Wniosek o referendum niezgodny z prawem

Wniosek PiS o przeprowadzenie referendum m.in. w sprawie prywatyzacji SPEC i podwyżki cen biletów ZTM jest niezgodny z prawem, bo nie zawiera koniecznej liczby ważnych podpisów.
Wniosek o referendum niezgodny z prawem

Tak oceniła komisja Rady Warszawy. Cała Rada wnioskiem zajmie się w czwartek.

Powołana przez radę na początku sierpnia Komisja Doraźna do spraw Referendum Lokalnego miała ocenić, czy wniosek podpisany – jak informowali jego inicjatorzy – przez 150 tys. mieszkańców Warszawy jest zgodny przepisami.

Czytaj też: Wniosek o referendum nt. SPEC i podwyżek

Minimalna wymagana liczba podpisów potrzebnych do przeprowadzenia referendum lokalnego wynosiła ok. 134 tys.

Warszawiacy, według planów PiS, mieliby wypowiedzieć się w referendum na temat prywatyzacji SPEC-u, podwyżek cen biletów komunikacji miejskiej, podwyżek opłat za wodę i za odprowadzanie ścieków, a także za żłobki.

Czytaj też: Nie będzie referendum o prywatyzacji SPEC

„W wyniku przeprowadzonej weryfikacji komisja stwierdziła łącznie 145 tys. 78 głosów, w tym 105 tys. 214 głosów ważnych oraz 39 tys. 864 nieważnych” – głosi komunikat przekazany przez stołeczny magistrat.

Czytaj też: Podpisy ws. referendum o SPEC

Komisja stwierdziła m.in., że ponad 17 tys. osób podpisanych pod wnioskiem nie figuruje w rejestrze wyborców, podpisy 9 tys. osób się powtarzają, w ponad 6 tys. przypadków dane osób podpisanych są niekompletne, w ponad 5 tys. podpisów brakuje numeru PESEL lub jest on błędny.

Ponadto – jak wskazano w komunikacie – radni z komisji przypomnieli, że referendum nie może rozstrzygać spraw wcześniej ustalonych prawem lokalnym.

„Sprawy, o które inicjator referendum pytał mieszkańców, a w szczególności sprawy opłat za wodę i ścieki, żłobki oraz biletów komunikacji miejskiej są sprawami rozstrzygniętymi aktami prawa miejscowego” – zaznaczono w komunikacie.

Komisja uznała też, że niektóre z pytań proponowanego referendum sformułowane są w sposób nierzetelny.

Z opinią komisji nie zgadza się opozycja. Przewodniczący klubu radnych PiS Maciej Wąsik powiedział, że w jego opinii „decyzja polityczna o zablokowaniu referendum była podjęta z góry i od pierwszego dnia prac komisji wiadomo było, jak zakończą się jej prace”.

Dodał, że w tej sprawie PiS odwoła się do sądu administracyjnego.

„Zwyciężyła logika, żeby z powodów formalnych unieważnić jak najwięcej podpisów; jestem rozczarowany pracami komisji” – powiedział z kolei Krystian Legierski z klubu radnych SLD.

Przewodnicząca komisji Ewa Masny (PO) odpierając te zarzuty, powiedziała, że oceniając ważność podpisów, komisja kierowała się jedynie wymogami ustawy.

„Każdy może zgłosić swoje zastrzeżenia, również do sądu, ale jestem absolutnie spokojna o ocenę pracy komisji” – dodała.

Masny zaznaczyła także, że komisja zwróciła się do przewodniczącej Rady o skierowanie do prokuratury zawiadomienia o podejrzeniu przestępstwa w związku z niektórymi nieprawidłowymi podpisami – chodzi m.in. o 13 przypadków podpisów osób zmarłych przed terminem zbierania poparcia pod wnioskiem o referendum.

Politycy warszawskiego PiS proponują, by referendum odbyło się w dniu wyborów parlamentarnych. Wniosek ws. referendum członkowie PiS złożyli w stołecznym Ratuszu na początku sierpnia.

Organizacji referendum ws. prywatyzacji SPEC chcieli również wcześniej politycy stołecznego SLD, jednak nie byli w stanie zgromadzić odpowiedniej liczby podpisów w wymaganym terminie. Udało się im zebrać około 90 tys. podpisów.

Na mocy podpisanej pod koniec lipca umowy przedwstępnej, 85 proc. akcji Stołecznego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej zostanie zakupionych przez koncern energetyczny Dalkia Polska za 1,44 mld zł. Umowa między miastem a inwestorem jest warunkowa.

Wymaga zgody Rady Warszawy oraz Komisji Europejskiej. Pozostałe 15 proc. akcji zostanie nieodpłatnie przekazane pracownikom przedsiębiorstwa.

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

Jestem warszawiakiem z piątego pokolenia, bardzo mnie cieszy stanowisko komisji w skład której większość stanowią przedstawiciele PO. Maja co chcieli tak wybrali jak "głosowali". Teraz przedstawiciela PO mówi nam, że nie mamy głosu, że to PO ma jedynie rację i że wyborcy liczą się tylko w ...dniu głosowania. Po głosowaniu cztery lata wyborcy mają milczeć i spełniać zachcianki przedstawiciele PO. Podobnie jeszcze nie tak dawno myśleli przedstawiciele jednej prawowitej PZPR. Czym się to dla tej partii skończyło, niech PO ta przemyśli bo następny sztandar będzie wyprowadzany z Sali Kongresowej. Oj Pani Masny będzie bolało oj będzie. rozwiń

R. Bielańczyk 56, 2011-08-25 19:48:56 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE