Wiele szumu o wiatrową farmę

W gminie Pawonków koło Lublińca mieszkańcy podzielili się na zwolenników i przeciwników planowanej tu wiatrowej farmy.
Wiele szumu o wiatrową farmę

Jedni boją się o swoje zdrowie i nadmierny hałas, inni już liczą zyski. Przy optymistycznym wietrze farma mogłaby powstać pod koniec przyszłego roku. Jest szansa, że w gminie Pawonków powieje zachodem. To tu firma Contino chce wybudować farmę wiatrową. Mieszkańcy do tej inwestycji podchodzą z rezerwą.

- Obawiamy się hałasu, ale nie tylko hałasu, również infradźwięków, które zostaną gdzieś tam wyemitowane przez wiatraki. Myślimy o tym, że to jest naprawdę poważna ingerencja w krajobraz - mówi Joanna Wons- Kleta, radna gminy Pawonków.

Krajobraz, na który codziennie będą patrzeć ze swoich okien, bo wiatraki mają stanąć zaledwie 500 metrów od ich domów. - Nie jesteśmy przeciwni wiatrakom. Jesteśmy przeciwni tak bliskiej lokalizacji wiatraków i chcemy, aby to było zrobione tak, jak jest to w krajach zachodniej Europy - mówi Krystian Świerc, radny gminy Pawonków.

Czytaj też: Kujawy nie chcą mieć wszędzie wiatraków

Tak skrócony dystans, jak twierdzi przedstawiciel firmy Contino, nie stanowi żadnego zagrożenia, a hałasu z takiej odległości nie słychać. - Nie mogą się niczego obawiać. Dowiedziono, że komórki są bardziej szkodliwe niż wiatraki, przecież wiatraki nie wytwarzają żadnego pola elektromagnetycznego. To wszystko jest skablowane pod ziemią - wyjaśnia Jerzy Łuka, Contino Wind Group.

Obawy dotyczą też umów, które firma chce podpisać z rolnikami na wydzierżawienie ziemi. - Złożyliśmy ją w kancelarii prawniczej i opinia była druzgocąca. Państwo powiedzieli, że nie ma ani jednego artykułu, który gwarantowałby jakiekolwiek prawa stronie wydzierżawiającej - stwierdza Andrzej Grzesik, rolnik. - Wszystko na niekorzyść rolnika. Przyjdą ludzie i chcą się tutaj rządzić na naszym terenie - mówi Leon Wieczorek, rolnik.

Ci, którzy realnie rządzą w najbliższym czasie mają podjąć decyzje. Nie ma jeszcze pozwolenia na budowę, bo najpierw trzeba zmienić studium uwarunkowań i plan zagospodarowania przestrzennego. Korzyści dla gminy to 2% od wartości budowli, a dla rolnika, na którego ziemi wiatrak stanąłby, ponad tysiąc złotych miesięcznie.

W Gminie Koszęcin, w której też planowano budowę wiatraków najpierw zapytano o zdanie mieszkańców. - Chcieliśmy jako rada i ja jako wójt, żeby najpierw wypowiedziało się społeczeństwo. Innymi słowy jak społeczeństwo powie tak, to rada zmieni plan - mówi Grzegorz Ziaja, wójt gminy Koszęcin.

Czytaj też: Jadą wiatraki do Parku. Zobacz.

Zdecydowana większość powiedziała "nie". Wójt gminy Pawonków chce odwrócić kolejność. - Zmierzam zrobić referendum po fazie dyskusji, wtedy kiedy wszyscy będziemy już mieli możliwość zapytania ekspertów i tych, którzy to widzą bardzo pozytywnie i tych, którzy to widzą negatywnie - zapowiada Henryk Swoboda, wójt gminy Pawonków. Dopiero wtedy głos mają zabrać mieszkańcy. - Być może będzie sytuacja tak oczywista w jedną, czy w drugą stronę ze szkoda pieniędzy i czasu - dodaje wójt gminy Pawonków.

Tylko czy uchwalenie najpierw nowego planu, a dopiero potem pytanie mieszkańców, nie będzie bardziej kosztowne.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU