Przez ustawę śmieciową będzie drożej w mazurskich portach

Właściciele mazurskich portów z powodu tzw. nowej ustawy śmieciowej w tym sezonie będą płacili za odbiór śmieci nawet 3-4 - krotnie więcej niż przed rokiem. Dlatego wiele portów podniosło ceny dla żeglarzy. Wielu ludzi obawia się "wysypu" dzikich wysypisk.
Przez ustawę śmieciową będzie drożej w mazurskich portach
Mimo że nowa ustawa dotycząca odbioru śmieci, która nakłada obowiązek gospodarowania odpadami na lokalne samorządy obowiązuje od 1 lipca 2013 roku, to właściciele mazurskich portów dopiero w tym sezonie odczują jej skutki. Sezon na Mazurach rusza z końcem czerwca i w ubiegłym roku właściciele portów na starych, tańszych dla nich zasadach, przetrwali cały sezon.

"W tym roku ceny za odbiór śmieci wzrosły dramatycznie. W tamtym sezonie za odbiór pojemnika o pojemności 1100 litrów płaciłam 42 zł, a w tym sezonie za ten pojemnik muszę zapłacić 134 zł. I to tej samej firmie!"
- powiedziała PAP właścicielka portu "Stranda" w Giżycku Bente Pedersen-Łuczków, która jeszcze utrzymała opłaty portowe na takim samym poziomie jak przed rokiem.

"Ale nie wiem, czy na sezon ich nie podniosę, muszę to jeszcze przekalkulować" - przyznała PAP Pedersen-Łuczków.

Na wzrost cen za dobowe cumowanie łodzi nie zdecydowała się giżycka ekomarina (ale podniesiono ceny opłaty rezydenckiej tzn. takiej, gdy jacht jest zimowany w porcie) i port "U Faryja" w Rucianem-Nidzie.

"Wliczyliśmy opłaty śmieciowe w ceny" - powiedział PAP kierownik ekomariny Dariusz Klimaszewski. Właściciel portu w Rucianem Eugeniusz Faryj przyznał, że "zaciśnie zęby, ale by nie stracić klientów cen nie podniesie".

"Działam w turystyce od 40 lat i nie mogę sobie pozwolić na utratę klientów. Ale jakbym działał krócej, to nie wiem, czy bym cen nie podniósł, bo za śmieci przyjdzie mi w tym sezonie płacić ok. 4 razy więcej niż przed rokiem"
- powiedział PAP Faryj.

Ceny za dobowy postój łodzi już podniosły największe mazurskie porty, tj. wioska żeglarska w Mikołajkach i port w Sztynorcie. W Mikołajkach cena wzrosła o 5 zł i wynosi 30 zł za łódź, a w Sztynorcie latem za dobowy postój trzeba będzie zapłacić 80 zł (poza sezonem 60 zł). O 2 zł od osoby (z 6 do 8 zł od osoby na jachcie) ceny podniósł także maleńki port Zdorkowo z Harszu.

"Mamy nadzieję, że taka podwyżka pomoże nam wyrobić się z opłatami śmieciowymi. Pojemnik, za opróżnienie którego będziemy płacić 134 zł, w sezonie bywa pełny już po 2 dniach" - powiedziała PAP Dominika Sieczkowska z portu "Zdorkowo" i podkreśliła, że problemem jest także to, że żeglarze nie sortują śmieci. Dlatego pracownicy tego portu sami przebierają śmieci i robią to za swoich gości.

W rozmowie z PAP Sieczkowska przyznała, że żeglarze narzekają na wzrost cen, nie docierają do nich tłumaczenia o skutkach ustawy śmieciowej. "Obawiam się, że ci narzekający latem będą cumować na dziko i śmieci zostawią w krzakach" -
przyznała Sieczkowska

Jej zdanie podziela wielu mazurskich samorządowców, z którymi rozmawiała PAP. "Ale nie wywołujmy wilka z lasu, zobaczymy co się zadzieje" - mówili proszeni o komentarz do wzrostu cen w portach.

W opłacie za zacumowanie każdy port oferuje żeglarzom inny katalog usług: w jednych jest to wyłącznie opłata za nocleg, czy zmycie naczyń, w innych w cenę wliczony jest prysznic, korzystanie z pralki, czy odbiór płynnych nieczystości z toalet. Prawie w każdym porcie dodatkowo trzeba płacić za korzystanie z energii elektrycznej, np. za naładowanie akumulatorów.

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

Celem stały się podwyżki służące utrzymaniu RIPOK-ów, w które przeinwestowano, a nie ekonomicznie uzasadniony recykling. Trzeba przywrócić rynek na gospodarowanie odpadami komunalnymi, pod kontrolą gmin.

w.potega@neostrada.pl, 2014-05-19 19:21:03 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE