Składanie deklaracji śmieciowych idzie bardzo opornie

Składanie tzw. deklaracji śmieciowych, niezbędnych do ustalenia wysokości opłat za odbiór śmieci, idzie bardzo opornie. Dlatego niektóre miasta, np. Olsztyn i Opole, szykują kampanie informacyjne na ten temat. W większości złożonych oświadczeń deklarowana jest segregacja odpadów.
Składanie deklaracji śmieciowych idzie bardzo opornie

Od 1 lipca, zgodnie z ustawą o utrzymaniu czystości i porządku, właścicielami odpadów staną się lokalne samorządy, które teraz, często gorączkowo, próbują ustalić reguły i koszty gospodarowania śmieciami swoich mieszkańców.

Nie wszystkie miasta ustaliły już stawki dotyczące odbioru śmieci, nie ma ich m.in. w Rzeszowie, a w Gdańsku stawki już przegłosowane przez radnych mają być zmienione na najbliższej sesji. Wiadomo jednak, że wszędzie za odbiór odpadów segregowanych będzie się płaciło mniej, niż za nieposegregowanych.

Czytaj też: Gmina może wskazać swój RIPOK w przetergu na odbiór śmieci

Różnica w wysokości opłaty miesięcznej będzie sięgała kilku złotych, np. w Olsztynie w przypadku odpadów segregowanych będzie się płaciło 9,80 zł, a nieposegregowanych 14,41 zł; w Opolu różnica między kosztem odbioru segregowanych - 13 zł a niesegregowanych śmieci 20 zł wyniesie 7 zł.

Aby ustalić każdemu gospodarstwu domowemu opłatę za odbiór śmieci, miasta przyjmują od swoich mieszkańców tzw. deklaracje śmieciowe. Należy w nich np. określić, ile osób zamieszkuje dany lokal i czy składający deklarację będzie segregował odpady, czy nie.

Jak ustaliła, składanie tych deklaracji w wielu miastach idzie bardzo opornie. W Gdańsku nie wpłynęła ani jedna.

"Władze miasta zapowiedziały, że stawki za wywóz śmieci po przetargu w tej sprawie mają być obniżone (...). W tej sytuacji informujemy mieszkańców, aby wstrzymali się na razie z wypełnianiem deklaracji" - wyjaśniła rzeczniczka Zarządu Dróg i Zieleni w Gdańsku Katarzyna Kaczmarek.

Rzeszów nawet nie rozpoczął przyjmowania deklaracji, za to w Kielcach termin ich składania minął 1 kwietnia. Mimo to deklaracji w tym mieście nie złożyła nawet połowa gospodarstw domowych, dlatego lokalne media niemal co dnia o tym piszą i informują.

"Przyjęliśmy 12 tys. deklaracji, z czego 3 tys. wprowadziliśmy do systemu" - powiedział dyrektor wydziału usług komunalnych i środowiska Urzędu Miasta Kielce, Robert Urbański i dodał, że każdego dnia urzędnicy przyjmują od 200 do 300 deklaracji. Według szacunków kieleckich urzędników docelowo deklaracji takich powinno być od 25 do 27 tys.

Przyjmowanie deklaracji trwa w Olsztynie i Opolu. Kierownik referatu wymiaru opłat za gospodarowanie odpadami komunalnymi w opolskim urzędzie miasta Czesława Dybek podała, że do 10 kwietnia mieszkańcy Opola złożyli w sumie 346 deklaracji o wysokości opłaty śmieciowej - w tej liczbie jest jedna deklaracja od wspólnoty i cztery od przedsiębiorstw.

Dybek wyjaśniła, że dokument ten można składać w urzędzie miasta lub wysłać pocztą od początku kwietnia. Mieszkańcy lub zarządcy muszą go złożyć do 15 maja. Według szacunków opolskich urzędników takich deklaracji powinni być ok. 20 tys.

Olsztyn na deklaracje czeka do końca kwietnia, a jak podał na ostatniej sesji rady miasta dyrektor wydziału ochrony środowiska Zdzisław Zdanowski, wpłynęło ich zaledwie 500, w tym jedna deklaracja od spółdzielni mieszkaniowej.

 


KOMENTARZE (8)ZOBACZ WSZYSTKIE

Poprzedni system odbioru odpadów komunalnych był bardziej wolnorynkowy i tańszy niż wprowadzony nieudolną nowelizacją ustawy. Nie ma idealnej ustalania opłat za odpady komunalne, nie mniej twórcy prawa powinni dać wolność mieszkańcom wyboru firmy odbierającej odpady mieszkańców.

myślący obywatel, 2013-04-27 16:53:57 odpowiedz

Wiecie co się stanie gdy opłata jest skalkulowana zbyt wysoko i 20% zobligowanych nie przekaże deklaracji? Będzie jak zawsze w tym państwie prawa i społecznej równości. Uczciwy zapłaci za oszusta. Czyli będzie jak dzisiaj tylko nieporównanie drożej bo całość systmu obsłuiży nasza wspaniała i coraż ...większa urzędnicz biurokracja. rozwiń

pllo, 2013-04-26 13:31:01 odpowiedz

Stworzono obowiązek zrobienia nowej ewidencji parapodatników. Dlatego nowa biurokracja, której do tej pory nie było. Całość dla obsługi tego, kto wygra przetarg. Z drugiej strony kłopot z nie płacącymi również spływa na gminę. Takiego frajerstwa świat nie widział. A wystarczyło np. zwiększyć opłatę ...z podatku od nieruchomości, albo podnieść minimalnie VAT. Można doliczyć również do energii elektrycznej - i przekazać gminom. Ale tak naprawdę wystarczyło nic nie zmieniać i rozliczać gminy z ilości segregowanych odpadów np. co rok wzrost o 1 procent - jeśli nie - kara. Utrzymana byłaby konkurencja, każdy mógłby sobie wybrać odbiorcę odpadów. rozwiń

Stary Sam., 2013-04-21 22:15:17 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE