Warszawa, niska emisja: system pomiaru zanieczyszczeń i dni z darmową komunikacją sposobem na smog

Opracowanie jednolitego systemu pomiaru zanieczyszczeń powietrza, dotacje na wymianę starych pieców i dni z darmową komunikację miejską - to niektóre plany stołecznego ratusza na walkę ze smogiem. Przygotowano je podczas prac nad programem gospodarki niskoemisyjnej.
Warszawa, niska emisja: system pomiaru zanieczyszczeń i dni z darmową komunikacją sposobem na smog
W grudniu program gospodarki niskoemisyjnej ma zostać przyjęty przez radę miasta Warszawy

Wiceprezydent stolicy Jarosław Jóźwiak przekonywał w piątkowej rozmowie z PAP, że na przestrzeni ostatnich lat jakość powietrza w Warszawie polepszyła się.

"Przypomnę rok 2005 i 2006, wtedy normy pyłów zawieszonych były przekroczone po ponad 400 proc., w tej chwili zdarzają nam się pojedyncze dni, kiedy to przekroczenie wynosi maksymalnie 40 proc." - przekonuje Jóźwiak.

Dodał, że od kilku miesięcy był przygotowywany kompleksowy program gospodarki niskoemisyjnej, który z jednej strony zakłada redukcję dwutlenku węgla, a z drugiej ograniczenie stężenia pyłów zawieszonych w powietrzu. Wyjaśnił, że pyły emitowane są głównie przez "indywidualne źródła ciepła", czyli w szczególności stare piece i kominki.

"Będziemy chcieli z jednej strony przygotować ich dużą ewidencję, która pozwoli nam rozpoznać problem, chcemy też dofinansowywać wymianę tych indywidualnych źródeł ogrzewania poprzez dotacje miejskie, czy to na odnawialne źródła energii, czy bardziej ekologiczne, takie jak choćby gaz" - powiedział Jóźwiak.

Jeśli przez kilka dni będzie utrzymywać się stężenia przekraczające normy, miasto będzie chciało wprowadzać procedurę nadzwyczajną. Polegałaby ona m.in. na częstszym myciu ulic, ponieważ głównym źródłem pyłów związanych z ruchem samochodów jest tzw. pylenie wtórne, które polega na podnoszeniu się pyłu (powstającego ze ścierających się opon czy klocków hamulcowych) z powierzchni ulic przez ruch samochodów.

Ponadto w takie dni (z utrzymującym się przekroczeniem norm), miasto chciałoby także zachęcać kierowców, aby nie korzystali z prywatnych aut, tylko wybrali komunikację publiczną. Wtedy komunikacja miałaby być darmowa, żeby jak najszybciej zbić przekroczenia norm.

Jóźwiak dodał, że miasto chce w końcu ustalić jednolity system pomiaru. "Dzisiaj mamy cztery stacje na terenie Warszawy, dwie są ogólne badające obszar w promieniu pięciu kilometrów i dwie tzw. komunikacyjne, badające odczyt na poziomie jezdni, rury wydechowej pojazdu" - wyjaśnił Jóźwiak.

Standardy jakości powietrza

Dlatego też, jak mówił, miasto chciałoby opracować we współpracy z ekspertami jednolity standard, normę dla jakości powietrza w Warszawie. Po to, żeby wiedzieć, w którym momencie normy są przekroczone i kiedy uruchomić działania nadzwyczajne - dodał Jóźwiak.

Na tym jednak nie koniec, miasto zamierza także wydzielić w staży miejskiej specjalną komórkę, która będzie zajmować się kontrolą gospodarki odpadami oraz kontrolą tych indywidualnych źródeł ogrzewania.

Chcielibyśmy, żeby w grudniu program gospodarki niskoemisyjnej został przyjęty przez radę miasta - powiedział Jóźwiak.

Na początku listopada w Warszawie zanotowano podwyższone stężenia zanieczyszczeń powietrza.

Jak mówiła wówczas Krystyna Barańska z mazowieckiego Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Warszawie podwyższone stężenia były spowodowane rozpoczęciem sezonu grzewczego, do czego doszły zanieczyszczenia produkowane przez samochody i niekorzystne warunki atmosferyczne.

"Sytuacja w Warszawie na pewno nie jest dramatyczna, jest typowa dla tego okresu roku. To wcale nie znaczy, że te stężenia są dobre, one są podwyższone i od lat w Warszawie odnotowujemy przekroczenia norm pyłu, benzo(a)pirenu. To nie jest tak, że w Warszawie jest super czysto, ale ostatnie alarmy były zupełnie nieuzasadnione" - mówiła Barańska.

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

Po pierwsze zdrowie, a oddychanie to podstawowa potrzeba człowieka, jest pierwsza przed wszystkimi innymi, bez sensu jest skazywać ok 65% społeczeństwa na wdychanie toksyn do organizmu.
A to wszystko przez węgiel do którego jeszcze dokładamy na emerytury, deputaty i straty.

waldek, 2015-11-16 01:57:42 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE