• PARTNERZY PORTALU

Bożena Herbuś: Samorządy, nie bójcie się zarządzać energią

  • Agnieszka Widera
  • 12-06-2014
  • drukuj
W samorządach brakuje specjalistów stanowiących kompetentnych partnerów do rozmowy z przedsiebiorstwami energetycznymi. Pokutuje za to przekonanie, że energetyka to obszar silnego monopolu – twierdzi Bożena Herbuś, sekretarz regionalnej rady ds. energii w woj. śląskim.
Bożena Herbuś: Samorządy, nie bójcie się zarządzać energią

O ile z gospodarką wodno-ściekową samorządy generalnie sobie radzą, o tyle z energetyką bywa bardzo różnie. Czyżby samorządowcy bali się zajmować prądem?

Bożena Herbuś, sekretarz regionalnej rady ds. energii, naczelnik wydziału komunalnego UM w Częstochowie: Tu nie o strach idzie, ale raczej o brak świadomości, że energetyka lokalna to dziedzina, którą da się zarządzać. W wielu samorządach pokutuje jeszcze przekonanie, że energetyka to obszar silnego monopolu, że przedsiębiorstwa energetyczne to monopoliści, którzy realizują swoje zadania, opierajac się na kodeksie spółek handlowych, nie zwracając uwagi na odbiorcę.

Ja natomiast twierdzę, że z przedsiębiorstwami energetycznymi da się współpracować. Tylko przedsiębiorstwa muszą mieć po drugiej stronie merytorycznie przygotowanego partnera, umiejącego rozmawiać z energetyką, wiedzącego, co to jest moc zamówiona, co to kilowatogodziny, a co gigadżule, i jasno artykułującego swoje potrzeby. Niestety w samorządach brakuje takich specjalistów.Oczywiście nie we wszyskich, ale w większości tak jest.

Brakuje też modelu zarządzania energią w samorządzie.

–  To prawda. Nie ma uwarunkowań prawnych, które w jasny sposób określałyby model zarządzania energią na poziomie samorządu, gminy, powiatu czy województwa. Niezwykle istotna jest zatem świadomość u przedstawicieli samorządów, że obszar lokalnej polityki energetycznej jest elementem kształtującym rozwój cywilizacyjny jednostki.

Ważne jest też, by na poziomie województw powstawały dokumenty strategiczne, które będą umożliwiały kształtowanie zrównoważonej gospodarki energetycznej odpowiadającej na zapotrzebowanie wszystkich mieszkańców.

W Częstochowie kształtujemy ten obszar na podstawie zasady 5e: energia, efektywność, ekonomia, ekologia i edukacja. Wszystkie te elementy są realizowane łącznie. Zaczynając od informacji, czym i jak zarządzamy, czyli identyfikacji potrzeb energetycznych, przez efektywność, czyli zmniejszanie zużyć, ale jednocześnie poprawianie warunków rozwoju cywilizacyjnego, dalej przez efektywne wykorzystanie środków publicznych.

Realizując zadania, odpowiadamy na zapotrzebowanie ekologiczne, np. obniżając niską emisję. Ostatnim elementem jest edukacja –  edukujemy się sami, ale też prowadzimy informacyjne portale dla naszej społeczności lokalnej, również prowadzimy edukację w szkołach i programy dotyczące oszczędzania energii dla najmłodszych mieszkańców.

Prowadzimy też działania z zakresu wymiany doświadczeń z innymi samorządami.

Czego zatem od Częstochowy mogą nauczyć się inne miasta w zakresie szeroko rozumianej energetyki?

– W Częstochowie kształtujemy wolny rynek energii od 2009 r. Byliśmy pierwszym samorządem, który w 2008 ogłosił przetarg na zakup energii. Od tego czasu ograniczyliśmy wydatki na energię o 16,7 mln zł. W tej chwili w grupie zakupowej są już wszystkie jednostki miejskie, dzięki temu mamy świetną cenę energii.

Dodam też, że zmienia się postrzeganie nas przez spółki energetyczne. W dwóch pierwszych przetargach lokalna spółka obrotu nie wzięła udziału, w kolejnym już udział wzięła, a teraz przetarg wygrała. Czyli edukacja, że tak powiem, i partnerskie postrzeganie klienta, w tym wypadku następuje.

Wspomniała pani o grupie zakupowej. Coraz więcej samorządów tworzy wewnętrzne grupy lub kupuje prąd do spółki z innymi gminami. Tylko tak można utargować coś z branżą energetyczną?

– Dla mnie niezrozumiałe jest takie podejście, że samorząd to woda, a przedsiębiorstwa energetyczne to ogień. Jak się okopiemy na dwóch przeciwnych pozycjach nie będzie z tego żadnego efektu.

Z własnego doświadczenia wiem, że czasami są to trudne tematy, mamy czasem różne zdania, bo i przecież obszar działania, cele, zadania są inne w gminie, a inne w przedsiębiorstwie. Ale są takie obszary w których świetnie się rozumiemy, jak bezpieczeństwo energetyczne, efektywność energetyczna czy zaopatrzenie terenów rozwoju.

Jak mam to rozumieć?

– Musimy uznać, że przedsiębiorstwo pracuje dla zysku. My wskazując tereny rozwoju, jak gdyby przedstawiamy im nowy rynek , a oni odpowiadają na nasz potrzeby. U nas takie podejście się sprawdziło.

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

Typowy urzędniczy bełkot lub jak kto woli odkrycie Ameryki. Szkoły, przedszkola, szpitale, linie autobusowe są likwidowane, ale co tam mamy filozofa energetycznego w postaci "sekretarza regionalnej rady ds. energii" ? Nabrać kredytów z UE pod płaszczykiem dopłat, ot i polska samorządność.... Ilu takim sekretarzom krajowym, wojewódzkim, powiatowym płacimy z podatków na wypłaty. Tusk miał ograniczać biurokrację a nie mnożyć kolejne Izby, Rady, Fundusze, Agencje mienia itd itp rozwiń

paźź, 2014-06-13 08:51:12 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU