Śledztwo ws. zderzenia tramwaju z autobusem

Łódzka prokuratura wszczęła śledztwo ws. wypadku, do którego doszło w środę w Łodzi. W wyniku zderzenia autobusu z tramwajem rannych zostało 12 osób.
Śledztwo ws. zderzenia tramwaju z autobusem
Jak poinformował w czwartek Grzegorz Wawryszuk z łódzkiej policji, śledztwo dotyczy spowodowania katastrofy w ruchu lądowym. Dodał, że pilnie poszukiwani są świadkowie tego wypadku.

- Na skrzyżowaniu nie ma monitoringu i trudno na obecną chwilę ustalić, kto zawinił. Wiadomo natomiast, że zarówno kierowca autobusu jak i motorniczy byli trzeźwi - mówił w rozmowie z PAP.

W środę w centrum miasta - na skrzyżowaniu ulic Kilińskiego i Jaracza - zderzyły się tramwaj i autobus. Ze wstępnych ustaleń wynika, że kierujący autobusem PKS, 32-letni mieszkaniec Turku, wykonywał manewr skrętu w lewo z ulicy Kilińskiego w ulicę Jaracza. W tym samym czasie kierujący tramwajem linii 7, 50-letni łodzianin, przejeżdżał skrzyżowanie ulicą Kilińskiego na wprost i uderzył w przód autobusu.

Na skutek zderzenia pierwszy wagon tramwaju wyskoczył z szyn, wjechał na chodnik i uderzył w sygnalizator świetlny. Z kolei autobus obrócił się, przejechał przez chodnik i uderzył w zaparkowanego chryslera voyagera. Chrysler pchnięty przez autobus uderzył w zaparkowanego osobowego mercedesa. W obu samochodach osobowych nie było pasażerów.

Po wypadku siedmioro pasażerów tramwaju i pięcioro pasażerów autobusu zostało przewiezionych do pięciu łódzkich szpitali. Na obserwacji pozostawiono sześć osób, pozostałych pasażerów zwolniono do domu. Życiu hospitalizowanych nie grozi niebezpieczeństwo.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE