Poznań, podziemne kosze na śmieci: Przykład wyrzucania pieniędzy „do śmieci”?

Dzięki staraniom osiedlowych radnych z poznańskiej Wildy, w grudniu na tamtejszym targowisku zamontowano podziemne kosze na śmieci. Minęły jednak trzy miesiące od montażu, a pojemniki wciąż nie są używane.
Poznań, podziemne kosze na śmieci: Przykład wyrzucania pieniędzy „do śmieci”?
Podziemne śmietniki zbudowano m.in. na toruńskiej starówce. (fot.torun.pl)

• Inwestując w nowinki gminy muszą dbać o rachunek ekonomiczny.

• W Poznaniu zainstalowano podziemne kosze na śmieci, ale zapomniano o tym, że śmieci z pojemników nie da się odebrać zwykłymi śmieciarkami.

• - Naprawdę nie jest sztuką wydać duże pieniądze na inwestycje, sztuka, żeby to działało i opierało się na rachunku ekonomicznym. Jeżeli już gmina inwestuje to musi umieć z tego korzystać - mówi Bernhard Skiba z firmy East Europe Consulting.

Podziemne pojemniki to pierwsze rozwiązanie tego typu zastosowane na poznańskich targowiskach i jedno z niewielu w Polsce. Problem jest jednak taki, że na razie z pojemników nie można korzystać.

- Uzgadniamy jeszcze z GOAP kwestie techniczne związane z odbiorem odpadów z takich pojemników - mówi Iwona Rafińska, prezes spółki Targowiska. - Chcemy dobrze przygotować się do uruchomienia tego rozwiązania. Wkrótce kubły będą użytkowane - zapewnia Rafińska w rozmowie z portalem epoznan.pl

Dla Bernharda Skiby (mieszkańca Poznania) z East Europe Consulting firmy, która zajmuje się doradzeniem samorządom w działaniach dotyczących gospodarki odpadami, przykład z Wildy, obrazuje sposób działania wielu gmin.

- Nie widać w nich konsekwencji i planu - twierdzi. - Nowości, innowacje, są bardzo fajne, ale to się musi bilansować ekonomicznie, to jest podstawa – mówi Skiba.

Jak podkreśla, trzeba też pamiętać, że zwykle wszelkie nowinki pociągają za sobą koszty i wzrost opłat dla klientów, czyli mieszkańców.

Zdaniem naszego rozmówcy, w tym konkretnym przypadku „zapomniano” o tym, że śmieci z pojemników nie da się odebrać zwykłymi śmieciarkami.

– Z tego co wiem GOAP nie ma odpowiednich pojazdów i to jest problem – dodaje Skiba. – Naprawdę nie jest sztuką wydać duże pieniądze na inwestycje, sztuka, żeby to działało i opierało się na rachunku ekonomicznym. Jeżeli już gmina inwestuje to musi umieć z tego korzystać.

Bernhard Skiba obawia się, że podobnie może być z wprowadzeniem zapowiadanej przez ministerstwo kontroli nad odpadami.

- Gminy będą musiały zainwestować w systemy „śledzenia” odpadów i to zrobią, tylko przy takim podejściu jak widzimy to niewiele da, bo nie chodzi o to, żeby wydać pieniądze i mieć spokój, tylko naprawdę panować nad odpadami, a do tego trzeba być przygotowanym. Samo kupienie najdroższego nawet systemu problemu nie rozwiąże - uważa Skiba.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

Nadal mamy państwo teoretyczne - można marnotrawić bezkarnie miliony pieniędzy publicznych - a tu ani be ani me ze strony tych co powinni czuwać nad przestrzeganiem prawa i racjonalności wydatkowania pieniędzy podatników... - plus.expressilustrowany.pl/wiadomosci/a/jak-wywozi-sie-lodzkie-smieci,1192...0084 rozwiń

Ekipy się zmieniają - ale, 2017-04-03 17:11:41 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE