Tak dokładnie GIODO sprawdza Kartę warszawiaka

- Co najmniej kilka tygodni zajmie postępowanie dot. instytucji, które miały dopuścić się nieprawidłowości ws. Karty warszawiaka - powiedział generalny inspektor ochrony danych osobowych Wojciech Wiewiórowski. Jego zastrzeżenia nie dotyczą karty, a procedury jej wydawania.
Tak dokładnie GIODO sprawdza Kartę warszawiaka

GIODO w ostatnich tygodniach skontrolował stołeczny ratusz i Zarząd Transportu Miejskiego oraz Ministerstwo Finansów, które współpracują przy weryfikacji danych osób, starających się o karty. Na tej podstawie GIODO stwierdził we wszystkich trzech podmiotach nieprawidłowości w przetwarzaniu danych osobowych.

"Rozpoczynamy postępowanie administracyjne, które na pewno zajmie co najmniej kilka tygodni" - powiedział w piątek Wiewiórowski na konferencji prasowej.

Czytaj też:  Ratusz, ZTM i MF tłumaczą się z zarzutów GIODO ws. Karty Warszawiaka

Zadaniem GIODO w takim postępowaniu jest doprowadzenie sytuacji do zgodnej z prawem. "Może to nastąpić przez najdalej idącą decyzję, jaką jest zakaz przetwarzania danych, aczkolwiek to nie oznacza wcale wstrzymania działań dotyczących Karty warszawiaka. Karta warszawiaka jako taka nie zostanie zatrzymana działaniami GIODO" - podkreślił Wiewiórowski. Może natomiast dojść do sytuacji, w której trzy skontrolowane podmioty będą zobowiązane do zaprzestania korzystania z danych osobowych oraz ich usunięcia - dodał.

GIODO zapewnił, że jego działania nie są skierowane przeciwko Karcie warszawiaka, lecz przeciw sposobowi zbierania danych na jej potrzeby. "Mamy zastrzeżenia do procedury wydawania, a nie do samego pomysłu karty" - wyjaśnił.

"Rozważamy bardzo poważnie kwestię poinformowania odpowiednich organów o podejrzeniu popełnienia przestępstwa" - powiedział. Przypomniał, że ten, kto administrując zbiorem danych lub będąc obowiązany do ochrony danych osobowych udostępnia je lub umożliwia dostęp do nich osobom nieupoważnionym, podlega karze grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do dwóch lat. Jeżeli sprawca działa nieumyślnie, prawo przewiduje karę grzywny, ograniczenia wolności albo do roku więzienia.

Kontrolerzy GIODO, dopatrzyli się trzech sytuacji, w których złamano prawo. Po pierwsze stwierdzono, że miasto, choć nie ma do tego podstawy prawnej, zbiera dane dotyczące miejsca rozliczania podatku PIT, a resort finansów - również bez podstawy w przepisach - udziela tej informacji ratuszowi.

GIODO podkreślił, że gmina ma prawo korzystania z danych krajowej ewidencji podatników jedynie w postępowaniu dotyczącym podatku lokalnego, tymczasem PIT takim podatkiem nie jest.

"Podstawą do przetwarzania danych, które są gromadzone w urzędach skarbowych na potrzeby podatku dochodowego od osób fizycznych, nie może być uchwała rady miasta. To może być zadecydowane tylko w ustawie" - powiedział w piątek Wiewiórowski.

Pokazanie PIT-u przez osobę ubiegającą się o Kartę warszawiaka - zdaniem GIODO - nie rozwiązuje problemu. Jest to bowiem wciąż gromadzenie danych pochodzących z administracji skarbowej. "Gmina nie powinna zaglądać do żadnego fragmentu PIT-u" - zaznaczył Wiewiórowski. Według niego nie wystarczy też zgoda mieszkańca na pokazanie PIT-u. Prawo wymaga, by była ona świadoma i dobrowolna. Tymczasem gmina w zakresie komunikacji miejskiej jest naturalnym monopolistą, co rodzi wątpliwości, czy na okazanie zeznania podatkowego warszawiak godziłby się dobrowolnie.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.