Pasażer twój wróg?

  • www.esosnowiec.pl (Piotr Celej)
  • 08-02-2012
  • drukuj
W zimie musi być zimno – najwyraźniej z takiego założenia wychodzą sosnowieccy kierowcy komunikacji miejskiej.
Przy siarczystym mrozie nie ma co liczyć na wcześniejsze wejście do autobusu. Pan Paweł (nazwisko do wiadomości redakcji), był niemile zaskoczony zachowaniem prowadzącego autobus linii 221.

– 27 stycznia chciałem jechać autobusem, który miał odjazd o godz. 18.08 spod dworca przy Urzędzie Miejskim w Sosnowcu (zabierz głos/oceń prezydenta). Byłem na przystanku punkt 18, ale ze względu na duży mróz (-10 st.C, taka liczba widniała pod dworcowym zegarem) pomyślałem, że poproszę kierowcę aby wpuścił mnie do środka. Zaznaczam, że autobus stał przy początku peronu i nic fizycznie nie stało na przeszkodzie, aby podjechał 20 metrów dalej i „zgarnął” innych pasażerów wraz ze mną. Poprosiłem na migi o otwarcie przednich drzwi, co kierowca uczynił i pokazując bilet, zapytałem czy do czasu odjazdu mogę poczekać wewnątrz pojazdu – opowiada pan Paweł.

Niestety, kierujący nie miał najmniejszego zamiaru ulżyć zmarzniętemu pasażerowi. – Powiedział głosem nie znoszącym sprzeciwu, abym natychmiast opuścił autobus. Na moje pytanie, dlaczego każe mnie i innym pasażerom oczekiwać na mrozie odparł, że „za sześć minut odjeżdża linia 34 i nie ma tam miejsca na dwa autobusy”. Odpowiedziałem, że przecież peron jest na tyle długi, że oba autobusy, nie będąc przegubowcami, zmieszczą się razem bez problemu.

Ten argument też nie przekonał kierowcy, który znów nakazał mi opuszczenie pojazdu, dodając przy tym, że nigdzie się nie ruszy „bo ma teraz przerwę na kolację”. Problem w tym, że kierowca niczego nie jadł, a na kolanach zamiast kolacji trzymał... krzyżówkę. Żądanie, abym natychmiast opuścił pojazd, padło po raz trzeci – relacjonuje pasażer. Dwukrotnie prosił kierującego o podanie imienia i nazwiska. – Nie podam panu, może sobie pan zapisać boczny numer autobusu. I wskazał palcem na numer 703 – przytacza reakcję kierowcy pan Paweł.

– Zdaję sobie sprawę, że jeden kierowca na pewno nie świadczy o wszystkich pracujących za kierownicą w KZK GOP. Niestety, temu zabrakło zwykłej ludzkiej empatii. W sytuacji kiedy on sam siedzi bezczynnie w ciepłym autobusie, a pasażerowie marzną, przypominają mi się groteskowe sceny z PRL-owskich filmów Stanisława Barei. To przykre, że pasażera, a zarazem klienta, traktuje się w ten sposób – dodaje pan Paweł.

Co na to KZK GOP? Z jednej strony nie chce wziąć odpowiedzialności za zachowanie kierowcy, ale z drugiej przeprasza. – Nasza firma nie zatrudnia ani jednego kierowcy – tłumaczy Anna Koteras, rzeczniczka prasowa spółki.

– Usługi przewozowe świadczą dla nas zewnętrzne podmioty, a na terenie stolicy Zagłębia komunikację miejską zapewnia PKM Sosnowiec. Pamiętajmy o tym, że kierujący autobusem ma prawo do wypoczynku pomiędzy kolejnymi kursami. Uczulamy jednak naszych podwykonawców, że jeżeli na zewnątrz panuje dotkliwy mróz i nic ważnego nie stoi na przeszkodzie, kierowcy powinni wpuszczać pasażerów jeszcze przed odjazdem. Nasza firma stara się każdego pasażera traktować podmiotowo i na pewno tej sprawy tak nie zostawimy. Przekażemy relację klienta władzom spółki z Sosnowca, które zdecydowanie reagują na takie zdarzenia. Kierowca prawdopodobnie poniesie konsekwencje swojego zachowania, a poszkodowanego pasażera chcę w imieniu naszej firmy przeprosić – dodaje Koteras.

Czy PKM Sosnowiec wyciągnie konsekwencje wobec kierowcy linii 221? Trudno powiedzieć. W sekretariacie spółki nikt nie odbierał telefonu.
Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.