Zamówienia in-house: czy to największy problem gospodarki odpadami?

  • Piotr Toborek
  • 20-04-2016
  • drukuj
• Trwa przedziwny i w zasadzie przebrzmiały spór o wprowadzenie zamówień in-house w gospodarce odpadami, który przesłonił pozostałe problemy. Czy sprawa zamówień rzeczywiście jest jednak tak ważna dla losów reformy śmieciowej?
• Pewne jest jedno: rząd Beaty Szydło wprowadza rozwiązanie, o którym zapomnieli poprzednicy, a które samorządom w Europie gwarantują dyrektywy i o które samorządy w Polsce walczą właściwie nieustannie od czasu tzw. reformy śmieciowej.
• Dlaczego spór jest przedziwny i przebrzmiały? Po pierwsze argumenty zostały przedstawione już ze 3 lata temu; po drugie in-house jest prawem samorządów w większości krajów UE, po trzecie odbiór odpadów jest bodaj jedynym zadaniem własnym gmin w Polsce, które nie może być realizowane na podstawie zamówienia in-house.
Zamówienia in-house: czy to największy problem gospodarki odpadami?
- In-house to nie jest ani najpilniejszy, ani główny problem branży gospodarki odpadami, ale trzeba przyznać, że to jest sprawa fundamentalna - mówi dr Marek Goleń z SGH w Warszawie. (fot. wegorzewo.pl)

- In-house to nie jest ani najpilniejszy, ani główny problem branży, ale trzeba przyznać, że to jest sprawa fundamentalna i powinna być rozwiązana już przy wprowadzaniu reformy śmieciowej. Niestety, wtedy nikt się na to nie zdecydował, być może w ogóle ceną przeprowadzenia tzw. „rewolucji śmieciowej” było to, żeby zamówień in-house nie było – mówi dr Marek Goleń z katedry ekonomiki i finansów samorządu terytorialnego SGH w Warszawie.

Jak dodaje: - Na pewno jest to rozwiązanie w tej branży powszechne w całej Europie, natomiast nie przeceniałbym jego roli w samym procesie gospodarowania odpadami.

Ekspert Instytutu Sobieskiego Tomasz Styś, podkreśla, że w ocenie tego kto ma rację w sporze o in-house warto odwołać się do faktów. - Należy przypomnieć, że w wyniku „rewolucji śmieciowej” samorząd gminy stał się odpowiedzialny za większość aspektów związanych z gospodarowaniem odpadami komunalnymi (w tym za osiąganie właściwych poziomów recyklingu odpadów). Natomiast, odbiór odpadów jest wciąż bodaj jedynym zadaniem własnym gminy, które nie może być realizowane na podstawie zamówienia in-house. Jest to zatem rozwiązanie o charakterze nadregulacji - mówi. .

Warto przypomnieć, że choć to za rządów Platformy Obywatelskiej nie udało się wprowadzić zamówień in-house na odbiór odpadów to samorządowcy zgodnie, bez względu na polityczne pochodzenie, domagali się wprowadzenia takiego rozwiązania. Przede wszystkim walczył o nie przyjaciel Bronisława Komorowskiego, prezydent Inowrocławia Ryszard Brejza.

Wiceprezydent Warszawy Michał Olszewski tłumaczy: - Pamiętajmy, że u zarania tej dyskusji jest pytanie o to, w jaki sposób samorządy mają realizować swoje zadania. Ustawa zakłada pełną swobodę samorządu w sposobie realizacji zadań własnych. To działa w wielu elementach i dla nas nie jest zrozumiałe dlaczego akurat w tym jednym elemencie jakimi są odpady miałoby być inaczej.

Czytaj też: Gorąca dyskusja o in-house nadal trwa

Marek Goleń zauważa, że niektóre jednostki samorządowe same rezygnują z zamówień in-house na polach gdzie mają do nich prawo. - Są gminy, które z takiego in-house’u, który mają już przecież w zakresie zagospodarowania odpadów rezygnują - bo pamiętajmy, że w tej chwili spór dotyczy tylko odbioru odpadów - i jednak rozpisują przetargi, żeby wszystko odbywało się na totalnie przejrzystych zasadach – podkreśla naukowiec.

Wszystko zależy od ludzi

Zdaniem dr Golenia wszystko zależy od ludzi, którzy w danym miejscu działają w branży. - Jeśli to są sprawni komunalnicy z wysokimi kwalifikacjami to i bez in-house’u sobie poradzą – dodaje.

W opinii eksperta brak takiego rozwiązania przeszkadza jednak na pewno tam, gdzie jest konflikt interesów pomiędzy sektorem prywatnym i publicznym, a gmina chce porządnie wykonać swoje zadanie własne.

Także zdaniem Bernharda Skiby z firmy EECC-East Europe Consulting Company samo wprowadzanie zamówień in-house nie rozwiąże najważniejszych problemów w gospodarowaniu odpadami.

– To niczego nie zmieni. Sprawne działanie systemu nie zależy od tego, kto będzie to robił, tylko jak, i czy gminy będą miały kontrolę nad całym procesem zbiórki oraz zagospodarowania odpadami, ponieważ tylko wtedy można profesjonalnie zarządzać całym procesem oraz sukcesywnie go optymalizować – twierdzi ekspert.

 


KOMENTARZE (8)ZOBACZ WSZYSTKIE

Do starszy palacz:
odstosunkuj się Pan od dr Golenia... wyraził kompletną opinię na ten temat. Chyba jasno wskazał, że bez BDO i monitorowania strumienia nie będzie sensownie? Wskazał że sam in-house to nie panaceum na bolączki? Czytaj Pan ze zrozumieniem bo się kompromitujesz...
Repr
...ezentujesz prywatnych? to się najadłeś pieniędzy i teraz odpocznij. Trzeba dążyć do dobrych rozwiązań z zachodu - a tam takich cyrków nie ma.
niePOzdrawiam...
rozwiń

Bruno, 2016-04-21 14:27:31 odpowiedz

Co to znaczy optymalizować? To proste. Wszystko dokumentować i upubliczniać wszystkie koszty na wszystkich szczeblach, a także oczywiście efekty, w formie dokumentacji dostarczanej mieszkańcom, którzy za gospodarowanie płacą. Na razie nikt za nic nie odpowiada. Potrzebna jest kontrola i odpowiedzial...ność gminy przed wyborcami za cały proces gospodarowania odpadami, zarówno od strony efektów jak i kosztów obciążających mieszkańców. Na razie takiej odpowiedzialności za całość nikt nie bierze. Centralne szczegółowe regulacje stan braku odpowiedzialności podtrzymają. Potrzebne są regulacje parametryczne i finansowa odpowiedzialność gmin za koszty i efekty gospodarowania odpadami. Niech mieszkańcy płacą za nieudolne (mniej za dobre) gospodarowanie odpadami w gminie, a zaczną odpady segregować i wymuszać obieg zamknięty, dostosowując się do optymalizacji właśnie, wyrażanej w złotówkach oraz zaczną rozliczać swoich przedstawicieli. Teraz nie ma kogo rozliczać, bo ci co złe ustawy tworzyli teraz za nie nie odpowiadają. Podobnie będzie z następnymi ustawodawcami. rozwiń

w.potega@neostrada.pl, 2016-04-21 10:34:07 odpowiedz

Do Ekolog: czy normalnością nazywasz to, że municypalne przedsiębiorstwa utworzone i wyposażone za pieniądze podatników musiały stawać do licytacji pod tytułem: "kto niżej opuści cenowe majtki"? Służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo narodowe powinny zbadać historię doprowadzenia do tej p...atologii nie mającej precedensu w Europie... Opinia publiczna powinna poznać nazwiska tych co na początku Rzeczpospolitej Przekrętów odrzucili unijne zasady systemowe gospodarki odpadami i skazali obywateli na operatorów maszynek do kręcenia lodów... Odcięcie od koryta zawsze boli - ale już pracownicy nie powinni się martwić - odpady pozostają i potrzeba ich odbioru i zagospodarowania... To wstyd, że w dwunastym roku naszej obecności w Unii Europejskiej - nadal nie implementowaliśmy jej zasad systemowych gospodarki odpadami... rozwiń

Czas na unijne porządki, 2016-04-21 08:33:31 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU