Połowa drzew może runąć

  • Przegląd prasy/Życie Warszawy
  • 02-09-2010
  • drukuj
Eksperci alarmują: ponad 60 proc. drzew w stolicy trzeba wymienić. Ratusz zapowiada cięcia i przystępuje do wielkiej inwentaryzacji. Ocenę zieleni zaczyna od Ochoty, Mokotowa i Pragi-Południe.
Połowa drzew może runąć

W tym roku stołeczna straż pożarna była wzywana ponad 1800 razy do powalonych i połamanych drzew. Tylko podczas ostatniej wichury, która przeszła nad stolicą w połowie sierpnia, ratownicy zanotowali ponad 220 interwencji. Drzewa przygniatały samochody, blokowały ulice i zrywały linie energetyczne – informuje „Życie Warszawy”.

Łamiące się konary powodują także gigantyczne straty finansowe. Koszt usunięcia jednego drzewa wynosi 1,7 tys. zł.

Specjaliści alarmują, że trzeba jak najszybciej przystąpić do wymiany drzewostanu. W stolicy ok. 60 proc. drzew to topole, klony srebrzyste oraz jesionolistne. Te drzewa nie powinny być w ogóle sadzone przy ulicach i domach. Są łamliwe, słabo ukorzenione. W szczególnie złym stanie są drzewa przy ulicach. Ich pnie i korzenie zżera sól.

Ratusz postanowił zmierzyć się z problemem i rozpoczął wielką inwentaryzację stołecznych drzew. Dzięki temu powstanie pierwsza w Polsce szczegółowa elektroniczna baza danych o zieleni. Na początku spis zostanie przeprowadzony na Ochocie, Mokotowie oraz Pradze-Południe.

Inwentaryzacja pochłonie 500 tys. zł i zakończy się w listopadzie. Projekt w kolejnych latach obejmie następne dzielnice – podaje „Życie Warszawy”.

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

Ale, kanał dla wydatkowania pieniędzy publicznych! Brawo! A, o "janosikowe" dalej się będziemy upominali. To gdzie jest ta Zieleń Miejska, za co się jej tak dużo płaci? Co ona wie o swoim gospodarstwie? Czy nie warto się nad tym zastanowić. No, chyba że .... nie ma wyjścia. Jeżeli ...za usuniecie 1-go (jednego) drzeweczka trzeba zapładniać 1,7 tys zł to 500/1,7=294 można wyciąć i nie ponosić kosztów inwentaryzacji. A jak się zrobi dobry przetarg na 1000 drzew, np dla wielu (pięciu) firm z podziałem (kolejno pierwsza 30%, ... ostatnia 5%) i pozwoli się zabrać drewno to za wycinkę jednego drzewa pewnie da się uzyskać cenę o wiele niższą. Robota będzie skończona szybciutko. Do nadzoru i oszacowania kubików wystarczy jeden inspektor w ZM, który i tak bierze za to pensyjkę. Ryzyko na wycinającym. Termin wykonania w umowie. I kary za niedotrzymanie, a szkody na jego odpowiedzialność. Sami się będą pilnować. rozwiń

Gajowy, 2010-09-02 09:47:11 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE