Ustawa o spółdzielniach trafi do komisji

Sejmowa podkomisja nadzwyczajna zakończyła w środę prace nad projektem ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych. W czwartek ma on trafić pod obrady sejmowej komisji.
Ustawa o spółdzielniach trafi do komisji
Projekt ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych zakłada m.in. możliwość przekształcenia spółdzielni we wspólnotę mieszkaniową, zmianę administratora, udział w majątku wspólnym spółdzielni, realny wpływ na zarządzanie, możliwość kontrolowania działań zarządu, ograniczenie władzy prezesów i radykalne zmniejszenie opłat ponoszonych przez spółdzielców.

- Wielu prezesów spółdzielni w Polsce zapomniało, że to nie oni są właścicielami spółdzielni. Ludzie płacą, ale nie wiedzą, za co, nie mają ani wglądu w dokumenty spółdzielni, ani wpływu na jej działanie. Teraz się to zmieni - powiedziała współautorka projektu ustawy Lidia Staroń (PO), przewodnicząca sejmowej podkomisji nadzwyczajnej.

Z jej oceny wynika, że w wielu spółdzielniach comiesięczne opłaty są wyższe, czasem nawet dwukrotnie niż we wspólnotach mieszkaniowych. Zgodnie z nowymi przepisami członkowie spółdzielni niezadowoleni z takiego stanu rzeczy będą mogli wybrać innego, tańszego administratora i sami ustalą jego wynagrodzenie.

Projekt popierają kluby PO, PJN i PiS, przeciwny jest SLD. Posłowie PSL mają podzielone zdania w tej sprawie.

Przeciw nowemu prawu występuje Krajowa Rada Spółdzielcza. Uważa, że projekt ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych forsuje propozycje, które w konsekwencji doprowadzą do likwidacji spółdzielczości mieszkaniowej. KRS krytykuje także inny projekt ustawy o spółdzielniach.

"Ponadto środowisko spółdzielcze zostało wykluczone całkowicie z udziału w pracach komisji sejmowych nad ww. projektami i pozbawione możliwości wyrażania swojej opinii na etapie procedowania" - napisała KRS w piśmie kierowanym do "Prezesów zarządów wszystkich spółdzielni".

Krajowa Rada Spółdzielcza zapowiedziała przygotowanie własnego "obywatelskiego" projektu ustawy o spółdzielniach oraz o zmianach w innych ustawach spółdzielczych, a także przygotowanie "profesjonalnej kampanii informacyjno-medialnej na rzecz promowania idei spółdzielczości". Na to potrzebne są pieniądze, dlatego Zgromadzenie Ogólne podjęło uchwałę w maju o utworzeniu przy KRS - Funduszu Obrony Spółdzielczości, powstałego z wpłat dokonywanych przez wszystkie spółdzielnie w kraju. KRS apeluje, aby każda spółdzielnia wpłacała na ten cel minimum 1000 zł.

Spółdzielni mieszkaniowych jest w Polsce ok. 5 tys., co oznacza, że gdyby wszyscy prezesi odpowiedzieli na apel, to na kampanię KRS miałaby 5 mln zł.

- Lobby spółdzielcze będzie robić wszystko, co możliwe, żeby nie zmieniać obecnego stanu rzeczy. Chodzi im o to, żeby działalność spółdzielni nadal była nieprzejrzysta, niekontrolowana, a przede wszystkim, aby ludzie nie wiedzieli, za co tak naprawdę płacą. Spółdzielnie i tak płacą składki na utrzymanie KRS. Wspomniany fundusz to dodatkowe pieniądze wyciągane od spółdzielni, a więc tak naprawdę z kieszeni spółdzielców na to, by prezesi zachowali swoje przywileje - skomentowała Lidia Staroń.

Jeśli proces legislacyjny pójdzie zgodnie z planem, to jest szansa, że nowe przepisy zaczną obwiązywać od września 2011 r.

 


KOMENTARZE (2)ZOBACZ WSZYSTKIE

Popieram w pełni Pana Jerzego stanowisko co do uświadamiania ludzi. Z drugiej jednak strony mam opasłe tomy przykładów manipulowania członkami spóldzielni przez organa spółdzielni wsparte swoimi Radcami Prawnymi. Kompletną bzdurą jest dla nnie Pana stanowisko co do WM nastawionych na zysk. To już je...dnak informacja bardziej dla Urzędu Skarbowego niż godna rozpowszechniania w tzw. przetsrzeni publicznej. WM z natury rzeczy nie może być "nastawiona na zysk". No, chyba, że Ktoś myli zysk z czerpaniem korzyści z nieruchomości wspólnej w interesie wszystkich wspówłaścicieli. Skoro jednak obciążania są bagażem odpowiedzialności na nieruchomość, to i mają prawa czerpać zyski, stsownie do udziałów. Popatrzy jednak na spóldzielni. Bowiem to tutaj członkowie płacą słynną "eksploatację", która oczywiście nie jest odpowiednikiem wspólnotowych "kosztów zarządu nieruchiomością wspólną". Dzięki "e" (forsie swoich członków) wiele spółdzielni pomnożyło swój majątek, zapewniając sobie godne, a nawet lepsze, funkcjonowanie, a niektórzy członkowie myślą nadal, że ich opłaty są wyłącznie na utrzymanie ich mieszkań. Tu Pan Jurek ma odrobinę racji: nieuświadomiony tłum żądny zabrania bogaty, a dania biednym. Będę jednak tu po stronie "tłumu" (cokolwiek to znaczy) bowiem bogactwo SM jest ewidentnie ich kosztem wytworzone. Oczywiście są też odpowiednie Uchwały. Tu jednak wyrażę opinię, że "tłum" w momencie ich podejmowania nie był w 100% zorientowany w merytoryce treści uchwał. Należy się też od Pana Jurka wszystkim wytłumaczenie: skąd w jego myślach pojawił się "czynsz" skoro jest członkiem spółdzielni mieszkaniowej. Przecież w SM nie ma pojęcia "czynsz". Jest jeszcze jedna kwestia (z wielu innych) związana z zatwierdzaniem tzw. sprawiozdań. Nie wiem czy Pan Jerzy sobie przypomina, że był taki czas (niedawna stosunkowo), że w SM najpierw członkowie zapoznawali się z rocznym sprawozdaniem, zatwierdzali je, a potem "szło" ono do skarbówki. Tak co do zasady byc powinno. Od wielu lat jest odwrotnie. Nie wiem, może to i prawidłowym jest. Jesli jednak "majątek spółdzielni jest prywatną własnością jej członków" to jasno wynika, że to "właściciel" musi znać wynik, aby coś "puścić na zewnątrz". W ramach WM, tak własnie to działa. Tam zebrania muszą być do końca I kwartału aby zmieścić się np. z CIT-ami. Rozsądny własciciel majątku nie pozwoli sobie aby bez jego wiedzy dysponowano jego majątkiem. Moze to jednak nie jest prawdą? Może jednak nie jest prawdą, że prawie na cały świecie sysytem wspólnot mieszkaniowych (condominium) działa i rośnie liczba chetnych (w tym Polaków - tu i za granicą) chetnych kupować mieszkania właśnie w "condominium". Na koniec odniesienie co do Polityków. Uważam, że mają dobre rozeznanie w sprawie. Póki jednak w spółdzileniach z rzadka Ktoś się "wychylał" mozna było konsumować wspódziałanie "ramię w ramię" ze Związkami Rewizyjnymi i Krajową Radą Spółdzielczą. Ci przynosili do Sejmu cokolwiek i wszystko mieli załatwiane po swoje myśli. Są stenogramy, są opinie, są zapyatnia, można sprawdzić. Kiedy jednak rosła grupa ludzi mieszających w stronę przeciwną, nie dając się wciągnąć w tolerowanie spółdzilcz-prawno-gminnych poczynań, sytuacja się nieco zmieniła. Sądy i Trybunały (wszystkich instancji) musiały radykalnie zmienić swój punkt widzenia na spółdzielni. Już się często nie dało ukryć np., że dwa mieszkania w dwóch takich sdamych budunkach mają "różnistą" cenę. W jednym mieszkali członkowie, w drugich lepsi członkowie, a niekiedy i lepsi od lepszych. Może Panie Jerzy o gruntach? A może Pan woli o Statutach? Może o księgowości i ewidencjach, i rozliczeniach. Chetnie podyskutuję rozwiń

Koziński Eugeniusz, 2011-05-26 17:38:49 odpowiedz

Kilka lat temu Prawo Spółdzielcze dawało bardzo duże uprawnienia członkom.Każda zmiana zmniejszała te uprawnienia.Zamiast wydawać potężne pieniądze na szkodliwe zmiany,należało przeprowadzać kampanie uświadamiające ludzi.Członkowie naszej Spółdzielni Mieszkaniowej od lat osiemdziesiątych wzieli spra...wy w Swoje ręce.Mamy jedną z lepiej działających Spółdzielni.Czynsze są znacznie niższe niż w innych.Wspólnoty Mieszkaniowe są nastawione na zysk i zawsze będą droższe niż dobrze zarządzana Spółdzielnia.Ale skąd o tym mają wiedzieć politycy oderwani od życia - działający tylko po to ,żeby uzyskać jak najwięcej głosów w następnych wyborach.Najłatwiej zdobyć głosy nieuświadomionego tłumu żądnego zabrania bogatym,a dania biednym. rozwiń

Jerzy Mermel - Wrocław, 2011-05-26 09:20:11 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE