Światowy kredyt dla Warszawy

  • "Gazeta Stołeczna"
  • 15-12-2009
  • drukuj
Radni zadecydują w czwartek, czy stolica "pierwsze miasto w Polsce" weźmie z Banku Światowego 250 mln euro, czyli ponad miliard złotych, na drogi i transport miejski.
Światowy kredyt dla Warszawy

Pieniądze ma zamiar wydać w latach 2010-2012. Jeśli wszystko skończy się dobrze, w 2010 r. kredyty sięgną 750 mln zł. Zadłużenie miasta dojdzie wtedy do 55 proc. jego budżetu. Chociaż prawo dopuszcza 60 proc., Warszawa wprowadziła ostrzejsze przepisy.

Zdaniem miejskich urzędników to słone zobowiązania. Przekonują oni jednak, że kredyty niewiele kosztują, gdyż instytucje, od których stolica je pożycza, działają na zasadach non-profit. Są tańsze niż na rynku komercyjnym. Korzystny jest też okres spłat – 20 lat. Dodają, że jeszcze nigdy żaden samorząd nie brał pieniędzy z Banku Światowego.

Czy przekonają oni do pomysłu radnych, którzy w czwartek na sesji będą głosować w sprawie tej pożyczki? Może tak, bo kredyt zasili budowę parkingów przesiadkowych. Kierowcy zostawiają na nich samochody za darmo, w strzeżonych miejscach na peryferiach (m.in. przy stacjach metra Młociny, a od zeszłego tygodnia – Ursynów) i do centrum jadą komunikacją miejską. Na razie działa ich siedem. W planach są kolejne, m.in. przy stacjach kolejowych w Rembertowie, na osiedlu Niedźwiadek w Ursusie i w Wawrze. Trzypiętrowy (za 18 mln 750 tys. zł, na 428 aut i 110 rowerów) stanie obok pętli tramwajowo-autobusowej Okęcie przy al. Krakowskiej. Ma być gotowy wiosną 2011 r.

Na kredyt z Banku Światowego liczy Zakład Transportu Miejskiego i przygotowuje budowę pętli autobusowej przy Dworcu Wschodnim. Przed mistrzostwami Europy w piłce nożnej miasto chce też przedłużyć ul. Kijowską od Dworca Wschodniego w tunelu pod nasypem kolejowym do ul. Zabranieckiej na Targówku Przemysłowym.

„Pożyczki wcale nie musimy wykorzystać w całości. Byłbym jednak szczęśliwszy, gdyby pieniądze na inwestycje pochodziły z podatków czy ze sprzedaży nieruchomości” – mówi „Gazecie Stołecznej” odpowiedzialny za inwestycje wiceprezydent Warszawy Jacek Wojciechowicz.

Wojciechowicz dodaje, że Bank Światowy chce też finansować ważne analizy, które wskażą, jak poprawić taryfy biletowe i transport publiczny. Mówi też, że procedura dostępu do funduszy Banku Światowego jest skomplikowana. Pod koniec listopada miasto wystąpiło do ministra finansów o wymagane przez bank gwarancje dla pożyczki. Ministerstwo jeszcze nie odpowiedziało.

Rzecznik ratusza Tomasz Andryszczyk uważa, że stolica nie jest wyjątkiem w pożyczaniu pieniędzy. Na granicy dopuszczalnego zadłużenia balansują Kraków, Wrocław i Gdańsk.

Stołeczny samorząd dwa lata temu wziął około 400 mln zł z Europejskiego Banku Inwestycyjnego, m.in. na budowę estakad Trasy Siekierkowskiej na Gocławku. W tym roku pożyczył 900 mln zł z Europejskiego Banku Inwestycyjnego i Banku Rozwoju Europy na pokrycie deficytu miasta. Wiosną stolica zadebiutowała na giełdzie w Luksemburgu z euroobligacjami wartymi 200 mln euro. Kolejna transza – 600 mln zł – sprzedała się na rynku krajowym.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.