Za śmieci w Lublinie od gospodarstwa lub powierzchni

Opłata za wywóz i utylizację odpadów w Lublinie będzie liczona od powierzchni mieszkalnej lub od gospodarstwa domowego - takie dwa warianty przedstawi radnym prezydent Lublina Krzysztof Żuk. Rada Miejska wybierze jeden z nich na najbliższej sesji.
Za śmieci w Lublinie od gospodarstwa lub powierzchni
Obowiązek uchwalenia do końca roku sposobu naliczania tych opłat nakłada na gminę nowa ustawa o utrzymaniu czystości w gminach. Według jej zapisów gminy mogą wybrać jeden spośród czterech wariantów naliczania tych opłat: od gospodarstwa domowego, od ilości osób zamieszkujący gospodarstwo, powierzchni mieszkalnej lub od zużycia wody w danej nieruchomości.

"Wybraliśmy dwie metody - od gospodarstwa domowego i od powierzchni mieszkalnej, uznając, że z punktu widzenia mieszkańców będą najlepiej odzwierciedlać ich interesy ekonomiczne. Obie metody przedstawimy radzie miasta do dalszej analizy i decyzji" - powiedział we wtorek na konferencji prasowej prezydent Lublina.

Czytaj też:  Wojewoda będzie nadzorował ustawę śmieciową

Wariant naliczania opłat od gospodarstwa domowego przewiduje stawki 32 zł miesięcznie od gospodarstwa za odpady segregowane i 44 zł - za odpady niesegregowane. W Lublinie jest 144 tys. 634 gospodarstw domowych.

Stawki opłat liczone metodą od powierzchni mieszkalnej różniłyby się w zależności od wielkości tej powierzchni. Za mieszkanie do 40 m kw. opłata miesięczna wynosiłaby 45 gr za każdy m kw., za mieszkanie o powierzchni do 80 m kw. - 56 gr za m kw., a za mieszkanie o powierzchni powyżej 80 m kw. - 44 gr za m kw. Opłaty te dotyczyłyby odpadów segregowanych. Za opady niesegregowane stawka byłaby jednolita dla każdego mieszkania - 89 gr za m kw.

Czytaj też:  Przepadła nowela SLD ws. śmieci

Według wyliczeń urzędu, w Lublinie mieszkania o powierzchni do 40 m kw. stanowią ok. 23 proc. ogólnej liczby lokali; mieszkania powyżej 40 m kw. do 80 m kw. - ok. 64 proc., a powyżej 80 m kw. - ok. 12 proc.

Wyboru jednego z przedstawionych przez prezydenta kryteriów dokona ostatecznie rada miejska na najbliższej sesji, która planowana jest na 20 grudnia.

Koszt funkcjonowania systemu odbioru i utylizacji odpadów w Lublinie szacowany jest na 55 mln zł rocznie. W mieście rocznie powstaje ok. 110 tys. ton odpadów.

Żuk podkreślił, że zrezygnowano z metody naliczania stawek od liczby domowników. "Może i jest to kryterium najbardziej logiczne, bo to konkretna osoba generuje odpady, ale też i najbardziej kosztowne dla mieszkańców" - powiedział. Wskazał w tym kontekście na rodziny wielodzietne, których jest w Lublinie kilka tysięcy, a które musiałyby wnosić znacznie wyższe opłaty niż dotychczas.

Ponadto według szacunków urzędu w Lublinie od 40 tys. do 80 tys. osób studiuje lub pracuje w Lublinie przynajmniej przez pięć dni w tygodniu, ale nie są oni w tym mieście zameldowani. "Nie możemy sobie pozwolić na to, żeby ten system był tak nieszczelny" - dodał dyrektor wydziału ochrony środowiska urzędu miasta Lublin Zdzisław Strycharz.

Żuk podkreślił, że miasto chce, by przyjęty system opłat gwarantował wystarczający poziom środków na gospodarkę odpadami. Opłaty będą wpłacane na specjalne konto i będą to tzw. pieniądze znaczone, czyli przeznaczone wyłącznie na system zbiórki i utylizacji odpadów. "Jeśli pozostawałaby jakaś nadwyżka, choć tego nie przewidujemy, to ustawa mówi wyraźnie, że nie możemy tej nadwyżki przekazać do budżetu miasta na inne cele. Musimy te środki zostawić na finansowanie systemu zagospodarowania odpadów" - zaznaczył.

"Zły sposób naliczenia opłat oznacza, że będziemy musieli dołożyć z budżetu, a przy tym froncie inwestycyjnym, który realizujemy w Lublinie, nie możemy sobie na to pozwolić" - dodał.

Prezydent przypomniał, że ustawa nakazuje wybór jednego wariantu i nie dopuszcza różnicowania naliczania stawek. Zapowiedział, że jeśli wejdą w życie zaproponowane przez Senat poprawki dopuszczające różnicowanie opłat, to można będzie wprowadzić zmiany.

Nowy system gospodarowania odpadami komunalnymi ma ruszyć od lipca 2013 r. Do tego czasu władze lokalne mają wprowadzić nowe rozwiązania - m.in. rozstrzygnąć przetargi na firmy, które będą odbierać śmieci od mieszkańców.

 


KOMENTARZE (6)ZOBACZ WSZYSTKIE

PAN ZUK poprostu chce zebrać pieniądze od emerytów, samotnych i singli którzy i tak przenaczają większośc wynagrodzeń czy emerytur na opłaty a tym samym nagrodzic tzw wielodzietnych oraz cwaniakow ktorzy żyja z najmu - bo wynajmując mieszkanie 6 studntom zapłacą tyle samo co sąsiad żyjący samotnie. ...Tak zapewnia sie elektorat. Tych ludzi trzeba odwołać , nie za to biorą pieniądze żeby sobie ułatwiać prace ale po to by ZYŁO SIE LEPIEJ ( podobno). Skandal goni skandal . Ja płacę 7 zł będę płacić 60 zł . Przeklinam cię ZUKU codziennie i tych twoich przydupasów którzy przepis;uja się z partii do partii i skacza z jednego stołka na drugi. Kiedyś to moje przeklenstwo cię trafi. Nie mam juz siły na te wasze podwyżki zwyczajnie nie daję rady. rozwiń

wnerwiony, 2012-12-17 19:46:05 odpowiedz

Cały system naliczania opłat ryczałtowych jast do bani nawet ten bazujący na liczeniu haraczu śmieciowego od osoby. Pokazują to doświadczenia krajów zachodniej Europy a proponowane przez rząd zmiany w systemie gospodarki odpadami mogą zagrozić obecnej konkurencji na rynku śmieci. Obowiązujący w Pols...ce system patrząc na statystyki jest pod wieloma względami lepszy od niemieckiego i brytyjskiego. Jesteśmy nawet lepsi od państw unijnych, które w czasie, gdy my liberalizację rynku odpadów mamy już za sobą - one zaczynają dopiero o niej myśleć. Od przeciętnego Polaka na składowiska trafia rocznie ponad 200 kg odpadów - a w Niemczech, Szwecji czy Holandii tylko kilka kilogramów. O tyle ich wyprzedzamy... Przed problemem gminnych monopoli śmieciowych stoją dziś m.in. Niemcy, Szwecja, Wielka Brytania, które poszukując pola da rozwoju konkurencji, wycofują się z przyjętych wiele lat temu rozwiązań i z zazdrością przyglądają się polnische Wirtschaft w odpadach komunalnych... Powtórzę więc z mocą - my zamiast wyciągać wnioski i utrwalać nasz doskonały system, dzięki któremu nasze lasy, łąki i rowy są kolorowe - kopiujemy niestety błędy zacofania Europy sprzed 20-30 lat... A wystarczy jedynie wzmóc kontrole opłat, pozamykać wszystkie śmietniki pod blokami i rozszerzyć sieć monitoringu nie tylko na osiedla i lasy - ale także na rowy i łąki... Bez ruszania tyłka urzędnicy będą widzieć w jednej dyspozytorni co dzieje się z odpadami a przy okazji będzie bezpieczniej w terenie... rozwiń

Pllo jeszcze raz , 2012-12-13 20:19:14 odpowiedz

W Czechach od 10 lat nic innego nie robią tyko poprawiają ustawę...i wcale nie jest czyściej, w lasach też zdarzają się smieci, a odbior odpadów podrożał kilkukrotnie.
Wiem o czym piszę, bo mieszkam w Cieszynie i mam rodzinę po drugiej strony Olzy, a że trochę jestem związany z gospodarką odp
...adami to i mam jakąś wiedzę.
Ten sposób rozwiązania sprawy odpadów jest najgorszym z mozliwych...dla wszystkich oprócz urzędnikow z magistratu, którzy zapewnili sobie prace nad rozwiązywaniem problemów na najbliższe 25 lat....
rozwiń

Krzysiek z Cieszyna, 2012-12-13 08:53:09 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE