Uber polemizuje z Poznaniem i Krakowem. Obiecuje, że pojawi się w kolejnych miastach

  • Michał Wroński
  • 16-01-2017
  • drukuj
• Uber jest naturalnym przedłużeniem sieci komunikacji publicznej – mówi Kacper Winiarczyk, dyrektor generalny Ubera w Polsce.
• Jego zdaniem Uber przyczynia się do zmniejszenia zagęszczenia ruchu drogowego oraz zanieczyszczenia.
• Broni kierowców przed zarzutami o nieuczciwą konkurencję względem taksówkarzy. Przyznaje jednak, że zeszłoroczną weryfikację przeszła zdecydowana mniejszość z zarejestrowanych w Uberze kierowców.
Uber polemizuje z Poznaniem i Krakowem. Obiecuje, że pojawi się w kolejnych miastach
Kacper Winiarczyk, dyrektor generalny Ubera w Polsce. (fot. mat. Uber Polska)

O roli Ubera w systemie transportu miejskiego, zarzutach taksówkarzy i samorządowców rozmawiamy z Kacprem Winiarczykiem, dyrektorem generalnym Ubera w Polsce.

Jak Uber wyobraża sobie dalsze funkcjonowanie w polskich miastach i jak zamierza ułożyć sobie relacje z samorządami? Obecnie wygląda to raczej średnio, a działania urzędów miast w Krakowie czy Poznaniu są najbardziej jaskrawym tego przykładem.

Jesteśmy zawsze otwarci na dialog i w każdym mieście, w którym działamy, prezentujemy partnerskie podejście wobec lokalnych władz. Naszym wspólnym celem jest zapewnienie mieszkańcom bezpiecznej, wygodnej i korzystnej cenowo możliwości poruszania się z punktu A do punktu B, przy jednoczesnym ograniczaniu nadmiernego ruchu, który jest bolączką dużych miast.

Nawet w miastach posiadających znakomicie rozwinięty system komunikacji publicznej nie ma możliwości, by wszyscy mieszkańcy mogli dzięki niej dotrzeć pod sam próg domu. Uber jest w tej sytuacji naturalnym przedłużeniem sieci komunikacji publicznej. Dane pokazują, że bardzo wiele osób korzysta z aplikacji właśnie w taki sposób – pokonując pierwszy odcinek drogi do pracy – dojeżdżając do komunikacji miejskiej oraz ostatnią część drogi do domu. Przykładowo na obrzeżach Londynu 30 proc. przejazdów Uberem w trakcie porannych godzin szczytu kończy się w promieniu 200 metrów od metra lub stacji kolejowej. Podobną prawidłowość obserwujemy m.in. w Warszawie.

Dlatego ewolucja miejskich systemów transportu i rozwój nowego, opartego o innowacyjne technologie, modelu miejskiej mobilności, wymaga racjonalnej debaty.

Mam rozumieć, że Uber postrzega siebie jako element transportu miejskiego?

Uber, podobnie jak inne aplikacje ułatwiające poruszanie się po współczesnych miastach, jest jednym z elementów systemu nowej miejskiej mobilności. I – jak wskazuje raport Instytutu Sobieskiego – aplikacja ta może być znakomitym uzupełnieniem dla komunikacji miejskiej. Eksperci instytutu zauważyli, że istniejąca oferta publicznego transportu zbiorowego w wielu polskich miastach nie w pełni odpowiada potrzebom pasażerów oraz nowej kultury mobilności. W tej sytuacji usługi takie jak Uber świetnie współgrają z istniejącą siecią komunikacji miejskiej.

Przykładowo w Warszawie 30 procent przejazdów zaczyna się w promieniu 200 metrów od stacji metra. Warto zauważyć, że każda z analizowanych w raporcie polskich aglomeracji jest inna i ludzie w różny sposób korzystają w niej z aplikacji, co świadczy o zdolności platformy do elastycznego reagowania na potrzeby transportowe pasażerów. Uber wpływa także na lepsze skomunikowanie obszarów miejskich, które są oddalone od centrów i w niewystarczającym stopniu są obsługiwane przez komunikację miejską oraz taksówki. Wreszcie, co bardzo istotne, Uber przyczynia się do zmniejszenia zagęszczenia ruchu drogowego oraz zanieczyszczenia. Coraz więcej osób rezygnuje z posiadania samochodu na własność, lecz traktuje transport jako usługę. Przykładowo w Warszawie aż 42 procent pasażerów Ubera nie posiada własnego samochodu. Ta zmiana podejścia jest szczególnie widoczna wśród tzw. millenialsów, którzy stanowią zdecydowanie największą grupę użytkowników Ubera i którzy nie wyobrażają sobie życia bez aplikacji mobilnych. Już dziś 8 na 10 młodych Polaków z dużych miast korzysta z aplikacji jakdojade.pl, a niemal jedna trzecia polskich millenialsów korzysta lub korzystała z Ubera.

 


KOMENTARZE (12)ZOBACZ WSZYSTKIE

Człowieku z Ubera. W Poznaniu na 10 kierowców których znam z Ubera 4 jest na bezrobociu pajacu !!!

MIKI, 2017-11-18 11:37:07 odpowiedz

Tylko taki przykład ile razy w ciągu 10h pracy typowego Złotówy będziesz z centrum KRK na Balicach z klientem . Pewnie raz bo będziesz mieć fart a reszta pojedzie uberem i nie ma mowy tu o turystach z zagranicy a o Polakach też. Bo nikomu nie chce się dzwonić na radio taxi szukać nr i podawać adresy... ulic itp. Już nie wspomnę gdyby obcokrajowiec miał zadzwonić i daje sobie rękę obciąć ze 95 % pracujących tam kobiet jako dyspozytor nie powie zdania po angielsku i jak się z kimś dogadać a tu klika gdzie jest i auto jedzie nie ma problemu. Ok licencja jest ok można by wjeżdżać na strefy jak Złotówy hehe jestem za :) a i jeszcze jedno mój osobisty przykład kobieta z lotniska balic na ul. Krowoderska w krakowie od taksówkarza usłyszała za trasę 90 zł a zamówiła uber i pojechała za 30 zł i kto tu kogo oszukuje rozwiń

:), 2017-07-27 22:16:19 odpowiedz

Do jbb:

P, 2017-07-27 22:06:44 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE