Składowisko Sokółka. NIK nie zostawia suchej nitki na staroście, gminie i marszałku

• Najwyższa Izba Kontroli stwierdziła, że od lat narastały nieprawidłowości w postępowaniu organów ochrony środowiska wobec zarządzających składowiskiem odpadów w Karczach (woj. podlaskie).
• Nieprawidłowości było tak dużo, że obecnie składowisko stwarza zagrożenie dla bezpieczeństwa ekologicznego i wzrosło ryzyko wystąpienia negatywnych skutków dla zdrowia i życia ludzi.
• Dlatego też NIK zaleca organom odpowiedzialnym za ochronę środowiska jak najszybsze doprowadzenia do zgodnego z prawem zagospodarowania odpadów na tym składowisku.
Składowisko Sokółka. NIK nie zostawia suchej nitki na staroście, gminie i marszałku
Z raportu NIK wyłania się ponury obraz tego, co działo się na składowisku odpadów w Karczach. (fot. pixabay.com)

O problemach składowiska odpadów w Karczach (znajduje się ono w gminie Sokółka i zajmuje 11 działek o łącznej powierzchni 23,85 ha) media donosiły od lat. Mieszkańcy skarżyli się na fetor i sugerowali, że na składowisko trafiają odpady, które nie powinny się tam w ogóle znajdować. Latem 2015 roku radni Sokółki przyjęli uchwałę zobowiązującą władze gminy do wypowiedzenia umowy firmom, które zarządzały składowiskiem. A co ustalił NIK?

Starostwo winne zaniechań, błędów 

Jak można przeczytać w raporcie niepokojąca była „skala zaniechań, błędów i nieprzestrzegania porządku prawnego przez organy ochrony środowiska, zwłaszcza przez starostwo w Sokółce, które pełniło kluczową rolę w procesie oceny i dostosowania starej części składowiska odpadów w Karczach do obowiązujących przepisów”.

Od zarządzających składowiskiem nie wyegzekwowano zainstalowania tam podstawowych urządzeń zabezpieczających przed negatywnym wpływem na środowisko, a w szczególności zapobiegających zanieczyszczeniu wód powierzchniowych i podziemnych, gleby i ziemi oraz powietrza (tj. izolacji syntetycznej, systemu drenażu wód ociekowych, instalacji do odprowadzania gazu składowiskowego) – wyjaśnia Izba.

Jak informuje dalej NIK, znaczne zagrożenie dla bezpieczeństwa ekologicznego okolic składowiska oraz ryzyko wystąpienia skutków negatywnych dla bezpieczeństwa środowiska oraz zdrowia i życia ludzi spowodowały też pozwolenia na działalność w zakresie magazynowania i gospodarowania odpadami na terenie składowiska, które 29 czerwca 2007 r. i 26 czerwca 2009 r. wydał – „z rażącym naruszeniem prawa” - Starosta Sokólski. W decyzjach tych nie określono m. in. sposobu oraz rodzajów magazynowanych odpadów.

Czytaj : Gospodarka odpadami: nie jesteśmy skazani na dzwony i składowiska śmieci

Marszałek działał opieszale. Podobnie jak WIOŚ

Nie najlepiej z problemem składowiska odpadów w Karczach radził sobie także Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska, który po swoich kontrolach również nie podjął właściwych działań dotyczących użytkowania starej części składowiska – dodaje Izba.

Jak wyjaśnia w latach 2007 - 2009 (do 1 lipca) Inspektorat nie wydał decyzji w sprawie wstrzymania użytkowania tej części składowiska, a później nie podjął działań w celu wstrzymania oddania do użytkowania kwatery do składowania odpadów na nowej części składowiska, która nie została wyposażona w część wymaganych środków technicznych chroniących środowisko. Działalność zarządcy na nowej części składowiska została wstrzymana 6 sierpnia 2015 r., jednak po roku wykonanie tej decyzji wstrzymał sąd administracyjny.

Za niewystarczający i nieskuteczny, a zatem „stwarzający potencjalne zagrożenie dla środowiska” NIK uznał również nadzór marszałka woj. podlaskiego nad prowadzeniem przez ZZO Euro-Sokółka rekultywacji i monitoringu zamkniętej od sierpnia 2011 roku starej części składowiska.

- Spółka nie zakończyła rekultywacji w terminie, a mimo to marszałek nie kontrolował prawidłowości wykonania decyzji o zamknięciu tej części składowiska i nie zastosował środków egzekucyjnych – stwierdza NIK.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.