Warszawa ma uchwalone stawki opłat za śmieci. Radni nie byli jednomyślni

Od 1 lipca warszawiacy zapłacą drożej za śmieci. Cena za odpady posegregowane wyniesie od 19,5 do 89 zł miesięcznie, a za nieposegregowane o 40 proc. więcej - zdecydowali w czwartek radni po wielogodzinnej i burzliwej debacie.
Warszawa ma uchwalone stawki opłat za śmieci. Radni nie byli jednomyślni

Za uchwaleniem nowych opłat za odbiór odpadów komunalnych głosowało 32 radnych, przeciw było 27, nikt się nie wstrzymał.

Stawki opłat i sposób ich naliczania przygotował ratusz. Opłata za śmieci będzie naliczana od gospodarstwa domowego i modyfikowana liczbą osób zamieszkujących daną nieruchomość.

Zgodnie z czwartkową decyzją radnych, jeżeli lokal zamieszkuje jedna osoba, zapłaci ona od lipca za śmieci 19,5 zł miesięcznie; dla dwóch osób opłata wyniesie 37 zł, trzech - 48 zł, a w cztero- i więcej osobowych gospodarstwach - 56 zł. Właściciele domów jednorodzinnych zapłacą miesięcznie 89 zł, niezależnie od liczby zamieszkujących osób.

Czytaj też: Wysokie stawki w stolicy ie zachęca do segregacji odpadów?

Teraz warszawiacy płacą średnio 15 zł za śmieci miesięcznie.

Przyjęte przez radnych stawki opłat za odbiór odpadów komunalnych odnoszą się do segregowanych śmieci. Jeżeli będą one zmieszane, cena wzrośnie o 40 proc.

Radni odrzucili w głosowaniu poprawki PiS, w których zaproponowano obniżenie opłat za śmieci dla mieszkających w budynkach, jak i domach jednorodzinnych.

W czasie debaty wiceprezydent Warszawy Jarosław Kochaniak podkreślił, że zaproponowane przez magistrat stawki zostały ustalone na podstawie dokładnych analiz, które uwzględniły liczbę mieszkańców, koszt odbioru i zagospodarowania oraz ilości wytwarzanych śmieci. Ratusz przewiduje, że po pierwszym lipca ilość odbieranych od mieszkańców śmieci wzrośnie o 10 proc. Według szacunków koszt odbioru śmieci także wzrośnie o 10 proc., a koszt zagospodarowania tych odpadów o 25 proc.

Kochaniak zaznaczył, że im więcej osób będzie płaciło za śmieci tym cena za ich odbiór będzie niższa.

Ratusz ustalił stawki w odniesieniu do oficjalnej liczby zameldowanych warszawiaków (1 mln 750 tys.), ale według władz miasta w stolicy może mieszkać nawet o 750 tys. więcej osób. "Mogliśmy oprzeć się tylko na oficjalnych danych, jeżeli za śmieci zapłaci 2,5 mln osób, to opłata dla osoby mieszkającej samotnie w mieszkaniu może spaść nawet do 13,6 zł" - podkreślił wiceprezydent.

Jarosław Szostakowski z PO podkreślił, że ustalenie nowych stawek za śmieci jest najważniejszą decyzją rady w tej kadencji. "Propozycja ratusza z oczywistych względów nie jest najlepsza, ale opłaty mogły być jeszcze wyższe" - powiedział. Dodał, że jego klub będzie monitorował skutki nowych rozwiązań, a także jak one wpłyną na m.in. zamożność mieszkańców. "Jeżeli sytuacja pozwoli, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby te stawki obniżyć" - zaznaczył radny.

Zdaniem Macieja Wąsika z PiS fakt, że w debacie nie uczestniczyła prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz jest jednoznaczne z przyznaniem się wiceszefowej PO do porażki.

Pani prezydent nigdy nie pojawia się na debatach, na których są głosowane niewygodne dla PO uchwały - dodał Wąsik. Jego zdaniem zaproponowane przez magistrat stawki za śmieci są "skandalicznie wysokie". Skrytykował także metodę ich naliczania dla domów jednorodzinnych. "Dlaczego, jeżeli w domu mieszka jedna osoba, ma płacić tyle samo, jak gdyby w nim mieszkało pięć" - pytał.

Zdaniem przedstawiciela PiS skandalem jest utajnienie przez ratusz analizy kosztów nowego systemu gospodarki odpadami. Według niego miasto oparło swoje propozycje na "całkowicie błędnych przesłankach".

Zastępca rzecznika prasowego stołecznego magistratu Agnieszka Kłąb w rozmowie z PAP powiedziała, że ratusz nadał klauzulę poufności tym materiałom pod koniec roku. Dodała, że ratusz nadał tę klauzulę, aby wszystkim przedsiębiorcom, którzy będą zainteresowani udziałem w przetargach na odbiór śmieci, zapewnić równy dostęp do informacji. Zapewniła, że pierwsze przetargi mają być rozpisane jeszcze w marcu.

Przedstawiciel SLD Bogdan Żuber powiedział, że władze stolicy znacznie przeszacowały koszt odbioru i zagospodarowania odpadów komunalnych. "To może być ponad 100 mln zł" - policzył. Jego zdaniem miasto wybrało słuszną metodę naliczania opłat wobec mieszkańców bloków, ale - podobnie jak PiS - skrytykował metodę naliczania opłat od gospodarstwa domowego w przypadku domów jednorodzinnych. Jego zdaniem stawki zaproponowane przez ratusz są "dużo za wysokie".

 


KOMENTARZE (10)ZOBACZ WSZYSTKIE

Wyborcy PO, odpowiadacie za to co sie dzieje w Polsce. Od 6 lat.

za PIS było lepiej, 2013-05-10 10:40:08 odpowiedz

Dlaczego przy stanie techniki na dzień dzisiejszy nikt nie mówi o instalacji wag elektronicznych z czytnikami kodów paskowych na samochodach odbierających śmieci ? Każdy pojemnik z indywidualnym kodem klienta. Sprawa prosta i rachunek nie z "księżyca" tylko za faktycznie oddane śmieci. K...ażdy kupujący w markecie wie jak to działa. rozwiń

zeno, 2013-05-09 02:35:28 odpowiedz

Nigdy więcej na PO - teraz czas na Platformę Obywatelską...

rozczarowany leming, 2013-03-12 13:33:16 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE