Spółdzielnie mieszkaniowe: długi lokatorów rosną

Dłużnicy są winni spółdzielniom w sumie 400 mln zł. Średnia wartość lokatorskiego długu wynosi 11 788 zł. Gdzie długi są największe?
Spółdzielnie mieszkaniowe: długi lokatorów rosną
Najwięcej do oddania spółdzielniom mają lokatorzy z woj. opolskiego, dolnośląskiego i podkarpackiego (fot.fotolia)

Z problemem dłużników czynszowych borykają się niemal wszystkie miasta. Rozkładają zaległości na raty, proponują odpracowanie długu, grożą eksmisją. Z różnym skutkiem. Podobne problemy mają też spółdzielnie mieszkaniowe.

Jak wynika ze statystyk Krajowego Rejestru Długów, w ostatnich 3 latach wartość zaległych opłat czynszowych notowanych w Krajowym Rejestrze Długów zwiększyła się o 107 mln zł. Oznacza to, że spółdzielniom mieszkaniowym dłużnicy są winni 400 mln zł.

Zadłużenie lokatorów zasobów spółdzielczych w podziale na regiony

W podziale na województwa najwięcej do oddania spółdzielniom mają lokatorzy z woj. opolskiego, których dług wynosi średnio 16012 zł, za nimi są mieszkańcy Podkarpacia (15989 zł) i Dolnoślązacy (14461 zł).

Z kolei pod względem liczby czynszowych dłużników palmę pierwszeństwa trzymają mieszkańcy województwa śląskiego - pochodzi stąd aż 23 proc. zadłużonych lokatorów. Na niechlubnym podium stoją jeszcze mieszkańcy woj. dolnośląskiego (17,2 proc.) oraz Mazowsza(11,7 proc.).

Z zaprezentowanych danych wynika ponadto, że dłużnicy rekordziści mają na swoim koncie długi, których wartość często przewyższa cenę sporego mieszkania w dużym mieście.

"Najbardziej zadłużonym lokatorem jest 66-letnia kobieta z województwa zachodniopomorskiego, która ma do oddania swojej spółdzielni 342,64 tys. zł. Zaraz po niej jest 57-letni mężczyzna z Małopolski z zadłużeniem sięgającym 335,11 tys. zł" - wskazuje prezes KRD Adam Łącki.

Nie tylko zwykli lokatorzy mają długi

Eksperci KRD wskazują, że z czynszami zalegają nie tylko konsumenci, ale też przedsiębiorcy - łącznie jest to 70 mln zł. Rekordowy dług - według zestawienia KRD należy do jednoosobowej firmy pochodzącej z Małopolski - 832,51 tys. zł.

"Z naszych danych wynika, że większe problemy z regulowaniem opłat za czynsz mają spółki i instytucje. To 70 proc. dłużników. Pozostałe 30 proc. to jednoosobowe działalności gospodarcze" - zaznacza Łącki.

"Spółdzielniom łatwiej jest wynająć mniejsze lokale, a takich najczęściej szukają jednoosobowe firmy. Na brak wpłaty za taki lokal reagują więc najczęściej od razu, mobilizując najemcę do uregulowania należności. Na większe lokale jest mniejszy popyt i wynajmujące je spółki wykorzystują tę wiedzę, licząc na to, że spółdzielnia i tak zareaguje z opóźnieniem" - dodał.

Z danych wynika, że najwięcej zobowiązań czynszowych mają firmy z Mazowsza (20 proc. firm wpisanych do KRD), Śląska (18 proc.) i Dolnego Śląska (12 proc.). Średnia wartość jednego zobowiązania niezapłaconego przez firmę-najemcę wynosi 13433 zł. Jeśli jednak pod lupę weźmiemy województwa, to okazuje się, że średnią tą znacząco zawyżają: wielkopolskie, w którym przeciętna wartość zobowiązania wynosi aż 24455 zł i dolnośląskie, gdzie sięga ono 20176 zł.

Uwaga, przyjdzie windykator

Eksperci zwracają uwagę, że niewielu dłużników czynszowych ma świadomość, iż mogą wpędzić w kłopoty finansowe nie tylko siebie, ale również swoich najbliższych. "Za zapłatę czynszu i innych należnych opłat odpowiadają solidarnie z najemcą stale zamieszkujące z nim osoby pełnoletnie. Wynajmujący może więc egzekwować dług za okres stałego zamieszkania tylko do wysokości czynszu i należnych opłat również od dziecka najemcy. Nie płacąc czynszu, można więc narazić najbliższych na szereg problemów" - stwierdził radca prawny z kancelarii Via Lex Konrad Siekierka.

Tymczasem spółdzielnie coraz chętniej korzystają z narzędzi motywujących do spłaty zadłużenia, takich jak KRD, a także odzyskiwanie należności zlecają firmom windykacyjnym.

"W pierwszej kolejności lokator otrzymuje wezwanie do zapłaty. Przeprowadzone zostają również procedury windykacyjne, obejmujące kontakt telefoniczny, e-mailowy, a w ostateczności osobisty. W przypadku braku spłaty kieruje się sprawę do sądu, co naraża dłużnika na dodatkowe koszty postępowania sądowego, a następnie egzekucyjnego. Możliwe jest również najbardziej drastyczne rozstrzygnięcie, czyli przeprowadzenie postępowania o eksmisję" - wyjaśnia Siekierka.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.