Potrzeba większej kontroli nad łupkowymi złożami

  • newseria.pl
  • 06-08-2012
  • drukuj
Resort środowiska nie wie, co stanie się z koncesjami na poszukiwanie gazu z łupków, z których rezygnuje Exxon Mobil. Amerykański koncern paliwowy ostateczną decyzję w tej sprawie podjąć powinien we wrześniu. Zdaniem wiceministra środowiska Piotra Woźniaka państwo powinno mieć większą kontrolę nad tym, co dzieje się ze złożami znajdującymi się na jego terytorium.

Zgodnie z obecnie obowiązującym prawem są trzy możliwości na przekazanie koncesji na poszukiwanie gazu niekonwencjonalnego. Pierwsza polega na złożeniu koncesji i następnie wygaszeniu jej przez resort środowiska.

- Odbieramy wyniki prac geologicznych i dokumentację. Jeśli są złożone we właściwym trybie, a wniosek brzmi: wygasić koncesję, to oczywiście ją wygaszamy. To najrzadziej stosowany system schodzenia z koncesji - mówi Piotr Woźniak, wiceminister środowiska.

Czytaj też: Państwo dobiera się do łupków

W drugim trybie partner, w tym przypadku firma Exxon Mobil, może przenieść koncesję na drugiego partnera za jego zgodą. - I trzeci tryb, który jest dość niespotykany w Europie i w cywilizowanym świecie, ma miejsce wówczas, gdy koncesjonariusz sprzedaje spółkę wraz z koncesją komuś innemu. To się dzieje bez wiedzy ministra środowiska, bez wiedzy organu koncesyjnego - podkreśla Piotr Woźniak. Dodaje, że ten sposób ma zostać zmieniony za pomocą ustawy o węglowodorach.

Jak niedawno informował wiceminister środowiska, projekt ustawy o węglowodorach ma zostać upubliczniony jeszcze w tym miesiącu. Nowe regulacje mają zmienić funkcjonujący obecnie model zarządzania koncesjami. - To jest jeden z elementów dyskusji, czy tym systemem zarządzać, czy tylko obserwować go biernie - wyjaśnia wiceminister. - Na razie mamy taki, który nie pozwala na zarządzanie, tzn. że organ koncesyjny stoi z boku i reaguje na sygnały czy bezpośrednie wnioski przedsiębiorców, nie robiąc w sprawie gospodarki złożami praktycznie nic - dodaje.

To oznacza również, że ministerstwo nie wie, ile warte są koncesje. - To bardzo różnie można wyceniać. Exxon i my nie mamy żadnej kontroli kosztów, ani żadnego monitoringu kosztów ponoszonych przez firmy na prace poszukiwawczo-rozpoznawcze bądź wydobywcze. To jedna z wad systemu. W związku z tym polegamy wyłącznie na tym, co nam na ogół za pomocą mediów, prześlą - mówi Piotr Woźniak.

-Powinniśmy mieć przynajmniej blade pojęcie o tym, jak kosztowne jest poszukiwanie i wydobywanie węglowodorów w Polsce. Na razie takiej wiedzy nie mamy albo jest ona szczątkowa. W związku z tym wycena koncesji z naszego punktu widzenia jest niemożliwa. To zależy od zgody stron. Czasem sprzedaje się różne rzeczy poniżej wartości, po to, by odzyskać chociaż część pieniędzy. A czasem z wielką rentą, dlatego że perspektywicznie mogą przynieść ogromy zysk. W przypadku Exxon Mobil nie powiem nic konkretnego, bo po prostu nie wiem - tłumaczy Główny Geolog Kraju.

Po ogłoszeniu przez amerykańskiego giganta paliwowego Exxon Mobil decyzji o wycofaniu się z poszukiwania gazu łupkowego w Polsce, pojawiły się spekulacje, do kogo trafić mogą należące do niego koncesje. Wśród chętnych wymieniany był Lotos. Sam koncern zaprzecza tym doniesieniom. - Nie prowadzimy takich starań - informuje Marcin Zachowicz, szef biura prasowego Grupy Lotos.

Polska wydała do lipca łącznie 110 koncesji na poszukiwanie gazu łupkowego. Koncern Exxon Mobil posiada sześć, w tym cztery w obrębie basenu podlaskiego i dwie na obszarze basenu lubelskiego. Z kolei Lotos ma siedem koncesji, ale tylko na poszukiwanie gazu łupkowego pod dnem morskim. Szacuje się, że zasoby tego paliwa pod dnem Bałtyku mogą wynosić od 115,6 do 148,4 mld m3.

Czytaj też: Ktoś się myli co do ilości łupków w Polsce

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU