Zakład utylizacji w Gdańsku-Szadółkach broni się: Odzyskujemy ok. 80 proc. biogazu

Składowisko odpadów w Gdańsku-Szadółkach szacuje, że odzyskuje ok. 80 proc. gazu składowiskowego, który wykorzystuje do produkcji energii i ciepła na własne potrzeby.
Zakład przekonuje, że nie wywiera negatywnego wpływu na środowisko i zdrowie ludzi.
Zakład utylizacji w Gdańsku-Szadółkach broni się: Odzyskujemy ok. 80 proc. biogazu
Należymy do zakładów, które ponad przeciętnie radzą sobie z odzyskiem i zagospodarowaniem gazu ze składowiska - odpowiada zakład utylizacji (fot. zut.com.pl)

W miniony piątek (24 lutego) podczas konferencji w Sejmie poseł Kukiz'15, Robert Mordak powiedział, że "Polacy oddychają metanem z wysypisk śmieci". "W Polsce jest takie miejsce, w którym można doświadczyć tej olbrzymiej katastrofy ekologicznej - to są gdańskie Szadółki. I jeśli ktokolwiek z Polaków jechał nad nasze polskie morze w okolicach Gdańska, to można się przekonać o tym, doświadczając odoru wydobywającego się z tego składowiska" - dodał.

Zakład Utylizacyjny (ZU) w Gdańsku-Szadółkach wyjaśnia, że przykład składowiska został przywołany niesłusznie. W związku z tym wystosował list do posła Roberta Mordaka. "Należymy do zakładów, które ponad przeciętnie radzą sobie z odzyskiem i zagospodarowaniem gazu ze składowiska" - podkreślono w liście prezesa zarządu Zakładu Utylizacyjnego sp. z o.o. w Gdańsku, Wojciecha Głuszczaka do posła Kukiz'15 Roberta Mordaka.

"System odgazowania kwater składowiska powstał w naszym zakładzie w 1998 roku, jako jeden z pierwszych w Polsce i od tego czasu był czterokrotnie rozbudowywany" - czytamy w piśmie.

Podano, że obecnie system składa się z 280 studni, z których gaz odprowadzany jest systemem rurociągów do znajdującej się na terenie zakładu bioelektrowni, w której jest przekształcany w energię elektryczną i ciepło. "Dzięki temu nie tylko jesteśmy samowystarczalni energetycznie, ale również zredukowaliśmy emisję gazu składowiskowego i zawartego w nim metanu do atmosfery do możliwego do osiągnięcia minimum. Potwierdzają to zarówno badania, jak i opinie strony społecznej" - podkreślił prezes.

Rzecznik prasowy ZU, Cyprian Maciejewski przekazał, że według szacunków zakładu odzyskiwane jest ok. 80 proc. gazu składowiskowego. "Jest to bardzo dobry rezultat" - podkreślił. Przyznał, że "nie ma oficjalnych danych, które dają możliwość porównywania różnych instalacji, ale z branżowej wiedzy wynika, że gdański zakład pod tym względem jest w ścisłej, krajowej czołówce".

Podano, że w 2015 r. zakład odzyskał i zneutralizował zapachowo 6,5 mln m sześc. gazu, a w 2016 r. - 6,3 mln m sześc. W latach 2011-2016 w gdańskim składowisku odzyskano ponad 26 mln m sześc. biogazu. Do tej pory na rozbudowę i modernizację systemu wydano ponad 30 mln złotych. "Wszelkie dostępne wyniki potwierdzają, że Zakład działa zgodnie z przepisami, i że nie ma miejsca jakikolwiek negatywny jego wpływ na środowisko i zdrowie ludzi" - podkreślił prezes.

Jednocześnie ZU przyznał, że istnieje poruszony przez posła problem nieprzyjemnych zapachów docierających ze składowiska odpadów w Szadółkach. "Jego źródłem jest w szczególności tzw. plac dojrzewania kompostu, gdzie pod gołym niebem zachodzi ostatni etap procesu przekształcania odpadów biodegradowalnych" - wyjaśnił Głuszczak. Zapewnił zarazem, że "nie powodują one zagrożeń, nie emitują też metanu, ale oczywiście rodzą uciążliwości dla sąsiedztwa".

"Wprowadzamy więc obecnie radykalne rozwiązanie problemu: przygotowujemy budowę nowej hali kompostowej, w której proces zagospodarowania odpadów będziemy prowadzić w kontrolowanych hermetycznych warunkach" - czytamy w liście do posła. Budowa hermetycznej kompostowni ma pozwolić na odczuwalne ograniczenie oddziaływania Zakładu na sąsiedztwo, przede wszystkim w zakresie emisji uciążliwych zapachów.

Podczas konferencji prasowej we wrześniu ub. roku ZU podał, że uciążliwość odoru unoszącego się wokół zakładu utylizacyjnego w Gdańsku-Szadółkach może zmniejszyć się pod koniec bieżącego roku. Natomiast nowa hermetyczna instalacja dojrzewania kompostu może powstać w 2018 roku.

Odór unoszący się wokół zakładu utylizacyjnego w Gdańsku-Szadółkach odczuwalny jest w promieniu ok. 4-5 km od zakładu, w Gdańsku i w gminie Kolbudy.

Podczas piątkowej konferencji w Sejmie Prezes zarządu stowarzyszenia Inicjatywa dla Środowiska, Energii i Elektromobilności Dariusz Bojsza zaznaczył, że w Polsce jest problem z biogazem składowiskowym, którego głównym składnikiem jest metan. Jak mówił, nie jest on zagospodarowywany tak, jak powinien być. "Prawie 700 składowisk czynnych i zamkniętych nie posiada takiej instalacji (do odgazowania) i gaz ten w sposób nieskrępowany ulatnia się do atmosfery" - stwierdził.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (4)ZOBACZ WSZYSTKIE

Do LIBERUM VETO: najbliższe mieszkania są dalej niż 500 m od ogrodzenia Zakładu utylizacyjnego. 100 m ? To mieszka Pan chyba w pasie rozdziału obwodnicy.

B1, 2017-03-16 22:10:48 odpowiedz

Do LIBERUM VETO: A czy nie jest tak w polskim prawie, że uciążliwości zakładu powinny zamykać się w obrębie jego ogrodzenia? Jeśli wali smród na kilometry mamy się z tym godzić?

..., 2017-03-01 19:37:51 odpowiedz

Kupiłem tanie mieszkanie 100 m od śmietnika Szadółki, a teraz WY zamknijcie Szadółki. BO JA TAK CHCE!!! a ja nie to płaćcie mi odszkodowanie

LIBERUM VETO, 2017-03-01 09:01:27 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE