Wielka awantura na samorządowej kolei

Przewozy Regionalne rozważają likwidację zakładu na Śląsku. Wg. przedstawicieli samorządu woj. śląskiego, to próba wywarcia nacisku na zarząd woj. śląskiego, aby zwiększył planowane dofinansowanie regionalnych przewozów. Czy 600 kolejarzy straci pracę?
Wielka awantura na samorządowej kolei

Jeszcze w marcu w woj. śląskim może zostać ograniczona liczba pociągów, przewoźnik nie wyklucza też zupełnej likwidacji tamtejszego zakładu - poinformowała prezes Przewozów Regionalnych Małgorzata Kuczewska-Łaska.

Jak wyjaśniają przedstawiciele przewoźnika, w woj. śląskim zlikwidowanych może zostać ok. 100 pociągów. Do zmian może dojść jeszcze w marcu. "Wcześniej potrzebujemy dwóch tygodni, żeby wywiązać się z obowiązku poinformowania pasażerów o zmianach" - powiedziała Kuczewska-Łaska.

Przedstawiciele samorządu woj. śląskiego oceniają, że sygnał dotyczący planów likwidacji 100 pociągów w regionie to "próba wywarcia nacisku na zarząd woj. śląskiego, aby zwiększył planowane dofinansowanie regionalnych przewozów pasażerskich z ok. 110 do 160 mln zł".

"Takie działania to próba usprawiedliwienia braku wizji w organizacji transportu kolejowego i pasywności w zarządzaniu Przewozami Regionalnymi. Wzrost kosztów, spadek przychodów, wzrost deficytu i pogarszająca się jakość obsługi pasażerów to główne problemy, na które spółka nie znalazła rozwiązania" - powiedział w czwartek marszałek woj. śląskiego Adam Matusiewicz.

Zdaniem Przewozów Regionalnych, plany wycięcia z rozkładu części połączeń są spowodowane brakiem porozumienia między przewoźnikiem a władzami woj. śląskiego co do pokrycia deficytu wynikającego z realizowania połączeń kolejowych w tym regionie. Chodzi o połączenia, które PR realizują na zlecenie samorządu.

Jak wyjaśniła prezes, marszałek województwa zamówił u przewoźnika taki sam rozkład jazdy, jak na 2010 r. Z wyliczeń spółki wynika, że powinien za to zapłacić ok. 160 mln zł. Jednak władze województwa są gotowe zapłacić tylko 110 mln zł. PR chcą tak ograniczyć połączenia, żeby dotychczasowe 110 mln zł w pełni pokryły deficyt.

"Problemem jest to, że właściwie nie ma między nami dialogu, nie są prowadzone żadne rozmowy na ten temat" - powiedziała Kuczewska-Łaska. Dodała, że między spółką a śląskim urzędem marszałkowskim trwa tylko wymiana korespondencji. Jej zdaniem jest to ze strony śląskiego samorządu gra na czas, ponieważ problem wciąż nie jest rozwiązany.

Z taką oceną nie zgadza się Matusiewicz. "W negocjacjach dotyczących poziomu dofinansowania usług w 2011 r. urząd marszałkowski wielokroć bezskutecznie prosił o wyczerpujące informacje dotyczące uzasadnienia wyliczeń. Wskazuje to na brak dobrej woli oraz dużą roszczeniowość przewoźnika, a nie złą wolę zarządu województwa, który dysponuje publicznymi pieniędzmi na ten cel" - ocenił marszałek woj. śląskiego.

Zdaniem samorządowców, oczekiwanie przez PR wyższych nakładów od samorządu można także odczytywać jako ostrzeżenie przed zmianami w dotychczasowej polityce organizacji przewozów pasażerskich. Marszałek przypomniał, że być może już w czerwcu ruszy samorządowa spółka Koleje Śląskie, która ma uzupełniać ofertę dotychczasowego przewoźnika i jednocześnie stanowić konkurencję w zakresie jakości przewozów pasażerów.

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

Pasażerowie powinni być dużo wcześniej na wszelki wypadek

poinformowani o zmianach kursów pociagów, by nie było później problemów.

KRIKOS, 2011-03-03 22:05:48 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE