PPP sposobem na gwałtowny wzrost cen wody

  • wnp.pl (Piotr Stefaniak)
  • 04-11-2009
  • drukuj
Upowszechnienie systemu koncesyjnego, czyli specjalnej formy partnerstwa publiczno-prywatnego, jest szansą na złagodzenie problemów gwałtownego wzrostu cen za usługi dostarczania wody i odbierania ścieków w gospodarce komunalnej - ocenia Piotr Gepert, prezes zarządu Veolia Woda.
PPP sposobem na gwałtowny wzrost cen wody

Wypełnienie przez Polskę akcesyjnego obowiązku, który ujęty jest w Krajowym programie oczyszczania ścieków komunalnych, wymaga poniesienia do 2015 roku nakładów inwestycyjnych wartości ok. 60 mld zł. Koszty te spowodują, a w wielu przypadku już spowodowały, wzrost stawek amortyzacji oraz kosztów eksploatacji, co przekłada się ostatecznie na cenę dostarczanej wody.

- W niektórych miastach, które inwestowały bez pogłębionej analizy realnych potrzeb i możliwości finansowych, już nastąpił efekt tzw. przewymiarowania, co skutkować może według szacunków Uniwersytetu Warszawskiego, przeprowadzonych na zlecenie Izby Gospodarczej Wodociągi Polskie, podwojeniem aktualnych cen usług – mówi Piotr Gepert. - Co gorsza, w ślad za tym idzie ograniczanie zużycia wody przez gospodarstwa domowe poniżej standardu uważanego w Europie za minimum cywilizacyjne, tj. 94 litrów na dobę.

Tymczasem gminy czekają kolejne wydatki, związane z realizacją ramowej dyrektywy wodnej. Jej celem jest osiągnięcie do 2015 roku „dobrego stanu wód”, w obszarze dwóch dorzeczy: Wisły i Odry. Realizacja pierwszego programu szacowana jest na 47 mld zł, drugiego - na 40 mld zł. Choć wydatki rozłożą się pomiędzy gminy, przemysł i rolnictwo, to gros kosztów poniosą właśnie samorządy.

Zarazem już obecnie w Polsce udział opłat za dostarczanie wody i odprowadzanie ścieków w dochodzie do dyspozycji przez gospodarstwo domowe przekraczają 3 proc., czyli są relatywnie kilka razy wyższe niż w krajach „starej” Unii Europejskiej (wskaźnik 0,8 proc.). Zdaniem prezesa Geperta, szybko też zbliżamy się do bezwzględnego poziomu „zachodnich” stawek za usługi wodno-kanalizacyjne (średnia cena dostarczenia 1 m szesc. wody w 2008 r. - 3,4 euro). W najdroższej pod tym względem na Śląsku gminie Mikołów, cena ta sięga 3,3 euro brutto. Doliczając realizowane lub planowane inwestycje kanalizacyjne i te związane z ramową dyrektywą wodną – istnieje realna groźba, że wiele gmin w Polsce będzie miało wkrótce wyższe stawki za gospodarkę wodno-kanalizacyjną niż w „starej” UE, co zrodzi wiele komplikacji natury społecznej, ocenia Piotr Gepert.

- Przykłady krajów, w których występuje duży udział sektora prywatnego w tej branży dowodzi, że stawki za usługi dostarczania wody są niższe od krajów, gdzie dominuje sektor publiczny. - podkreśla prezes Gepert.

Np. w Danii (sektor wodociągowo-kanalizacyjny jest w ponad 90 proc. publiczny) cena ta w ub.r. wynosiła średnio 6,18 euro/m szesc., w Niemczech (w 87 proc. publiczny) – 5,16 euro, natomiast we Francji, gdzie niemal w 100 proc. rynek oparty jest na koncesjach udzielanych prywatnym operatorom - 3,01 euro.

- Upowszechnienie systemu koncesji w Polsce w branży wodociągowej nie spowoduje, że w magiczny sposób zostaną wpompowane z dnia na dzień do niego olbrzymie środki. - podkreśla Piotr Gepert – Natomiast koncesje wymuszą z pewnością racjonalną politykę inwestycyjną, dyscyplinę operatorską i taryfową, wpływając na łagodzenie skutków wzrostu cen usług.

System koncesyjny ma też inne zalety. Nie jest to sprzedaż mienia komunalnego, co budzi – podobnie jak prywatyzacja spółek skarbu państwa – opory wielu radnych. Koncesje mogą zmienić dualizm samorządów, które z jednej strony odpowiadają politycznie za jakość i ceny wody, a z drugiej – muszą przestrzegać dyscypliny budżetów spółek komunalnych, czyli godzić się na podwyżki cen zgodnie z przedstawianymi kalkulacjami.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE