Sytuacja PKS-ów jest beznadziejna. Upadają na naszych oczach

  • Bartosz Dyląg
  • 19-06-2015
  • drukuj
Upadła ponad połowa powstałych w latach 90. PKS-ów. Większość z tych, które jeszcze działają, jest w złej sytuacji finansowej. A będzie jeszcze gorzej.
Sytuacja PKS-ów jest beznadziejna. Upadają na naszych oczach
Sytuacja finansowa wielu PKS-ów jest dramatyczna. Fot. PKS Nowa Sól

Przedsiębiorstwa komunikacji samochodowej, stanowiące własność Skarbu Państwa, powstały na początku lat 90. na bazie 167 oddziałów pasażerskich i pasażersko-towarowych Państwowego Przedsiębiorstwa Komunikacji Samochodowej. Z każdego oddziału utworzono odrębne przedsiębiorstwo. Do tej pory ponad połowa PKS-ów upadła, a wiele jest w trudnej sytuacji finansowej.

– Generalnie trzeba powiedzieć, że sytuacja PKS-ów jest dzisiaj beznadziejna – mówi Kacper Kozłowski, dyrektor ds. projektów w Investment Support.

Druzgocące raporty NIK na temat PKS-ów

Czarny obraz przedsiębiorstw i spółek państwowej komunikacji samochodowej przynoszą kolejne raporty NIK. W 2011 roku, w całościowym raporcie na temat wyników kontroli restrukturyzacji i prywatyzacji przedsiębiorstw transportu autobusowego Izba wskazywała, że „rynek przewozów pasażerskich charakteryzuje się od lat 90. zmniejszającą się liczbą pasażerów, przy jednoczesnym wzroście konkurencji pomiędzy przewoźnikami”.

– Sytuacja ekonomiczna przedsiębiorstw komunikacji samochodowej charakteryzuje się spadającymi przychodami z przewozów pasażerskich, przy istotnym uzależnieniu poziomu kosztów od cen paliw – napisali autorzy raportu.

Zdaniem NIK „ograniczenie inwestycji, utrzymywanie wyeksploatowanego taboru oraz wysokie koszty działalności, w warunkach występującej silnej konkurencji ze strony innych przewoźników, może stanowić zagrożenie dla dalszej działalności części podmiotów”.

W ostatnim roku Izba opublikowała wyniki kontroli PKS-ów przeprowadzonych w 9 województwach, przynoszą one bardzo wiele niepokojących wniosków.

Lubelskie PKS-y: zarządy działały na szkodę?

Warto przeanalizować chociażby raport dotyczący województwa lubelskiego, gdzie marszałek przejął PKS Wschód (później Lubelskie Dworce) od Skarbu Państwa w 2010 r. W 2012 i 2013 r. ze spółki wyodrębniono cztery przedsiębiorstwa, co zdaniem NIK doprowadziło do pogorszenia kondycji finansowej spółek.

– Działania podejmowane przez zarządy przejętych i nadzorowanych przez samorząd województwa spółek nie przyniosły spodziewanej poprawy efektywności ich działalności – mimo zaangażowania w nie w latach 2010-2014 43 mln zł – ocenia NIK.

W efekcie prokuratorzy z Chełma i Zamościa sprawdzali, czy władze przewozowych spółek podległych marszałkowi województwa nie działały na ich szkodę.

Do niejasnych transakcji doszło w Tomaszowie Lubelskim, gdzie tamtejszy PKS w 2013 roku za 542 tys. zł kupiła od Lubelskich Dworców firma Wodrol.

NIK stwierdza m.in., że "procedura sprzedaży nie gwarantowała zachowania zasad transparentności i bezstronności ze względu na udział w niej pracownika Lubelskich Dworców", który wcześniej był prezesem w dwóch spółkach, których wspólnikami były osoby związane z Wodrolem.

Rozdrobnione PKS-y miały mniejsze szanse na powodzenie

W opinii Kacpra Kozłowskiego PKS-y są w bardzo trudnej sytuacji przede wszystkim dlatego, że od początku lat 90. nie było wspólnej koncepcji, co z nimi zrobić, przekształcano je, lekceważąc doświadczenia płynące z funkcjonowania przewozów pasażerskich w krajach rozwiniętych. W konsekwencji podzielono je, cała branża została rozproszona. Tymczasem, jak widzimy na przykładzie firm zagranicznych, które weszły ostatnio do Polski (np. Polski Bus), w przewozach pasażerskich sprawdzają się duże podmioty.

 


KOMENTARZE (14)ZOBACZ WSZYSTKIE

Jak ktoś już poniżej pisał, podstawowym problemem lokalnego i regionalnego transportu publicznego w Polsce jest niezrozumienie przez władze zasad funkcjonowania tego sektora gospodarki. Otóż nigdzie na świecie tego rodzaju transport nie jest dochodowy, więc albo będzie on dotowany, albo nie będzie g...o wcale. Niestety, nasi rządzący od początku lat 90. byli tak zaślepieni neoliberalnymi bredniami, że stwierdzili, iż wszystkim zajmie się "wolny rynek". I takie są właśnie skutki. I dotyczy to nie tylko tego niedobrego PO, ale wszystkich rządów po 1989 r.
Dopiero w 2013 r. została przyjęta - przez ten niedobry rząd Tuska - ustawa o publicznym transporcie zbiorowym, która zobowiązuje samorządy do zorganizowania na swoim terenie transportu publicznego o charakterze niekomercyjnym, za to dostosowanym do potrzeb pasażerów, popartych analizami. Ale to trochę za mało i za późno.
rozwiń

tantus, 2016-03-29 08:31:34 odpowiedz

Do kierowca: Dla Bartosza Dyląga Polska to III Rzeczpospolita...

Magda, 2015-06-21 16:25:03 odpowiedz

Do Eterno Vagabundo: Jeśli osobniku chciałeś nas w swojej rymowance przekonać, że w krajach zachodnich skąd podsyłane są nam samochody, że w tamtych krajach nie ma już samochodowego pasażerskiego transportu zbiorowego, że ludzie w podeszłym wieku i niemowlęta śmigają swoimi samochodami sami je pro...wadząc - to zastanów się co Ty bredzisz... Z jednym trafiłeś - "ten stan upadłości i ta straszliwa riuna" i te superdrogie bo skorumpowane drogi - to jest "złotym czasem" według tuskowszczyków.... rozwiń

..., 2015-06-21 08:31:58 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE