Wichury nad Polską: Gminy bezprawnie usuwają wiatrołomy?

Całkiem niedawno przez Polskę przeszły potężne wichury, niestety problemy nie przeminęły razem z wiatrem.
Wichury nad Polską: Gminy bezprawnie usuwają wiatrołomy?
W wypadku każdego powalonego drzewa firma, gmina lub właściciel terenu musi uzyskać zezwolenie (fot.:Okręgowy Inspektorat Pracy w Olsztynie)

Wichury, jakie przeszły nad naszym krajem w ostatnich dniach i przed Świętami, zostawiły po sobie wielkie zniszczenia i mnóstwo spraw do załatwienia. Według dzisiejszych doniesień, jakie pojawiały się w mediach, straż pożarna oraz służby miejskie interweniowały blisko 1000 razy, usuwając m.in. powalone drzewa z domów i ulic. Podobnie było na przełomie marca i kwietnia. Porządki robione są szybko, bo w takich sytuacjach pośpiech jest wskazany, ale czy zniszczone i powalone drzewa są usuwane zgodnie z prawem?

Samorządy kluczą w sprawie wiatrołomów

Według informacji z Wydziału Ochrony Środowiska i Rolnictwa Urzędu Miasta Legnicy, w mieście odnotowano kilka przypadków wiatrołomów – wpłynęły wnioski i zgody zostały wydane.

-  Zgodnie z art. 83 ust. 1 ustawy z 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody, właściciel ma prawo usunąć drzewo po uprzednim uzyskaniu stosownego zezwolenia wydanego przez wójta, burmistrza albo prezydenta miasta. Jeżeli właściciel posesji stwierdzi, że po wichurze drzewo realnie zagraża bezpieczeństwu życia lub zdrowia ludzi, bo np. uległo częściowemu złamaniu lub przechyleniu, to nie może go usunąć (wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 19 lipca 2012 r. - sygn. II OSK 810/11).  W przypadku, gdy istnieje prawdopodobieństwo zagrożenia ze strony drzewa, należy złożyć wniosek o jego usunięcie. Natomiast w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia ludzi lub mienia należy wezwać Straż Pożarną w celu usunięcia zagrożenia – tłumaczą przedstawiciele legnickiego urzędu.

Podobnie było m.in. w Środzie Wielkopolskiej, przez którą według mediów przeszła potężna nawałnica – nie było szkód w drzewostanie. – Padły dosłownie trzy drzewa i to na terenach pól nie stwarzając żadnego zagrożenia. W takich sytuacjach rolnik czy właściciel drzewa zwraca się do nas o zgodę  telefonicznie, a jeśli jest czas to na piśmie, ale zawsze jest to odnotowane, że zgoda została wydana.  Nawet wtedy, gdy drzewo usuwała straż pożarna czy nasz zakład zieleni. Nie ma takiej możliwości, żeby ktoś o tym obowiązku zapomniał – wyjaśnia Zbigniew Antkowiak, kierownik Referatu Rolnictwa i Ochrony Środowiska i odsyła mnie do Zielonej Góry, bo tam mocniej wiało.

Niestety, przedstawiciel Zielonej Góry również rozczarowuje – w mieście nie odnotowano większych szkód. Podkreśla jednak, że w takich sytuacjach procedury są jasne:  jeśli drzewo przewraca się na terenie miejskim i stwarza zagrożenie dla bezpieczeństwa – wzywana jest straż i drzewo usuwane jest od razu, jeśli na terenie prywatnym – takie drzewo jest usuwane, ale po powiadomieniu  i za zgodą wydziału ochrony środowiska – tłumaczy i odsyła do powiatu. – Może tam będą coś wiedzieli – w innych gminach mocniej powiało.    

Starostwo Powiatowe w Zielonej Górze potwierdza. – Było 50 zdarzeń z drzewostanem - wyjaśnia osoba odpowiedzialna za zarządzanie kryzysowe, ale w wydziale ochrony środowiska już tego nie można potwierdzić. - Nie mieliśmy wielu zgłoszeń z gmin, najwyżej trzy. Były jakieś wykroty, ale zgłoszeń nie mieliśmy. Generalnie jest tak, że jeżeli drzewo się przewróciło i leży, to na dobrą sprawę nie wymaga ono zezwolenia na uprzątnięcie. Natomiast w przypadku, gdy się złamało i część konaru wisi to w trybie pilnym załatwiamy te sprawy – tłumaczy pracownik wydziału ochrony środowiska. - Tych zgłoszeń jest bardzo mało – w skali roku jest kilkanaście. To może też być tak, że na bieżąco usuwane są zagrożenia, robione przeglądy, dlatego tych przypadków jest tak mało – wyjaśnia.  

Wygląda więc na to, że usuwanie drzew i wykrotów odbywa się zgodnie z prawem, chociaż można mieć pewne wątpliwości - bo zgłoszeń ze strony gmin do powiatów jest… bardzo mało. Czyżby w tej sprawie panowała samowolka?

 


KOMENTARZE (5)ZOBACZ WSZYSTKIE

Wielokrotnie wiele racjonalnych środowisk postulowało o zniesienie przepisów rodem z epoki totalitaryzmu, gdzie za wycięcie drzewa grozi milionowa kara a za życie człowieka 10 tys. zł tytułem odszkodowania. W normalnych krajach np. w Niemczech to samorząd decyduje jakie drzewa i w jaki zakresie chro...nimy a co pozostawiamy obywatelom do decyzji. Np. w wielu dużych miastach drzewa iglaste nie podlegają ochronie a zgoda na wycinkę pozostałych gatunków jest wymagana od 70 cm obwodu pnia. W wielu małych miejscowościach i wsiach nie obowiazują żadne zakazy . I co Niemcy są bez drzew i przyrody? Trybunał Konstytucyjny RP wyraził w tej sprawie zdanie, że kara administracyjna nie może być rujnująca dla obywatela, co ma miejsce obecnie. Nikt z wysokich władz tego nie słyszy? Dlaczego nakładamy na obywateli ciężary, których nikt od nas nie wymaga? Likwidacja części przepisów ustawy o ochronie przyrody i mamy normalnych kraj.
Nie róbmy bzdurnych systemów wymogu zgód administracyjnych i pozwoleń tam gdzie obywatele sami mogą decydować.
rozwiń

a wieki, 2015-04-16 14:55:10 odpowiedz

Takie rzeczy trzeba przeprowadzać z taką samą starannością jak przekopywanie metr w głąb - musi być na usuwnie POwalonych drzew zgoda Komisji Europejskiej - sorry ale takie jest teraz prawo...

Ela z Bruksela, 2015-04-16 14:41:37 odpowiedz

Czy można wydać decyzję na USUNIĘCIE wykrotu, czyli takiego drzewa które samo się USUNĘŁO (względnie USUNĄŁ je wiatr - bez zezwolenia)?

Osa, 2015-04-16 11:30:52 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU