Spalarnia uniezależni Bydgoszcz od konwencjonalnych prądu i ciepła

  • Patrycja Batóg
  • 14-09-2010
  • drukuj
W 2014 roku największe miasto Kujaw i Pomorza zmniejszy o jedną trzecią zapotrzebowanie na energię z dotychczasowych, konwencjonalnych źródeł. Wtedy to ma zostać uruchomiona spalarnia odpadów komunalnych dla Torunia i Bydgoszczy.
Spalarnia uniezależni Bydgoszcz od konwencjonalnych prądu i ciepła

Bydgoszcz od 2008 roku przygotowuje się do wybudowania i uruchomienia wartej ponad 600 mln zł spalarni odpadów. Będzie to jeden z największych tego typu zakładów w Polsce, który w praktyce rozwiąże problem unieszkodliwiania odpadów komunalnych w Bydgoszczy i Toruniu. Rocznie utylizowane będzie nawet 180 000 ton odpadów, co stanowić będzie nie więcej niż 70 proc. wytwarzanych przez mieszkańców toruńsko-bydgoskiej aglomeracji śmieci.

Projekt bydgoski jako jeden z nielicznych w Polsce realizowany jest przez samą gminę. Inwestorem i docelowym operatorem jest bowiem należąca do miasta spółka Międzygminny Kompleks Unieszkodliwiania Odpadów ProNatura.

- Tylko w ten sposób mogliśmy starać się o dofinansowanie naszego projektu ze środków Unii Europejskiej. Co więcej, w ten sposób miasto samo jest w stanie wyprodukować dużą część energii cieplnej i elektrycznej wykorzystywanej przez mieszkańców. - wyjaśnia Mieczysław Serafin, prezes ProNatury.

Spalarnia bowiem, prócz utylizacji odpadów, produkować będzie prąd i ciepło. Jak podaje spółka, będzie to "zielona" energia, gdzie operatorzy (w Bydgoszczy są to Enea i lokalny KPEC) mają obowiązek odkupić od producenta wytworzoną przez niego moc.

Dziś prawie 400-tysięczna Bydgoszcz zużywa miesięcznie od 150 000 MWh do 1 415 000 MWh energii cieplnej. Produkują ją trzy należące do PGE elektrociepłownie wykorzystujące jako paliwo węgiel kamienny. Energia elektryczna trafia do Bydgoszczy za pośrednictwem Enei przede wszystkim z przeznaczonych do prywatyzacji elektrowni Pątnów-Adamów-Konin.

Od 2014 roku poziom zapotrzebowania na energię z dotychczasowych źródeł poważnie spadnie. Różnicę zabezpieczać będzie właśnie komunalna spalarnia, gdzie prąd i ciepło w praktyce są produktem ubocznym. Bydgoska instalacja produkować będzie 124 000 MWh ciepła, prawie całkowicie zabezpieczając potrzeby miasta poza okresem grzewczym. Bydgoski zakład nie będzie produkować tak spektakularnych ilości prądu, jednakże w pełni zabezpieczy potrzeby inwestorów w Bydgoskim Parku Przemysłowym.

- Oczywiście nie planujemy być wielkim graczem w branży energetycznej, ale jeśli przy wykorzystaniu środków unijnych oraz nowoczesnym i sprawdzonym technologiom jesteśmy w stanie rozwiązać zarówno problem odpadów, jak i ciepła czy prądu, chcemy to zrobić - mówi Bolesław Grygorewicz, zastępca prezydenta Bydgoszczy. - Dzięki skróceniu linii przesyłowych, ryzyko szczecińskiego blackoutu w Bydgoszczy będzie minimalne. A na dodatek niewykluczone, że wzrost ceny ciepła i prądu dla bydgoszczan nie będzie tak dotkliwy. Stosujemy po prostu model, który świetnie funkcjonuje w całej Europie, z tym wyjątkiem, że nasz to przedsięwzięcie komunalne.

- Jednym projektem rozwiązujemy problem śmieci i energii w naszym mieście. I jest to naturalną konsekwencją możliwości, jakimi dziś dysponują samorządy, zwłaszcza jeśli chodzi o finansowanie inwestycji ze środków UE. Gminy same chcą brać się za takie przedsięwzięcia. Nie sądzę, byśmy byli problemem dla konwencjonalnych producentów ciepła czy prądu, ale bydgoski i podobne do naszego projekty to jakościowa zmiana, którą konwencjonalni producenci muszą uwzględniać w swoich strategiach, zarówno co do wydobycia węgla, jak i produkcji energii - podsumowuje Grygorewicz.

Bydgoska spalarnia powstaje jako projekt komunalny, który korzystać będzie z dofinansowania z Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko. Wartość inwestycji to łącznie 600 mln zł, z czego 360 mln dołoży Unia Europejska. W imieniu Miasta Bydgoszcz inwestorem jest komunalna spółka ProNatura. Po ostatecznym zakończeniu procedur środowiskowych, budowa ruszy w modelu "zaprojektuj i buduj". Uruchomienie instalacji planowane jest na 2014 rok, dokładnie wtedy, gdy Unia Europejska rozpocznie naliczanie dodatkowych kar w wysokości nawet 240 000 euro dziennie za składowanie podlegających utylizacji odpadów na konwencjonalnych składowiskach.

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

Kolejny skok na publiczna kase przy uzyciu umierajacej technologii.
Czemu mieszkancy sie na to godza, zwlaszcza w roku wyborczym ?

autoidea, 2010-09-15 21:08:27 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE