Zakręcą kurek mieszkańcom sosnowieckiego domu?

  • e-sosnowiec.pl (Teresa Szczepanek)
  • 19-02-2013
  • drukuj
Mieszkańcy z ulicy Lipowej 24 w Sosnowcu mogą zostać bez dopływu wody do mieszkań. Jeżeli nie dojdzie do porozumienia pomiędzy właścicielem posesji a jej dostawcą, po 27 lutym Rejonowe Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji zakręci przysłowiowy kurek.
Zakręcą kurek mieszkańcom sosnowieckiego domu?

- Mamy już dosyć niepewnego jutra. Najpierw przy poprzednim właścicielu mieliśmy kłopoty z dostawą gazu. Teraz chodzi o wodę. Za kilka dni może jej nie być w naszych mieszkaniach. Regularnie płacimy czynsz, sami sprzątamy klatki schodowe, odśnieżamy, a w zamian za to właściciel nie chce podpisać z wodociągami umowy na dostawę wody - mówią mieszkańcy z Lipowej, którzy przyszli na spotkanie zorganizowane przez wiceprezydenta Arkadiusza Chęcińskiego po to, by wypracować kompromis.

Sytuacja jest o tyle absurdalna, że właściciel nieruchomości ma obowiązek dostarczania mediów lokatorom. Ale Leszek Jargan i Andrzej Szklorz, którzy nabyli budynek przy Lipowej 24 od spółdzielni Sokolnia razem z lokatorami ponad rok temu, nic w tym kierunku nie robią. Umowy z RPWiK nie podpisali i nie życzą sobie, by wodociągi wodę dostarczały.

Dlaczego? Na to pytanie Artur Frydrych, zastępca dyrektora firmy Administrator, która jest właścicielem nieruchomości, odpowiedzieć nie potrafił. Mimo że przybył na zorganizowane spotkanie, nie udzielał wyjaśnień. Stwierdził, że nie jest przygotowany, nie ma dostatecznych informacji i nie może wypowiadać się w imieniu decydentów, którzy wyjechali i będą w Sosnowcu 25 lutego, czyli na dwa dni przed terminem, kiedy sosnowieckie wodociągi w świetle prawa zmuszone będą odciąć dopływ wody.

- Lokal mieszkalny musi mieć dostęp do mediów. Dotychczas nie wpłynął do nas wniosek o zawarcie umowy na dostarczanie wody. Tak podbramkowej sytuacji z takim zaciętym właścicielem jeszcze nie było. Odmówiono nam nawet przyjęcia faktury za dostawę wody, mimo że została opłacona przez lokatorów. To, że administrator nie chce jej nawet zarejestrować, jest dla mnie niepojęte - mówi Magdalena Pochwalska, prezes RPWiK, które do tej pory starało się pomóc mieszkańcom.

- Więcej w tej sprawie zrobić nie możemy. Musimy mieć podpisaną umowę. Zawrzeć może ją z nami tylko właściciel lub zarządca nieruchomości. Zarządcy nie ma ustanowionego, właściciel odmawia. W dodatku nie wyjaśnia dlaczego, tylko najnormalniej utrudnia lokatorom życie. To patowa sytuacja. 27 lutego nie będziemy mogli postąpić inaczej, jak tylko przerwać dopływ wody - wyjaśnia prezes Pochwalska.

Na pytanie wiceprezydenta Chęcińskiego o to, jaka jest możliwość dojścia do porozumienia, odpowiedź za strony spółki administrującej budynkiem przy ulicy Lipowej nie padła. - Nie jesteśmy osobami decyzyjnymi w spółce - mówił Artur Frydrych, który wprawdzie przyznał, że bez wody w mieszkaniu żyć by nie chciał, jednak nie miał pojęcia jak problem rozwiązać. Jak powinien wyglądać model zaopatrywania w wodę zgodnie z przepisami dotyczącymi wielolokalowego budynku też nie wiedział. - Czas kończyć chyba to spotkanie. Nie będę dłużej rozmawiał, nic nie wiem - mówił zdenerwowany podejmowanymi próbami znalezienia wyjścia z sytuacji. - Nie spodziewałem się spotkania w tak szerokim gronie, nie jestem kompetentny do udzielania informacji - stwierdził.

Nie chcąc zostawić lokatorów bez wody, w dodatku gotowych ponosić opłaty, Rejonowe Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji zaproponowało zawarcie ugody, w myśl której wskazano by płatnika zbiorowego, którym byliby mieszkańcy. - W ten sposób w spółce będą mieli pewność, że ani złotówka nie obciąży właściciela nieruchomości - wyjaśnia Magdalena Pochwalska. Artur Frydrych zobowiązał się przedstawić właścicielowi budynku tę propozycję.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE