ofertą na skorzystanie z środków unijnych, bowiem inne gminy z regionu nie spełniają wymogów.

Co ma smog do wiatraków?

– Ja tego nie rozumiem. Mówimy o smogu, mówimy, że 50 tys. ludzi rocznie przez niego umiera, a stawiamy na węgiel, mówiąc, że wiatraki są szkodliwe. Jakoś od tyłu do tego się zabieramy – dziwi się burmistrz. – Mamy stawiać na pojazdy elektryczne, które mają być ekologiczne, tyle że energię do nich wyprodukujemy z węgla. A państwa skandynawskie od 2030 roku zarzucają całkowicie produkcję energii z kopalin. Nie ma szans na spełnianie wymogów dotyczących OZE. Ale co ja mogę, skoro nasze państwo tak decyduje?

 


KOMENTARZE (18)ZOBACZ WSZYSTKIE

To teraz tylko czekać, jak UE nałoży kolejne KARY na Polskę, za niewywiązywanie się z zobowiązań ekologicznych. 12. grudnia rozprawa w sprawie Puszczy Białowieskiej, najprawdopodobniej Polska zostanie ukarana przez trybunał unijny. Niedługo dojdą kary za bezprawne zmiany w sądach, bo UE już straciła... cierpliwość. w 2020 będziemy mieli kolejne KARY za zignorowanie obowiązku wprowadzenia OZE. Do tego UE obniża limity CO2 a Polska nie otrzyma żadnego dofinansowania w tej sprawie - otrzyma je za to Rumunia i Bułgaria. "Pięknie" nas PiS urządził. Nadchodzi CZAS KAR, które wszyscy zapłacimy przez indolencję, głupotę i złą wolę tych pisowskich patałachów. rozwiń

Czas Kar Nadchodzi, 2017-12-05 19:12:21 odpowiedz

Śmieszne. Mówi to gościu, który przed wyborami poprzednikowi wiatraki wytykał. Wskoczył na jego miejsce i wielki orędownikiem się stał. Nie ma pomysłu na gminę i sam się chwali że teraz kupony od tego odcina. Paczki świąteczne dla dzieci wiatrakowcy fundują a ten je później rozdaje w torebkach firmo...wych. Dostali też w prezencie sztuczne lodowisko, które teraz się sypie. Jakiś wiejski plac zabawowy. Niewymuszone prezenty jeden za drugim a ponad 50% powierzchni gminy zabudowane siłowniami i strefami ochronnymi dla nich, wyłączającymi tereny z pod zabudowy. Trzeba trafu, że w miesiącach poprzedzających wejście ustawy krajobrazowej, gmina szybko uchwalała nowe studium. Poczytajcie tam miejscowa fora rozwiń

za miedzy, 2017-12-05 15:24:23 odpowiedz

Do pies-mum-mum: Co ty gościu za pierdoły piszesz? Nie wiesz że Polacy też wiatraki stawiają- właściwie to stawiali. Bo teraz to już nikt nie stawia. Jeżeli chodzi o cenę to przeczytaj sobie ustawę - to się dowiesz. Widzę że jesteś gościu bardzo "polityczny" pewnie słuchasz Telewizji T.., ...lub Radia M... bo tam takie pierdoły gadają, skoro piszesz takie same pierdy. Poczytaj sobie ustawy i portale energetyczne na ten temat, jak było, a co teraz jest. rozwiń

Adam, 2017-12-02 23:13:17 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE