Spór o definicję przyłącza kanalizacyjnego

Gminy i przedsiębiorstwa wodno-kanalizacyjne różnie interpretują definicję przyłącza kanalizacyjnego, przez co jedni odbiorcy płacą za nie więcej od innych. Resort obiecuje doprecyzować przepisy.
Spór o definicję przyłącza kanalizacyjnego

Według posła Waldy Dzikowskiego niektóre zapisy ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków rodzą sytuacje, w których właściciele posesji płacą więcej od innych za przyłącza do kanalizacji. Przyczyną jest nieprecyzyjna definicja przyłącza określona w art. 2 ust. 5 ustawy, która powoduje różne interpretacje.

Czytaj też: Kanalizacja pod lupą NIK


Według ekspertów, definicja nie wskazuje jednoznacznie, czy przyłączem jest przewód biegnący od studzienki do sieci głównej, czy też od studzienki do nieruchomości. Podobne trudności w interpretacji pojawiają się, gdy studzienki nie ma.

Czytaj też: Problem ze ściekami w gminach

– Wszystko to powoduje, że gminy i przedsiębiorstwa wodno-kanalizacyjne różnie postępują i wskutek takiej różnej interpretacji niektórzy właściciele posesji płacą więcej, a inni mniej – argumentuje poseł.

Czytaj też: Kanalizacja w gąszczu przepisów

Dlatego, w interpelacji do ministra transportu, budownictwa i gospodarki morskiej, zapytał, czy resort dostrzega potrzebę zmiany przepisów lub doprecyzowania definicji przyłącza kanalizacji.

Odpowiadając na interpelację Piotr Styczeń, podsekretarz stanu w Ministerstwie Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej przypomniał, że ustawa definiuje przyłącze jako „odcinek przewodu łączącego wewnętrzną instalację kanalizacyjną w nieruchomości odbiorcy usług z siecią kanalizacyjną, za pierwszą studzienką, licząc od strony budynku, a w przypadku jej braku do granicy nieruchomości gruntowej”.

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

Nie tylko Waldy ma wątpliwości:)

Łukasz Kasprowicz, 2012-04-13 08:11:21 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE