Spalarnie w Polsce: 30 proc. odpadów do spalenia. Co to oznacza w praktyce?

  • Piotr Toborek
  • 20-07-2016
  • drukuj
• W Krajowym planie gospodarki odpadami, który czeka tylko na podpis premier Beaty Szydło, zapisano, że spalaniu może zostać poddane maksymalnie 30 proc. odpadów.
• Jak to jednak będzie wyglądało w poszczególnych województwach?
Spalarnie w Polsce: 30 proc. odpadów do spalenia. Co to oznacza w praktyce?
Nie wszystkie spalarnie mają status instalacji ponadregionalnej. Nie ma go np. wielka spalarnia w Poznaniu i już jest to spory problem (fot.fotolia).

– KPGO – w kierunkach działań – rzeczywiście stanowi, że do 2020 r. termicznemu przekształcaniu powinno być poddawane nie więcej, niż 30 proc. odpadów w danym województwie. Natomiast w diagnozie i prognozach, spalarnie odpadów komunalnych (operujące przede wszystkim na zmieszanych odpadach komunalnych) ujęte są wspólnie z cementowniami współspalającymi wysokokaloryczną frakcję odpadów (RDF) – mówi ekspert Instytutu Sobieskiego, Tomasz Styś.

Jak dodaje, należy także pamiętać, że spalarnie, które uzyskają status instalacji ponadregionalnych mogą termicznie przekształcać odpady pochodzące nie tylko ze swojego regionu czy województwa, ale równie z innych województw.

– Do wyjaśnienia zatem pozostaje sposób bilansowania mocy przerobowych dla poszczególnych województw oraz podmiotów objętych bilansem – czy będą to jedynie spalarnie, czy też spalarnie i współspalarnie razem (cementownie i elektrownie/elektrociepłownie).

Nie wszystkie spalarnie mają jednak status instalacji ponadregionalnej. Nie ma go np. wielka spalarnia w Poznaniu i już jest to spory problem.

Poznańska spalarnia tylko regionalna

Na przełomie 2015 r. i 2016 r. poznański magistrat zwrócił się o zmianę statusu instalacji:
– Miasto wystąpiło do urzędu marszałkowskiego zgodnie z obowiązującą procedurą, o nadanie poznańskiej spalarni odpadów statusu instalacji ponadregionalnej w zapisach obecnie opracowywanego Planu Gospodarki Odpadami dla województwa wielkopolskiego na lata 2016-2022 – tłumaczy Hanna Surma, rzecznik prezydenta.

– Dostaliśmy wyjaśnienie, że odpadów jest w regionie wystarczająco, a w przypadku niedoboru, miasto powinno pozyskać odpady pozostające po sortowaniu w sortowniach – wyjaśnia rzeczniczka.

Na pytanie Portalu Samorządowego o to czy i kiedy decyzja może się zmienić, Marzena Wodzińska z zarządu województwa wielkopolskiego odpowiada:

– Instalacja w Poznaniu, w aktualnie obowiązującym planie jest określona jako planowana Regionalna instalacja przetwarzania odpadów komunalnych. Projekt nowego Planu gospodarki odpadami dla województwa wielkopolskiego na lata 2016-2022 wraz z planem inwestycyjnym – nie został jeszcze przyjęty uchwałą Zarządu Województwa Wielkopolskiego, ze względu na fakt, że do dnia dzisiejszego Rada Ministrów nie uchwaliła Krajowego planu gospodarki odpadami. Wobec powyższego projekt WPGO na obecnym etapie stanowi wyłącznie dokument wewnętrzny, niepodlegający udostępnianiu.

Jak dodała Wodzińska: – Po przyjęciu projektu przez zarząd zostanie on niezwłocznie udostępniony i poddany konsultacjom społecznym.

Urząd tłumaczy, że do poznańskiej spalarni będą trafiały odpady z tzw. Regionu II według Planu Gospodarki Odpadami dla Województwa Wielkopolskiego na lata 2012-2017, czyli z miasta Poznania oraz 9 okolicznych gminy, które, z wyłączeniem gminy Suchy Las, tworzą Związek Międzygminny Gospodarki Odpadami Aglomeracji Poznańskiej.

Jak wylicza urząd, obszar, który będzie obsługiwany przez poznańską instalację obejmuje zatem ponad 740 tys. mieszkańców, na dzisiaj przewiduje się, że ilość odpadów z terenu Regionu II będzie wystarczająca, aby zapełnić wydajność 210 tys. ton.

 


KOMENTARZE (8)ZOBACZ WSZYSTKIE

no to logiczne, chcą mieć jak najlepszy materiał wsadowy do spalarni. Stąd brak ujęcia jako ponadregionalnej. Dostaną zmieszane z Poznania a resztę uzupełnią wysortowanymi... lepsza kaloryczność.

Bruno, 2016-07-22 16:48:31 odpowiedz

Do w.potega@neostrada.pl: Tylko ociężali umysłowo jeszcze nie rozszyfrowali kodu który kształtuje polską gospodarkę odpadami - portalsamorzadowy.pl/gospodarka-komunalna/poprawka-senatu-w-sprawie-in-house-pokazuje-sile-brudnych-pieniedzy,81668.html

sila-brudnych, 2016-07-22 08:29:42 odpowiedz

Bardziej podstawowym problemem jest faktyczny brak samorządności. Tak zwani ,,samorządowcy", a także posłowie (kierujący się nieczytelnymi dla wyborców przesłankami) są pod wpływem różnych biznesów. Opłacało się budowniczym z Zachodu budować w Polsce spalarnie za pieniądze podatników, polskich ...i europejskich. W tym celu uchwalono w interesie budujących spalarnie ,,ustawy śmieciowe" oraz decydowano o budowie spalarni (na przykład w Poznaniu), gdy już Zachód odstępował od budowy spalarni. Znaleźli budowniczowie spalarni, gdy Zachód przestał spalarnie budować, chętnych jakby niedouczonych Polaków, w istocie niewielką część Polaków praktykujących niby demokrację. 30% do spalania jest na dziś. Za 10 lat będzie maksimum 10% odpadów do spalenia! Może w końcu będą wyborcy mądrzejsi przed szkodą? Politycy (w tym część tak zwanych ,,samorządowców" swoje lody kręcili i kręcą (nie wszyscy oczywiście), a przestaną kręcić dopiero wtedy gdy wzrośnie świadomość konieczności segregacji u źródła. Problem w tym, że pieniędzmi podatników dysponują posłowie i tak zwani ,,samorządowcy", a oni nie są zainteresowani odkrywaniem i upowszechnianiem wszystkich prawd. In house, czyli biznes, wezmą, ale segregacji u źródła już propagować nie będą, bo to drugie jest wyzwaniem, a nie prostym zarabianiem. Szczęśliwie zdarzają się tacy badacze jak Marek Goleń, którzy obiektywnej prawdzie służą. Jest takich za mało, a posłowie i ,,samorządowcy" nie dzielą się pełnią wiedzy. Nie zlecają diagnoz fachowcom. Sami wiedzą lepiej, oczywiście to co leży w ich interesie. rozwiń

w.potega@neostrada.pl, 2016-07-21 11:29:04 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE