Pomysłowość gmin w zbieraniu informacji

  • Przegląd prasy/PAP/Rzeczpospolita
  • 01-06-2013
  • drukuj
W kilkudziesięciu gminach zachodniej i północnej Polski samorządy postanowiły, że na uwięzi oraz z nałożonym kagańcem trzeba wyprowadzać psa, który ma ponad 30 cm wysokości liczonej „od początku przednich łap do punktu na łopatce”.
Pomysłowość gmin w zbieraniu informacji

Rewolucja śmieciowa, którą od 1 lipca wprowadza ustawa o gospodarowaniu odpadami, pobudziła pomysłowość gmin w zbieraniu informacji o obywatelach oraz regulowaniu im życia - pisze „Rzeczpospolita".

Skłoniło to do reakcji generalnego inspektora ochrony danych osobowych, który zaapelował do wojewodów, by uchylali niezgodne z prawem uchwały samorządowców.

Czytaj też: Deklaracja śmieciowa nie może inwigilować obywatela 

A wygląda na to, że jest co uchylać. Gazeta podaje przykłady, na tle których powszechnie wyśmiewana regulacja przez UE dopuszczalnej krzywizny ogórków, jest zaledwie nic nieznaczącą fanaberią brukselskich urzędników.

Oto np. w kilkudziesięciu gminach zachodniej i północnej Polski samorządy postanowiły, że na uwięzi oraz z nałożonym kagańcem trzeba wyprowadzać psa, który ma ponad 30 cm wysokości liczonej „od początku przednich łap do punktu na łopatce".

Wydaje się jednak, że wszystkich przebili radni z Opola Lubelskiego, którzy uchwalili ile i jakie zwierzęta mogą hodować właściciele domów jednorodzinnych na terenach wyłączonych.

Jedna osoba może mieć nie więcej niż jednego konia, dwie kozy, pięć szynszyli, pięć nutrii, dziesięć królików i dziesięć kur, kaczek, gęsi lub indyków czy perliczek. Zabronili też trzymania tych zwierząt... w centrach handlowych i hotelach.

 


KOMENTARZE (4)ZOBACZ WSZYSTKIE

nie da się

jutroteznie, 2013-06-03 19:59:16 odpowiedz

W dzisiejszych czasach inwigilacja obywatela posunęła się tak daleko że przestaliśmy mieć nazwiska, imiona i inne elementy wg których można określić jakimi jesteśmy ludźmi. Staliśmy się numerami statystycznymi i tak jesteśmy traktowani. Tu oczywiście Wielbiciel. Wbrew wszelkim faktom jestem człowiek...iem, chociaż może nie do końca. Bo jak to może być, pytanie to zadałem dyrektorowi wydziału w UW, że jeżeli sprawa dotyczy podatków, to jestem zawsze zidentyfikowany chociaż na tę okoliczność mam też kilka numerów statystycznych, natomiast jeżeli państwo jest zobowiązane wypłacić mi odszkodowanie to sprawa może być zamknięta do lamusa. Ja to rozumiem, przecież z powodu mojej sprawy naród nie ucierpi. Jak się dowiedziałem jest przewidziana procedura na wypadek gdybym nie zgłosił się po odszkodowanie. Pieniądze zostałyby zdeponowane w sądzie i po okresie przedawnienia zostałyby przekazane do skarbu państwa. Teraz wyraźnie widać jak nie chcę wspierać tak wspaniałego państwa, martwiącego się aby nic się nie zmarnowało. ja w swojej chciwości chcę przywłaszczyć sobie te pieniądze. Myślę, że teraz dostanę najniższą stawkę odszkodowania ,bo już tylu ludziom się naraziłem . Obok rubryki na dodanie komentarza jest sonda dotycząca nepotyzmu, kolesiostwa, załatwiactwa w urzędzie. Wyniki są przerażające, przeszło 80% ankietowanych twierdzi - że tak. Kolejny mój przykład - osoba w UW zapisująca na audiencję do Wojewody wysłuchała z czym przychodzę i stwierdziła że nie zapisze mnie dopóki nie podam jej numeru sprawy. Musiałem pójść i dopytać się o ten numer. Podałem. Jako że prawa jest pilna, w tym samym dniu, w tym samym urzędzie udałem się do dyrektor, tej która rozmawiała ze mną poprzez drzwi. Gdy za pytałem czy tak będzie ze mną rozmawiała, zezwoliła mi łaskawie wejść do "gabinetu" i zapytała w jakiej sprawie przyszedłem, ja szczęśliwiec wyjąłem notatnik i wyrecytowałem kilka literek i cyferek, sądząc że pani będzie usatysfakcjonowana precyzją mojej wypowiedzi. Ale skąd, patrzy mądrze na mnie i pyta po co przyszedłem. Powtórzyłem że moja wizyta dotyczy sprawy numer... Przed panią stoi komputer, myślałem że on tam po to jest aby pani mogła sprawdzić i udzielić mi odpowiedzi. Nie ma znaczenia pozytywnej czy negatywnej. Na okoliczność próby załatwienia swojej sprawy musiałem się w różnych urzędach, tak byłem kierowany przez różnych ważnych urzędników, wytłumaczyć kilkudziesięciu osobom, aby dzisiaj stwierdzić, ze sprawa stoi, a właściwie leży, tam gdzie była. Okazuje się że w tym urzędzie każdy robi co chce a obywatel ma wiedzieć co powiedzieć w zależności od tego z kim rozmawia. Może po kilku miesiącach załatwiania potwierdzenia mojego zameldowania nauczę się tej trudnej sztuki trafiania z problemem we właściwy punkt. Teraz już wiem że dowód osobisty, który miałem przygotowany do wglądu, nie ma żadnej wartości dowodowej, bo nawet nikt mnie nie zapytał co jest w nim napisane. Napisałem tylko jego numer i już sprawa mogła pójść a/a. Dlaczego ja nie zostałem urzędnikiem ....? Mam jeszcze kilka lepszych pomysłów na odstraszanie interesantów. Nie martwcie się, jestem już w takim wieku, że żaden urząd mnie nie zatrudni.
Najlepsze w tym wszystkim jest to, że skoro się odnalazłem to nikt nie chce mi okazać decyzji która do mnie była wysyłana. Kazano mi się odwołać od wydanej decyzji a może ona jest dla mnie bardzo korzystna? Musiałem się jednak odwołać chociaż nie wiem od czego się odwołuję. To jest ciekawe co by się stało gdybym nie zapłacił podatku. Czy też państwo na zasadzie analogii przejęcia należnego odszkodowania, zapłaciłoby należny podatek. Uwielbiam życie, w tym pięknym województwie lubelskim, bo jest ono takie proste i zasady są tak czytelne. Żałuję tylko że posiadłem sztukę czytania i to ze zrozumieniem. Gdyby nie ta moja ułomność byłoby jeszcze piękniej. Można jeszcze trochę pisać o faktach dotyczących mojej sprawy ale chyba na razie wystarczy. Po zakończeniu poinformuję społeczeństwo o rozgrywce finałowej. Przepraszam za brak erraty w tekście ,ale rubryka zakrywa się tak szybko, że nie potrafię tego uniknąć, co zauważyłem to poprawiłem. Przepraszam wszystkich urzędników , że zawracam im głowę swoim tak błahym problemem. Gdyby nie ja to tak fajnie mogliby pracować.
rozwiń

Wielbiciel, 2013-06-03 11:55:00 odpowiedz

Gratuluję pomysłowości i znajomości problemów i potrzeb mieszkańców. Opole Lubelskie może stać się kolebką nowoczesnego unijnego gospodarowania. Mnie Starostwo wydz. geodezji bez jakichkolwiek dokumentów przemeldował do Świdnika pod adres który chyba nie istnieje. Zapomnieli mi tylko o tym powiedzie...ć. Takie działanie spowodowało sytuację dla mnie bardzo stresującą.Okazało się że Wojewoda Lubelski wydał nakaz przekazania części mojej działki pod budowę obwodnicy. Zawiadomienia o tym fakcie zostały przesłane pod fikcyjny adres i po powrocie , nikt ich nie podjął, zostały wpięte do dokumentacji w UW wydz. Infrastruktury. Na tym zakończyła się działalność urzędów wszystkich szczebli. Okazuje się że wszechwiedzący urzędnicy oskarżają mnie jakobym nie podał aktualnego adresu zamieszkania. Adresu nie zmieniłem od 1998 roku. Każdego roku , poczynając od 1990 roku, wtedy mieszkałem gdzie indziej, otrzymuję nakazy płatnicze na podatek. Ani razu nie zdarzyło się aby do mnie nie trafiły. Oczywiście po zmianie miejsca zamieszkania przemeldowałem się w państwowym biurze meldunkowym. Zmierzam do tego , ze jestem oskarżany o to że nie zgłosiłem zmiany miejsca zamieszkania-zameldowania, że nie czytam gazet i obwieszeń w urzędach, bo tam były zamieszczone informacje o tym że będą następowały wywłaszczenia . Przyznaję , że jestem byle jakim obywatelem bo zamiast spełniać oczekiwania inteligentnych urzędników, to ja zajmuję się takimi bzdetami jak zarabianie pieniędzy na utrzymanie egzystencji rodziny. Teraz chodzę i przeszkadzam zapracowanym urzędnikom domagając się wyprostowania stanu prawnego mojej działki. Ich to nie obchodzi bo muszą uczestniczyć w różnych uroczystościach, w dni świąteczne i robocze, nie wiedziałem że mamy tak dużo świętowania, nie świąt, a świętowania. Po prostu nie ma z kim rzeczowo rozmawiać. Sprawę zgłosiłem pisemnie go UW wydz. Infrastruktury w Lublinie w dniu 13 maja br.. Oni , już 17 .05.br. wysłali notatkę o starostwa w Opolu lub. z zapytaniem dlaczego nie mieszkam tam gdzie mieszkam. Oczywiście Opole milczy, dopiero gdy 27 i 28 .05.br zacząłem naciskać na różny drugi garnitur urzędników w UW LUBLIN, dowiedziałem się że czekają na na odpowiedź. Na zakończenie wysłanej notatki było dopisane " sprawę traktować jako pilną". Kolejny raz czepiam się sprawności działania urzędów państwowych, samorządowych i nie wiem już jakich jeszcze. Nie udzielenie odpowiedzi w pilnej sprawie UW w ciągu 10 dni to przecież drobiazg. Pod moim naciskiem, wymusiłem na dyrektorze wydziału, aby został wysłany monit do geodezji w Opolu Lub. Jako odpowiedź otrzymałem telefon z pretensjami że nic się nie stało, oni się pomylili. Dla pokazania mojej bezczynności oświadczam, że 14.05. br. byłem w Opolu Lub. w geodezji po inne dokumenty i adres mojego zameldowania ,nie zmieniony od 15 lat, potwierdziłem. Mam za to dodatkową atrakcję, bo nieróbstwo urzędników zmusiło mnie do przestudiowania Kodeksu Postępowania Administracyjnego. Głowa mnie rozbolała kiedy zobaczyłem ile zaniedbań zostało popełnione w mojej sprawie i dalej są popełniane. Ponadto buta i arogancja urzędników jest wręcz po mistrzowsku opanowana. Pani dyrektor w wydziale trzyma mnie za drzwiami swojego dosyć obszernego gabinetu i tak ze mną obywatelem tego kraju rozmawia. Ma rację ,mnie też zwróciłoby się w głowie gdybym mógł codziennie odsuwać wszystkie problemy. Nie mogą się nadziwić, że przychodzi obywatel i żąda naprawienia
szkody, tak jak gwarantuje mu Konstytucja RP, KPA i inne dokumenty normatywne. Dlaczego pokornie nie prosi, nie zgadza się na odkładanie o
miesiąc spotkania z Wojewodą . Licząc od 13.05.2013 r straciłem już 4 dni na monitorowanie mojej sprawy, ale nic nie posunęło się do przodu.
rozwiń

Wielbiciel, 2013-06-03 10:39:58 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU