Sprawdzili gotowość na wypadek powodzi

  • dziennik.swidnica.pl
  • 08-06-2011
  • drukuj
Stan gotowości wszystkich służb działających w ramach Powiatowego Zespołu Zarządzania Kryzysowego sprawdzał starosta świdnicki, Zygmunt Worsa.
Sprawdzili gotowość na wypadek powodzi
Każdego roku w okresie letnim służby odpowiedzialne za zarządzanie kryzysowe ze zwiększoną uwagą przyglądają się prognozom pogody. Kolejne lata 2006, 2007 i 2009 pokazują bowiem, jak niebezpieczne mogą być nagłe nawałnice, obfite opady deszczu i burze, które tak często występują w czerwcu czy lipcu.

Na tą chwilę w powiecie zagrożenia powodziowego nie ma. Mimo to stale monitorowana jest sytuacja na zbiornikach i rzekach przepływających przez powiat. Zbierane są także informacje o wysokości utrzymywanego stanu wypełnienia zbiorników na tamach w Lubachowie i Dobromierzu.

Czytaj też: Minister środowiska krytycznie o ustawie powodziowej

- Musimy być przygotowani na każdą ewentualność. Stale docierają do nas ostrzeżenia meteorologiczne i hydrologiczne, my je filtrujemy pod kątem ważności, rozsyłamy do gmin i mieszkańców naszego powiatu. - wyjaśnia Kazimierz Siemieniecki, dyrektor Wydziału Zarządzania Kryzysowego świdnickiego starostwa. - Cały system zarządzania kryzysowego to nie tylko sprzęt, straż czy policja. To także wiele osób działających w terenie w każdej gminie powiatu - dodaje.

Sytuacja kryzysowa to np. duży wypadek, powódź czy silne wiatry z opadami, które przychodzą nagle i z dużą siłą. Wtedy nie ma już czasu na planowanie. Dlatego cykliczne spotkania wszystkich służb odpowiedzialnych za nasze bezpieczeństwo są tak ważne. Na każdym z nich sprawdza się wyposażenie w sprzęt, który nie może być uszkodzony oraz omawia bardzo ważny w kryzysie system łączności.

- Sytuacja kryzysowa często powoduje ogromne problemy z łącznością. Zdarzało nam się wiele razy podczas powodzi, że telefony stacjonarne i komórkowe nie działały i wtedy z pomocą przychodził działający u nas niezależny system radiowy. Łączność jest w takich sytuacjach niezbędna, żeby prowadzić akcję ratunkową. - wyjaśniał Kazimierz Siemieniecki.

Czytaj też: Mazowsze odbudowuje się po powodzi

Z nowości, jakie pojawiły się od tego roku, to zamontowany dodatkowy posterunek na rzece Bystrzyca w miejscowości Burkatów. Miernik ma za zadanie sprawdzać stan czystości rzeki. - Jesteśmy jedynym powiatem, który bada wodę pod kątem ochrony środowiska - mówi Janusz Marlinga, dyrektor Wydziału Rolnictwa i Ochrony Środowiska świdnickiego starostwa. - W tym roku po raz pierwszy udało na się uniknąć
kradzieży na posterunkach przeciwpowodziowych na rzekach - cieszy się dyrektor.

Jak zapewniają komendanci: Tomasz Szuszwalak ze straży pożarnej i Krzysztof Niziołek z policji, na podjęcie natychmiastowych działań podczas ewentualnej powodzi przygotowane są także kierowane przez nich służby. Odpowiedni poziom wypełnienia utrzymywany jest w zbiornikach na tamie w Lubachowie i Dobromierzu. Uzupełniono trzymane w magazynie przeciwpowodziowym worki i piasek oraz włókninę niezbędną do zabezpieczania wałów. - W przypadku sytuacji kryzysowej mamy ludzi i sprzęt w najwyższej gotowości. Mamy także przygotowane i przećwiczone specjalne procedury działania. - zapewnia Tomasz Szuszwalak, komendant powiatowy PSP w Świdnicy.

To właśnie straż pożarna zbiera najwięcej zgłoszeń z prośbą o pomoc podczas powodzi. Najczęściej dzwonimy pod znane wszystkim numery alarmowe, w tym także na jednolity numer alarmowy 112, obowiązującym na terenie wszystkich krajów Unii Europejskiej. Niestety, jak informuje Tomasz Szuszwalak, mimo wcześniejszych planów ulokowania w Świdnicy jednego z działających na terenie kraju Centrów Powiadamiania Ratunkowego, takie centrum działać będzie tylko we Wrocławiu. Od października br dzwoniąc na nr 112, dodzwonimy się do Wrocławia.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE