Prezes PKS Białystok wnioskuje o zawieszenie

Prezes firmy PKS Białystok Rafał Rutkowski złożył wniosek do rady nadzorczej o zawieszenie go w pełnieniu obowiązków - poinformował marszałek województwa podlaskiego Jarosław Dworzański. Od wtorku w firmie trwa strajk.
Prezes PKS Białystok wnioskuje o zawieszenie
W regionie nie jeżdżą żadne autobusy PKS Białystok z rozkładu jazdy. Załoga domaga się odwołania zarządu, przywrócenia do pracy zwolnionych związkowców.

Czytaj też: Bez decyzji personalnych w PKS Białystok

Jak mówili na wspólnej konferencji prasowej marszałek Dworzański i prezes Rutkowski, mają oni nadzieję, że decyzja prezesa spowoduje, że strajkująca załoga przystąpi do rozmów, przerwie protest i wróci do pracy, a napięta sytuacja uspokoi się.

Prezes Rafał Rutkowski powiedział, że złożył prośbę o zawieszenie, bo nie chce być przeszkodą w zażegnaniu sporu w firmie.
- Wystarczająco dużo się stało. Czas najwyższy usiąść do stołu, żeby rozwiązać całą sytuację - powiedział Rutkowski. Przypomniał, że wielokrotnie były już proponowane strajkującym rozmowy, ale nie zostały one podjęte.

Czytaj też: Bez zmian w białostockim PKS

Pytany o to, dlaczego złożył prośbę o zawieszenie, a nie wniosek o dymisję, powiedział, że "nie ma sobie nic do zarzucenia", jeżeli chodzi o zarządzanie firmą. Przypomniał, że za 2010 rok firma zwiększyła przychody o 2 mln zł, w firmie wzrosło wynagrodzenie. Firma ma jednak ujemny wynik finansowy. Jak poinformował marszałek Jarosław Dworzański (zabierz głos/oceń marszałka), strata za 2010 rok wynosi 1,2 mln zł. Zauważył też, że główną przyczyną tych strat jest "nieracjonalna gospodarka paliwem".

Obecny na konferencji Andrzej Jackiewicz z rady nadzorczej PKS Białystok SA powiedział, że nie widzi powodów, aby rada nadzorcza nie przychyliła się do prośby prezesa o zawieszenie. Zaznaczył jednak, że rada zbierze się w środę. Już jednak wiadomo, że maksymalnie prezes może być zawieszony na 3 miesiące, ale okres ten może być krótszy. W czasie zawieszenia prezes będzie otrzymywał wynagrodzenie. Firmą będzie zarządzał drugi członek zarządu wraz z powołanym prokurentem.

W niedzielę na terenie bazy PKS, w jednym z autobusów znaleziono zwłoki 53-letniego kierowcy, uczestnika strajku. Mężczyzna prawdopodobnie popełnił samobójstwo. Jak powiedział marszałek Dworzański, powołując się na informacje z prokuratury, wyniki sekcji zwłok wstępnie to potwierdzają.

Czytaj też: Nie żyje uczestnik strajku w PKS Białystok

Śledztwo w sprawie śmierci kierowcy wszczęła w poniedziałek Prokuratura Rejonowa Białystok-Południe. Jej szef prokurator Marek Winnicki poinformował PAP, że przyczyną śmierci kierowcy było uduszenie przez powieszenie się. "Postępowanie ma na celu wyjaśnienie, czy były wywierane jakieś wpływy na jego psychikę przez jakąkolwiek osobę, które mogłyby wywołać w nim zamiar targnięcia się na własne życie" - powiedział Winnicki. Wyjaśnił, że artykuł 151 kodeksu karnego mówi, że kto namową lub przez udzielenie pomocy doprowadza człowieka do targnięcia na własne życie, podlega karze od 3 miesięcy do pięciu lat więzienia.

Zmarły kierowca - dodał Winnicki - nie miał żadnych obrażeń, które mogłyby wskazywać na udział osób trzecich w jego śmierci. Prokuratura potwierdza, że "przy zmarłym zostały znalezione zapiski". Zastrzegł, że o ich treści prokuratura nie udziela informacji, ale będą one analizowane.

Właściciel PKS Białystok - samorząd województwa podlaskiego - oraz zarząd spółki uważają, że strajk jest nielegalny. Strajkujący przedstawiają swoje opinie prawne, według których działają zgodnie z prawem.

Dziennie w spółce PKS Białystok nie jest realizowanych ponad tysiąc kursów, zarząd PKS Białystok szacuje, że kosztuje to każdego dnia ok. 120 tys. zł. W poniedziałek marszałek powiedział, że straty są już w tej chwili "trudne do oszacowania", a spółka może utracić płynność finansową.

Protest zaczął się od dyscyplinarnego zwolnienia dwóch związkowców, którym władze spółki zarzuciły nadmierne zużycie paliwa w autobusach, składając jednocześnie zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Obecnie główny postulat, to dymisja zarządu. Protestujący poczuli się bowiem obrażeni publicznymi wypowiedziami prezesa o tym, iż dochodziło do kradzieży paliwa. Również oni zawiadomili prokuraturę o podejrzeniu naruszania przez zarząd firmy praw pracowniczych.

Protest w PKS popierają NSZZ "Solidarność" i OPZZ. Listy w sprawie sytuacji w PKS wystosowali też przedstawiciele różnych partii politycznych.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU