Pechowe Franciki

  • www.esosnowiec.pl (Izabela Kieliś)
  • 27-10-2011
  • drukuj
Zakupione w Wiedniu przez spółkę Tramwaje Śląskie, około trzydziestoletnie tramwaje E1, miały poprawić komfort jazdy pasażerów na linii 26 na trasie Mysłowice Dworzec PKP – Sosnowiec Milowice.
Pechowe Franciki

15 października br. miał być dniem debiutu sprowadzonych z Wiednia tramwajów typu E1, nazywanych także Francikami, a jeszcze przez innych sznyclami. Na tę chwilę czekali zwłaszcza pasażerowie, często korzystający z linii 26, którym przywrócono kursowanie tramwaju w krótszych odstępach czasowych. Niestety zarówno debiut nowych wagonów, jak i ich wyjazdy na trasę w późniejszych dniach okazały się wyjątkowo niefortunne. Franciki stały się już nawet obiektem lokalnych żartów.

Zakupione w Wiedniu przez spółkę Tramwaje Śląskie, około trzydziestoletnie tramwaje E1, miały poprawić komfort jazdy pasażerów. Na dodatek zmodernizowane w zakładach spółki, na torach prezentują się o wiele lepiej niż stare wagony. – Są o wiele cichsze i mniej odczuwa się w nich drgania – zachwalali pracownicy Tramwajów Śląskich, m.in. podczas odbywającego się we wrześniu Dnia Otwartego zajezdni tramwajowej w Będzinie. Wtedy to Francika zaprezentowano pasażerom po raz pierwszy. I już wtedy zagłębiowskie tory okazały się być dla niego bardzo pechowe. Francik wykoleił się podczas będzińskiej parady tramwajów.

Nie zrażona tym zdarzeniem spółka 15 października wypuściła oba pojazdy na trasę Mysłowice Dworzec PKP – Sosnowiec Milowice. I znowu przysłowiowy... „klops”. W ciągu jednego dnia jeden z Francików wykoleił się trzy razy, z czego dwa razy niemalże w tym samym miejscu, przed przystankiem Dańdówka Cmentarz na trasie w kierunku Milowic. Po kolejnym wyjechaniu wagonu E1 z szyn około godziny 16.30 przy ul. Mariackiej w Sosnowcu, ruch tramwajów musiał zostać wstrzymany na ponad dwie godziny.

Drugi spośród wypuszczonych na sosnowieckie tory Francików w dniu debiutu zaliczył zaś kolizję z samochodem, po której musiał zjechać do zajezdni. Następnego dnia w niedzielę pasażerowie przeżyli kolejne wykolejenie, a w poniedziałek kolejne. W sumie sześć zdarzeń w ciągu trzech dni...

Nic dziwnego, że pasażerowie nie zostawiają na „nowych” tramwajach suchej nitki. Każde, nawet drobne opóźnienie w rozkładzie jazdy momentalnie wywołuje uśmieszki politowania na twarzach podróżnych. – Pewnie Francik się wykoleił i zablokował tory. W końcu to nowoczesne maszyny prosto z Wiednia – żartuje Kasia Nowicka, która na przystanku Sosnowiec Wspólna czeka na tramwaj linii 24. – Żenada – stwierdza krótko jej koleżanka Ola. Skąd bierze się aż taki problem z nowymi nabytkami Tramwajów Śląskich?

Jak informuje Bolesław Knapik, dyrektor wykonawczy w spółce, wina na pewno nie leży po stronie sprowadzonych z Wiednia wagonów. – Tramwaje typu E1 zwane potocznie Francikami są w pełni sprawne techniczne, co potwierdzają dokumenty rejestracyjne wydane przez upoważnioną specjalistyczną jednostkę badawczą. Wykolejenia wagonu, które miały miejsce zostały spowodowane usterkami torowiska – informuje.

– Każdy rodzaj wagonu ma określone wymagania w zakresie stanu technicznego infrastruktury dlatego po okresie jej wieloletniej eksploatacji niezbędne są do wykonania roboty naprawcze, których zakres czasami możliwy jest do określenia po wprowadzeniu wagonu na linię – dodaje dyrektor Knapik.

Wyjaśnia on także dlaczego podczas zakupu taboru wybór padł akurat na wagony typu E1. – Spełniają one wymagania techniczno-ruchowe spółki. Były dostępne do zakupu u przewoźnika wiedeńskiego i do czasu sprzedaży, jako całkowicie sprawne technicznie, poruszały się na liniach obsługując pasażerów. Wagony te były wycofywane z eksploatacji praktycznie w dniu sprzedaży. Od kilku lat z powodzeniem takie wagony eksploatowane są u innych przewoźników, potwierdzając swoją przydatność w Polsce – zauważa Bolesław Knapik.

Dodaje także, że Tramwaje Śląskie SA zamierzają w dalszym ciągu sprowadzać wagony E1. Wszystko po to, aby uniknąć zbyt dużego zróżnicowania taboru.

Problemy z Francikami mają znikać na bieżąco. – Obserwacje prowadzone w czasie przejazdu tramwaju pozwalają wychwycić i wyeliminować na bieżąco wszystkie ewentualne usterki, które mogą wystąpić na styku infrastruktura-tabor. Działania te przyniosły pozytywny efekt, gdyż w ciągu czterech kolejnych dni odnotowano bezawaryjne przejazdy Francika. Takie działania techniczno-organizacyjne przyczyniają się do likwidacji problemów przy wprowadzaniu nowego typu wagonu do eksploatacji – stwierdza dyrektor wykonawczy spółki.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.