Z miast wyniosło się ćwierć miliona Polaków

Przez ostatnie 10 lat, od 2006 roku do 2016 roku, liczba Polaków mieszkających w miastach, spadła o prawie ćwierć miliona. Najwięcej mieszkańców miast ubyło w województwach pomorskim i wielkopolskim.
Z miast wyniosło się ćwierć miliona Polaków
Rzeszów to przykład miasta przyciągającego mieszkańców (fot. wikipedia.org/Kinski85)

• Od 2006 roku do 2016 roku, liczba Polaków mieszkających w miastach, spadła o prawie ćwierć miliona.

• Udział ludności miejskiej wzrósł tylko w trzech regionach kraju (woj. podkarpackim, lubuskim oraz podlaskim).

• Największe zmiany procentowe wskaźnika urbanizacji pomiędzy 2006 r. i 2016 r. odnotowano dla województw pomorskiego i wielkopolskiego.

Odsetek Polaków mieszkających w miastach, systematycznie zwiększał się przez cały okres PRL-u. Wystarczy wspomnieć, że w trakcie 40 lat (1950 r. - 1990 r.), udział miejskiej ludności wzrósł z 37% do 62%.

Ta zmiana była związana z intensywnym uprzemysłowieniem kraju. W III Rzeczpospolitej udział ludności miejskiej już nie wzrasta. Przez ostatnie 10 lat, mieliśmy nawet do czynienia ze spadkowym trendem. Od 2006 roku do 2016 roku, liczba Polaków mieszkających w miastach, spadła o prawie ćwierć miliona.

- Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, wskaźnik urbanizacji, czyli udział ludności miejskiej w całej populacji Polski, spadł z 61,3% (2006 r.) do 60,2% (2016 r.). Taka zmiana z pozoru może wydawać się niewielka. Po jej przeliczeniu na wartości bezwzględne okazuje się jednak, że statystyczna liczba Polaków mieszkających w miastach, przez dziesięć lat spadła o blisko ćwierć miliona – tłumaczy Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Ten ubytek ludności miejskiej jest równoznaczny ze zniknięciem miasta o wielkości Gdyni.

Jeżeli bardziej zagłębimy się w statystyki dotyczące zmian wskaźnika urbanizacji, to można stwierdzić, że przez 10 lat (2006 r. - 2016 r.) udział ludności miejskiej wzrósł tylko w trzech regionach kraju (woj. podkarpackim, lubuskim oraz podlaskim).

Szczególnie interesujący jest wzrost obserwowany na terenie Podkarpacia. Jego przyczyn można upatrywać w rozwoju Rzeszowa. Mimo zmian dotyczących stolicy regionu, wskaźnik urbanizacji dla województwa podkarpackiego wciąż ledwie przekracza 40%. Mamy zatem do czynienia z przepaścią w stosunku do najbardziej zurbanizowanego województwa śląskiego (77% ludności miejskiej w 2016 r.).

Ciekawie prezentują się też spadki wskaźnika urbanizacji. Największe takie zmiany procentowe pomiędzy 2006 r. i 2016 r. odnotowano dla województwa pomorskiego oraz wielkopolskiego.

Te dwa regiony cechują się intensywnym rozwojem terenów graniczących z największymi ośrodkami miejskimi (Poznań, Trójmiasto). Najciekawszym przykładem jest powiat poznański. Populacja powiatu okalającego Poznań, wzrosła z 241 000 (1995 r.) do 374 000 (2016 r.).

Urbanizacyjny regres nie jest normą w UE

- Jeżeli przyjrzymy się procesom urbanizacyjnym w szerszym kontekście, to można stwierdzić, że spadkowa tendencja wskaźnika urbanizacji, taka jak w Polsce, wcale nie jest europejską normą – nadmienia ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Wśród państw Starego Kontynentu znajdziemy takie, w których odsetek ludności miejskiej wynosi zarówno 50% (Słowenia w 2015 r.), jak i 98% (Belgia). Dane Banku Światowego wskazują, że wzrosty wskaźnika urbanizacji, nie były domeną krajów „nowej unii”. Pomiędzy 1990 r. i 2015 r. spadek analizowanego wskaźnika odnotowano jedynie na terenie Słowenii, Polski, Litwy, Łotwy, Czech, Słowacji oraz Estonii.

Zamożność a urbanizacja

Odsetek mieszkańców miast nie zawsze jest powiązany z poziomem zamożności kraju i tempem rozwoju gospodarczego, o czym świadczą przykłady m.in. Irlandii (63% ludności miejskiej w 2015 r.), Austrii (66%), Ukrainy (70%) oraz Rosji (74%).

Tym niemniej, długotrwała stabilizacja lub spadkowa tendencja wskaźnika urbanizacji (obserwowana m.in. w Polsce), rodzi pytania dotyczące jakości życia na terenach miejskich i skuteczności miast w przyciąganiu nowych mieszkańców.

W przypadku Polski, na pewno można wskazać kilka problemów, które negatywnie oddziałują na atrakcyjność większych miast. Mowa o zanieczyszczeniu powietrza, problemach komunikacyjnych, chaosie urbanistycznym i relatywnie wysokich czynszach za wynajem lokum.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (2)ZOBACZ WSZYSTKIE

Ciekawe, ilu z tych miejskich emigrantów zamieszkało we wsiach tak ściśle związanych z sąsiednim miastem, że poza sklepikiem z bułkami i smietaną nie ma w nich nic poza domami, posyła dzieci do miejskiej szkoły, w mieście pracuje i robi zakupy, a od swojej gminy domaga się tylko równego asfaltu, ośw...ietlenia na ulicy, żeby śmieci wywożono tak często jak w mieście i żeby autobus miejski kosztowal tyle co w mieście, a nie z dopłatą za jakąś strefę podmiejską. Te wsie są często bliżej zwartej tkanki miasta niż niektóre miejskie osiedla. rozwiń

MP, 2017-06-10 16:28:47 odpowiedz

Żaden tam chaos urbanistyczny i problemy komunikacyjne. Chodzi przede wszystkim o absurdalnie wysokie ceny gruntów mieszkań w miastach. Za cenę mieszkania można na przedmieściach wybudować dom z własnym miejscem do parkowania i kawałkiem zieleni. O wyższości nie ma co przekonywać. Dopiero to ci mie...szkańcy generują problemy komunikacyjne przez codzienne dojazdy do miasta. Większość osiedli "willowych" z powiatu ziemskiego nie ma żadnej komunikacji zbiorowej, więc wszyscy jadą autami i "korkują" miasta. Cała filozofia. rozwiń

Kris, 2017-06-09 08:24:57 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE