Zajmują się odpadami, zajmą się i psami

Wkrótce w Świętokrzyskiem zostanie uruchomione drugie w regionie schronisko dla zwierząt. Powstało w miejscowości Janik k. Ostrowca Świętokrzyskiego, a zbudował je kosztem miliona złotych tamtejszy Zakład Unieszkodliwiania Odpadów.
Zajmują się odpadami, zajmą się i psami

Jak poinformowała w poniedziałek prezes zarządu zakładu Krystyna Skrzypczak, odbiory techniczne obiektu już się rozpoczęły. Po ich zakończeniu pozostanie nadanie numeru przez powiatowego lekarza weterynarii.

Teren schroniska, który sąsiaduje z wysypiskiem, wymagał specjalnego przygotowania, tylko to kosztowało ponad 300 tys. zł. Od głównej części zakładu schronisko jest oddalone i oddzielone zadrzewionym obszarem.

"Zbudowaliśmy 112 boksów z budami dla psów i 6 boksów dla kotów, łącznie będziemy mieć miejsca dla około 240 zwierząt. Już poszukujemy lekarza weterynarii, który na miejscu będzie badać i leczyć zwierzęta w specjalnie przygotowanym budynku, w drugim będzie kwarantanna dla chorych zwierząt. Zaczęliśmy też budowę strony internetowej, aby jak najwięcej zwierząt było kierowanych do adopcji. Chcemy aby apele tego rodzaju publikowały także gminy, z których będą do nas trafiały zwierzęta. Docelowo ma być ich osiem" - powiedziała PAP prezes Skrzypczak.

Dodała, że pierwsze zwierzęta powinny trafić do Janika na przełomie listopada i grudnia. Zakład nie będzie zarabiać na tej działalności.

Na jak najszybsze otwarcie placówki liczy pełnomocnik wojewody świętokrzyskiego ds. ochrony praw zwierząt Karina Schwerzler. "W województwie nie ma schronisk, a problem bezdomności zwierząt jest olbrzymi. Gminy tłumaczą, że nie mają pieniędzy na takie inwestycje, ale równocześnie płacą za wywożenie zwierząt do innych regionów albo za hotele dla psów" - stwierdziła Schwerzler.

Czytaj też: NIK: Gminy nie dbają o schroniska dla bezdomnych zwierząt

Opinię tę potwierdza Anita Nawrocka, członek zarządu Świętokrzyskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, które prowadzi jedyne obecnie w regionie schronisko w podkieleckich Dyminach.

"Zwierząt do schroniska w tej chwili nie przyjmujemy. Od początku października były 73 interwencje dotyczące bezpańskich psów biegających po ulicach Kielc. Miejsce znaleźliśmy tylko dla szczennych suk i chorych zwierząt. Kilkadziesiąt psów jest na przechowaniu w prywatnych domach, bo tu nie ma ich gdzie umieścić" - powiedziała Nawrocka.

Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt w Dyminach pod Kielcami dysponuje boksami dla 120 psów, ale obecnie przebywa tam około 180 zwierząt. Teren, który zajmuje placówka jest za mały, aby można ją było rozbudować. W tym roku do budowy schronisk przymierzały się gminy Piekoszów i Sandomierz. Do rozpoczęcia inwestycji nie dopuściły jednak protesty mieszkańców.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE