Podsumowanie programu pomocy osobom zagrożonym eksmisją

Program oddłużeniowy realizują w Kielcach miejski samorząd, MOPR i MZB - przy udziale Miejskiego Urzędu Pracy i wsparciu funduszy unijnych. Są już pierwsze efekty.
Podsumowanie programu pomocy osobom zagrożonym eksmisją
Zainteresowanie kielczan programem przerosło "najśmielsze oczekiwania" jego pomysłodawców (fot. flickr/marcszar)

Realizacja przedsięwzięcia rozpoczęła się wiosną 2014 r.

Celem programu jest wsparcie rodzin, które przez co najmniej pół roku - ze względu na trudną sytuację życiową i materialną - zalegają z płaceniem czynszu lub innych opłat związanych z użytkowaniem mieszkania, znajdującego się w zasobach samorządu Kielc i są zagrożone utratą lokum. Dług musiał powstać przed 2 maja ub.r.

Projekt zakłada porady prawne i psychologiczne oraz pomoc w zatrudnieniu jego uczestników, m.in. w ramach robót interwencyjnych.

Osoby, które spłacą 15 proc. zaległości za czynsz i przez dwa lata uczestnictwa w programie będą regularnie wnosiły opłaty za mieszkanie, mogą uzyskać umorzenie pozostałej części długu. Jeśli lokator zacznie zalegać z opłatami przez co najmniej dwa miesiące albo w określonym terminie nie spłaci części wcześniejszego zadłużenia, porozumienie udziału w programie zostaje zerwane.

Program zakłada możliwość wstrzymania egzekucji komorniczej wobec uczestników programu, co do których taka procedura została wszczęta. Wobec najemców, realizujących kontrakt socjalny, nie będą wszczynane także nowe windykacje. W programie można uczestniczyć jeden raz. Zgłoszenia mogą wpływać jeszcze do końca czerwca.

Udział w przedsięwzięciu jest dobrowolny, a jego uczestnicy muszą spełniać określone kryteria, dotyczące m.in. dochodów, które nie powinny przekraczać określonego progu w odniesieniu do najniższej emerytury.

Jak wynika z danych przekazanych PAP przez Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie (MOPR) w Kielcach - to jedna z instytucji realizujących program - złożono 426 wnioski od rodzin chcących przystąpić do projektu. Kontrakty socjalne podpisało 239 rodzin, a ok. 20 wniosków jest weryfikowanych.

"Części osób nie przyjęliśmy, bo nie spełniały kryterium dochodowego. Część rezygnowała z przeprowadzenia wywiadu środowiskowego, który poprzedza podpisanie kontraktu. Niektórzy poznając zasady programu, rezygnowali z udziału w nim w trakcie wywiadu. 37 rodzin wypadło z programu, bo przestały spełniać jego warunki - nie zapłaciły czynszu przez dwa okresy rozliczeniowe" - wyjaśniła kierownik ds. doradztwa metodycznego MOPR, Monika Siciarska.

Jak mówiła PAP Siciarska, początkowa pomoc ze strony MOPR w ramach kontraktu ma ogólny charakter. "Chodzi o obowiązek bieżącego regulowania czynszu. Klient może zgłosić się o wsparcie, dotyczące dodatków mieszkaniowych. Jeżeli takie przysługują, są dodatkowym zastrzykiem pieniężnym, umożliwiającym spłacanie zadłużenia" - dodała.

Kolejnym etapem jest aktywizacja społeczna i zawodowa uczestników programu. "Możemy zaproponować wsparcie psychologiczne, wizytę u doradcy zawodowego, udział w warsztatach społeczno-zawodowych. Są także staże zawodowe, prace społecznie użyteczne i kursy zawodowe pozwalające podwyższyć czy zmienić kwalifikacje - co ułatwia znalezienie zatrudnienia" - podkreśliła Siciarska.

Jak powiedziała wicedyrektor MOPR Anna Gromska, zainteresowanie kielczan programem przerosło "najśmielsze oczekiwania" jego pomysłodawców. "Przygotowując się do wprowadzenia programu i obserwując doświadczenia innych samorządów zakładaliśmy, że może ok. 30 rodzin podpisze kontrakty. A rodzin współpracujących z nami i spłacających powoli długi jest dużo więcej" - zauważyła.

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

A ja proponuje, bardziej skupić się na nowych miejscach pracy i takie osoby jak tylko będą miały gdzie to pójdą do pracy i będą pracować. Miejsca pracy to nasza przyszłość też na emeryturze, jeśli nawet będzie niska stopa urodzeń, to jeśli będzie praca to na nasze emerytury będą pracować np Ukraińcy... albo Białorusini. Ważne żeby było jak najwięcej, podam taki przykład: elektrownia wodna we Włocławki została zbudowana za ok np 2 mld zł, wytwarza prąd za ok 200 mln zł, więc po 10 latach się zwróciła, teraz zatrudnia np 20 osób a wartość którą wytwarza wystarczyła by na utrzymanie np 4000 tyś osób, to jest ważne. A nie że 16% idzie na socjal, a Ci ludzie żyją dzięki temu jak pasożyty. U nas taka osoba ma więcej praw niż przedsiębiorca, który chce coś osiągnąć. Komuna zrobiła swoje rozwiń

gość, 2015-04-09 03:25:46 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE