Władze stolicy chcą ograniczyć ruch samochodów w centrum

Przebudowa pl. Powstańców Warszawy i ul. Mysiej oznacza mniej miejsc postojowych dla kierowców w centrum miasta. Władze stolicy chcą ograniczyć ruch samochodów, zachęcają do korzystania z transportu publicznego oraz planują wprowadzenie wypożyczalni miejskich aut.
Władze stolicy chcą ograniczyć ruch samochodów w centrum

Plac Powstańców Warszawy był do tej pory wykorzystywany jako parking. Teraz to się zmieni, znikną miejsca postojowe dla samochodów. "Będzie deptak dla pieszych, z ławkami i kwiatami, położony zostanie nowy chodnik. W swojej koncepcji architektury plac będzie nawiązywać do ulicy Świętokrzyskiej. Chcemy, żeby plac był gotowy na 1 sierpnia, czyli 70. rocznicę powstania warszawskiego" - powiedziała rzecznik Zarządu Dróg Miejskich w Warszawie Karolina Gałecka.

Miejsca parkingowe na placu będą zlikwidowane. "Na pl. Powstańców Warszawy legalnie było ok. 50 miejsc parkingowych, natomiast wiele osób parkowało tam w sposób niezgodny z przepisami" - zaznaczyła Gałecka. Jak dodała, możliwość parkowania pozostanie np. przy Narodowym Banku Polskim.

Również przy ulicy Mysiej, gdzie przed laty mieścił się Główny Urząd Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk (organ cenzury) nie będzie parkingu. Ulica jest w trakcie przebudowy - powstanie tu Memoriał Wolnego Słowa, upamiętniający walkę o wolność słowa. "Zlikwidowane zostaną nielegalne miejsca postojowe, m.in. na drodze pożarowej; pozostanie 19 legalnych" - poinformował Tomasz Kunert z Centrum Komunikacji Społecznej Urzędy m. st. Warszawa.

Jak dodał centrum miasta nie jest w stanie przyjąć tak dużej liczby samochodów, często zajmujących przestrzeń przeznaczoną dla innych użytkowników dróg - pieszych czy rowerzystów. "Zmniejszanie się liczby miejsc postojowych to efekt porządkowania przestrzeni miasta. Pozostaną tylko legalne i zgodne z przepisami miejsca postojowe" - poinformował Kunert.

Miasto konsekwentnie realizuje politykę, która ma uczynić centrum Warszawy rejonem przyjaznym pieszym - mówi rzecznik prasowy Urzędu m. st. Warszawy Bartosz Milczarczyk. "Wydaliśmy ponad 5 mld złotych na transport publiczny w ciągu ostatnich siedmiu lat - wymieniliśmy tabor, kupiliśmy m.in. 200 nowych tramwajów, budujemy centralny odcinek II linii metra, zbudowaliśmy kilkanaście parkingów przesiadkowych, wydzieliliśmy buspasy, utworzyliśmy system wypożyczalni rowerów Veturilo. Dajemy kierowcom alternatywę w postaci dobrej komunikacji" - powiedział.

W planach jest wprowadzenie wypożyczalni miejskich samochodów, która ma być alternatywą dla jazdy prywatnym autem. "Mamy pomysł, aby skorzystać z systemu opartego na tzw. car sharingu, czyli systemie, w którym ludzie dzielą się samochodem. Doświadczenia takich miast jak Berlin, Londyn czy Paryż pokazują, że mieszkańcy centralnych dzielnic rezygnują z zakupu prywatnego samochodu mając do dyspozycji te z publicznej wypożyczalni" - powiedział Milczarczyk.

"Myślę, że w przyszłym roku będziemy gotowi, żeby ten system uruchomić. Rozmowy dopiero nabierają tempa, jesteśmy na etapie analiz. Jeżeli będziemy już mieli specyfikacje takiego systemu dostosowaną do naszego miasta, wtedy będziemy mogli rozmawiać z firmami, które oferują tego typu usługi" - powiedział Milczarczyk.

Zdaniem projektanta Janusz Kaniewskiego w przyszłości w centrach dużych polskich miast będzie coraz mniej przestrzeni dla prywatnych samochodów. Parkingi zostaną zastąpione skwerami i deptakami, a mieszkańcy częściej będą korzystać z innych form transportu niż własne auto.

Zaznaczył jednak, że w Warszawie te zmiany przebiegać będą wolniej. "W stolicy dużo jest ludności napływowej - osób, które nie są prywatnie związane z miastem, traktują je przejściowo i nie są zainteresowane zmianami. W Poznaniu czy Wrocławiu, gdzie mieszkańcy czują więź ze swoim miastem, te procesy mogą następować szybciej" - powiedział w rozmowie z PAP Kaniewski.

Jak dodał, wśród mieszkańców stolicy są osoby na "dorobku finansowym i mentalnym, dla których jazda własnym autem jest manifestacją awansu społecznego". "Pod tym względem Warszawa przypomina takie miasta jak Moskwa czy Szanghaj, gdzie ludzie jeszcze nie nacieszyli się samochodami" - stwierdził Kaniewski. "Stolica jest na etapie dużych europejskich metropolii z lat 70. i 80." - podsumował.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE