Za miliony mają system, gdzie segregacja nie ma ekonomicznego sensu. "To mieszkańcy płacą za złe technologie"

  • Piotr Toborek
  • 23-01-2017
  • drukuj
Warmińsko-mazurskie to ok. 1,4 mln mieszkańców, a z 200 tysięcy siedzi za granicami, czyli produkujemy jakieś trzy procent masy odpadów w Polsce. Zostały tu zainwestowane w gospodarkę odpadami gigantyczne pieniądze, a żadnego problemu nie rozwiązano. Dlatego pytamy, ile jeszcze trzeba milionów, żeby osiągnąć cele? – mówi wiceburmistrz Pasymia Maria Jolanta Cejmer.
Za miliony mają system, gdzie segregacja nie ma ekonomicznego sensu. "To mieszkańcy płacą za złe technologie"
Samorząd Pasymia jest jedną z 37 gmin, które są właścicielami Zakładu Gospodarki Odpadami Komunalnymi w Olsztynie (fot.um.pasym)

Jesteście jednym z samorządów, który mówi, że ZGOK w Olsztynie nie działa tak jak oczekiwaliście. Gdzie jest problem?

Wiceburmistrz Pasymia Maria Jolanta Cejmer: - Z chwilą kiedy ZGOK uruchomił Zakład Unieszkodliwiania Odpadów Komunalnych cena za przyjęcie na bramie tony odpadów ustalona została na 270 złotych netto, czyli ok. 300 zł brutto. Wcześniej organizowaliśmy normalnie przetarg, mogliśmy oddawać odpady gdzie chcieliśmy i płaciliśmy ok. 200 zł brutto.

Ceny wzrosły w wielu miejscach kraju - nowoczesność kosztuje.

- Tak, ale cały paradoks polega na tym, że ZGOK nie jest w stanie zagospodarować sporej części odpadów i oddaje je do innej firmy, do Novago. I tam cena jest niższa niż my płacimy.
Czyli ZGOK otrzymuje od nas za odpady 300 zł, a sam oddaje je dalej – bo może w przeciwieństwie do nas wywozić je poza region - za 200 złotych.

Tu całkowicie brakuje logiki. Przecież my byśmy woleli sami oddawać do Novago za 200 złotych i nie musielibyśmy podnosić ceny dla mieszkańców.

Dlaczego tak nie możecie zrobić?

- To jest spowodowane wojewódzkim planem gospodarki odpadami, który zmusza nas, żeby oddawać śmieci do tej jednej instalacji. To jest taka układanka, która z logiką nie ma nic wspólnego.
ZGOK jest spółką, w której udział ma 37 samorządów i co by się działo to one pokrywają straty spółki. Sama działalność ZGOK nie przynosi zysków i nigdy nie będzie przynosiła.

Zbudowaliśmy ZGOK za wielkie pieniądze, bo zakład kosztował 157 mln, ale ponieważ obejmuje wielki teren, trzeba było zbudować jeszcze trzy stacje przeładunkowe, to w sumie kosztowało ok. 230 mln złotych, a teraz się okazuje, że zakład nie jest w stanie przerobić odpadów, więc odbiera je od nas i sprzedaje dalej.

Czemu nic nie robicie?

- Robimy, zbieraliśmy nawet podpisy pod apelem do urzędu marszałkowskiego, żeby to zmienić, mieliśmy 5 tysięcy podpisów, od tego trzeba by zacząć. Gdyby ten wojewódzki plan dopuścił inne instalacje do przetargów to zacząłby się wolny rynek, a w tym momencie takiego nie ma.

Dzisiaj my musimy oddać odpady do ZGOK-u, a wszystko wskazuje na to, że ten ok. 40 tysięcy ton rocznie będzie oddawał do innych instalacji.

A nie chcieliście ze związku wystąpić?

- Myśleliśmy, ale musimy zachowywać się odpowiedzialnie, a to wszystko jest skomplikowane. Jest w tym 37 samorządów, już miano do nas pretensje, że zakłócamy działanie związku.

Trzeba pamiętać o tym, że to są środki unijne, mamy świadomość 5-letniego okresu trwałości projektu. Dlatego na razie się przyglądamy, będziemy patrzeć na wyniki finansowe, które na dzisiaj są słabe. Poza tym, na całe szczęście, udało się ma ustalić nieważności umowy wykonawczej.

Co wam to dało?

- To było tak, że najpierw jako gmina wstąpiliśmy do spółki prawa handlowego, stając się współudziałowcem spółki. Powstał jednak drugi dokument, zawarty pomiędzy spółką a gminami, czyli umowa wykonawcza. Ona była niezbędna do pozyskania środków unijnych i przeprowadzenia inwestycji. Ta umowa opisuje szczegółowo relacje pomiędzy gminami i spółką, która będzie dla nich świadczyła usługi zagospodarowania odpadów.

 


KOMENTARZE (9)ZOBACZ WSZYSTKIE

Do Mazur: Czy są faktury VAT wystawione dla odbiorców owych osiemdziesięciu procent wysegregowanych frakcji? Jeśli nie ma - to są jedynie niezweryfikowane dane z sufitu które zalewają Ministerstwo Środowiska... Komisja Europejska zweryfikowała na przykład Warszawę - i z owych 24 procent na papierze ...wykazała, że tak naprawdę to w stolicy jest 4,5 procent odzysku... Faktury VAT pokazałaby prawdziwy obraz polskiej gospodarki odpadami - ale dlatego właśnie nie ma rozliczania "odzysku" poprzez faktury - bo prawda nie jest wygodna... money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/segregacja-smieci-jak-segregowac,141,0,2162061.html rozwiń

zweryfikowana teoria, 2017-01-26 20:50:59 odpowiedz

Zakład Unieszkodliwiania Odpadów w Siedliskach k/Ełku posiada separatory optopneumatyczne, a odzysk surowców wtórnych jest w granicach ok 80%. Wobec czego nadal twierdzę, że niezweryfikowane podejście do tematu opierające się tylko na teorii, uważam za błędne i tyle w temacie.

Mazur, 2017-01-26 16:17:25 odpowiedz

Do Mazur - Każdy "Mazur" powinien przeprowadzić następujący eksperyment… Śmieci z kubła zgromadzone z całego tygodnia z jego mieszkania (bo mniej więcej w takiej częstotliwości wywozi się odpady) wyjąć po tygodniu ich „leżakowania”. Zazwyczaj śmieci wynosi się z domu w woreczkach - więc tr...zeba tymi woreczkami chwilę potarmosić, zdeptać je a następnie pouderzać chwilę o jakąś ścianę symulując w ten sposób transport woreczków ze śmieciami jaki odbywa się w bębnie śmieciarki. Następnie pootwierać te woreczki z całego tygodnia i spróbować przesortować ich zawartość na poszczególne frakcje. Jeśli ktoś zdoła bez wymiotów oddzielić potłuczone szkło i plastyki od obierek (i czasami od pampersów) - to gratuluję i życzę znalezienia nabywcy na takie "frakcje"... ---- JEŚLI NIE MA SELEKTYWNEJ ZBIÓRKI ODPADÓW DOMOWYCH ZACZYNAJĄCEJ SIĘ W DOMU, A PRZEDE WSZYSTKIM ODSEPAROWANIA NA WSTĘPIE BIOODPADÓW - TO NIE MA TAK NAPRAWDĘ ŻADNEJ GOSPODARKI ODPADAMI - jest po prostu wywóz mieszanki na składowisko i w dodatku bardzo drogi bo po drodze jeszcze trzeba zapłacić za to, że ktoś dodatkowo miesza w brei wyciągniętej z woreczków, uruchamia energożerne sita (dodatkowe koszty+pogłębianie efektu cieplarnianego). A na takiej „gospodarce odpadami” opierają się właśnie owe RIPOK-i… Każda gmina jest obowiązana docelowo odzyskiwać do 65 procent odpadów bytowych od mieszkańców – a taki nawet nowoczesny z opto-bajerami RIPOK jest w stanie wyciągnąć z tych przywożonych od mieszkańców woreczków co najwyżej 10 procent wagowych pierwotnej masy… Jest to jawny przykład marnotrawienia pieniędzy publicznych na instalacje które w ministerstwie środowiska już w 2010 roku nazwane były „niecelowymi ekologicznie i nieopłacalnymi ekonomicznie”… Ale który z ministrów zapoznaje się z opiniami ekspertów?... Mazurze - a może tak dla przykładu chociaż jeden RIPOK podasz co potrafi przekroczyć 10 procent odzysku z mieszanki? rozwiń

Marnotrawcy pod sąd, 2017-01-26 12:56:29 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE