Załoga negatywnie oceniła prezesa

Załoga Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego (MPK) w Rzeszowie w referendum negatywnie oceniła działania prezesa spółki. Głosowanie zorganizowały związki zawodowe działające w firmie.

Jak powiedział przewodniczący NSZZ "Solidarność" w MPK Michał Białogłowski, w referendum udział wzięło 487 osób; negatywnie oceniło działania prezesa 443, przeciwnego zdana było tylko 38 osób; 6 głosów było nieważnych.

"Ten wynik potwierdził naszą - związkowców - ocenę poczynań pana prezesa. Teraz zastanowimy się nad kolejnym krokami, na pewno w przyszłym tygodniu wyślemy petycję do właściciela firmy, prezydenta Rzeszowa, aby zastanowił się, czy taki człowiek może nadal pełnić funkcję prezesa" - dodał Białogłowski.

Zdaniem związkowców, prezes wprowadził rządy despotyczne w przedsiębiorstwie. "Szuka oszczędności przede wszystkim w kieszeni  pracowników. Doprowadził do takiej sytuacji, że kierowcy nie idą na "chorobowe", bo obawiają się zwolnienia i drastycznych obniżek pensji. Przychodzą chorzy do pracy, z tabletkami w kieszeni i wożą ludzi, co zagraża bezpieczeństwu pasażerów" - wylicza Białogłowski.

Związkowcy zarzucają też prezesowi, że nie zatrudnił 13 osób, którym skończyła się - z końcem roku - umowa o pracę, mimo że cześć tych pracowników została nagrodzona za wzorową pracę.

Prezes MPK Sławomir Krygowski nie zgadza się z zarzutami związkowców. Jak powiedział PAP, jeśli chodzi o zwolnienia chorobowe, był robiony w ubiegłym roku, ich przegląd i pracę straciły te osoby, które np. w ciągu ostatnich pięciu lat przebywały na "chorobowym" nawet 2,5 roku.

"Były też takie sytuacje, że dziennie na zwolnieniu chorobowym przybywało nawet 40 kierowców. Po przeglądzie sytuacja taka się nie powtarzała; podniosło to jakość i dyscyplinę naszej pracy. Związkowcy także chwalili tę decyzję i wówczas nie protestowali" - podkreślił prezes MPK. W jego opinii, nie można było przedłużyć umowy 13 osobom, którzy zatrudnieni byli na czas określony w sytuacji, kiedy spółka nie ma podpisanych jeszcze umów z gminami, na terenie których świadczy usługi komunikacyjne.

"Gdybym ich zatrzymał i okazało się, że umowy nie będą podpisane musiałbym zwalniać, płacić odprawy itd. A tak postąpiłem jasno i czytelnie, mieli umowy na określony czas i wywiązałem się z nich zgodnie z prawem. Jeśli umowy z gminami będą podpisane, te osoby zostaną zatrudnione" - dodał Krygowski.

W referendum, które trwało w piątek do godz. 22, mogło wziąć udział ok. 700 osób zatrudnionych w MPK.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU