Zamówienia in-house ruszają bardzo powoli

  • Piotr Toborek
  • 14-02-2017
  • drukuj
Kontrrewolucja w zarządzaniu gospodarką odpadami w Polsce na razie zupełnie nie ma impetu. Od 1 stycznia gminy mogą z „wolnej ręki” powierzać swoim spółkom zadania odbioru odpadów komunalnych. Jednak przykładów sięgnięcia po zamówienia in-house jest niewiele.
Zamówienia in-house ruszają bardzo powoli
Na razie tylko nieliczne firmy przekazały obowiązek odbioru odpadów komunalnym spółkom (fot. Trzebownisko.pl)

– Nie ma oczywiście danych, jak to jest w większości samorządów, ale na pewno nie jest to zjawisko częste. To zresztą przewidywałem, bo utworzenie własnej spółki tam, gdzie jej nie ma, nie jest zadaniem łatwym – komentuje Krzysztof Choromański, ekspert Związku Miast Polskich.

Po in-house sięgnięto między innymi w Inowrocławiu, którego prezydent Ryszard Brejza, stojący na czele samorządowców walczących o możliwość bezprzetargowego zlecania zadań komunalnym spółkom, złożył m.in. w tej sprawie skargę do Trybunału Konstytucyjnego.

– Od marca nasza spółka zajmie się odbiorem odpadów z terenów zamieszkałych, o czym zdecydowaliśmy w ramach możliwości, jakie daje nam ustawa o zamówieniach publicznych – mówi naczelnik wydziału komunalnego Karol Adamski.

Spółka wygrała także kolejny przetarg na odbiór odpadów z terenów niezamieszkałych (te nie podlegają zamówieniom in-house). – Nikt inny do przetargu nie stanął, tak że za całość będzie odpowiadać firma komunalna – dodaje naczelnik.

Miejska spółka

W Inowrocławiu sprawa była jednak o tyle prosta, że miejska spółka była tą, która nieprzerwanie odbierała śmieci od mieszkańców. – Tyle że wcześniej musiała normalnie rywalizować w przetargu – dodaje Adamski. – Nie wyobrażam sobie tworzenia od podstaw komunalnej firmy, która miałaby przejąć odbiór odpadów. To poważne zadanie, trzeba by to dokładnie skalkulować.

Podobnie ocenia Tomasz Styś z Instytutu Sobieskiego: – Tworzenie nowej spółki komunalnej przeznaczonej do odbioru odpadów komunalnych to ogromne wyzwanie organizacyjne. Należy m.in. stworzyć biznes plan, wybudować bazę logistyczną, kupić pojazdy, często także pojemniki, zatrudnić i przeszkolić pracowników, zawrzeć umowy na zagospodarowanie odebranych odpadów. Na to wszystko trzeba czasu, pieniędzy i determinacji.

– Przy obecnej konstrukcji systemu gospodarki odpadami komunalnymi, z jego silną preferencją dla niskiej ceny usługi oraz trudną sytuacją finansową wielu gmin, często to projekt nie do zrealizowania – podkreśla.

W ślady Inowrocławia chciała pójść Łomża, ale tak jak mówi ekspert, okazało się, że nie jest to sprawa prosta. Poprzednia umowa kończyła się 31 grudnia, usługodawcę trzeba więc było wyłonić wcześniej, by zapewnić odbiór śmieci od początku roku. Zabrakło więc czasu na procedowanie in-house.

Kolejny problem był taki, że porozumienie ze wszystkimi okolicznymi 18 gminami, które dostarczają odpady do RIPOK, zostało sporządzone w taki sposób, że samorząd nie ma kontroli nad finansami – dzisiaj spółka otrzymuje płatności bezpośrednio od firm, które te śmieci odbierają. Tymczasem wymogiem zastosowania procedury in-house jest to, że 90 procent przychodów spółki musi pochodzić od samorządu.

Trzeba więc zmienić zasady porozumienia dotyczące płatności, a to może potrwać dość długo. Dopiero wówczas będzie można przystąpić do wprowadzenia procedury in-house.

Umowy obowiązują

Właśnie obowiązujące umowy są przeszkodą, która sprawia, że na razie większość gmin nie może myśleć o przekazaniu zadania odbioru odpadów własnym spółkom.

- Ponad 1,3 tys. umów zawartych przez gminy na odbiór (zagospodarowanie) odpadów komunalnych kończyło się jeszcze przed wejściem w życie przepisu dotyczącego możliwości stosowania zamówienia in-house. Żeby nie zostać bez obsługi na wywóz śmieci, gminy zmuszone były rozpisywać przetarg jeszcze pod rządami „starej” ustawy. Kolejnych ponad 800 umów kończy się w 2017 r., czyli już po wejściu w życie wspomnianej regulacji. Pierwsze oceny, co do tendencji, formułować będzie można zatem za rok - mówi Tomasz Styś.

 


KOMENTARZE (2)ZOBACZ WSZYSTKIE

Trzeba przywrócić rynek, wprowadzając normalną dokumentację obrotu materiałami z odpadów i odpadami resztkowymi. Na rynku pojawią się (pozostaną) firmy gotowe płacić za makulaturę, stal, szkło, PET... Właściciele odpadów, czyli mieszkańcy, powinni dostawać paragony za oddawany towar, jako podstawę r...ozliczeń. Pośrednikami mogą być PSZOK-i. Płacić powinniśmy za zanieczyszczanie środowiska, także otrzymując kwity. Z tych solidnych rozliczeń będzie realna statystyka gminna, wojewódzka i krajowa. Alternatywą normalnych rozliczeń jest fałsz. rozwiń

w.potega@neostrada.pl, 2017-02-14 17:32:59 odpowiedz

Trzeba się spieszyć aby doścignąć organizacyjnie Szwecję - polskieradio.pl/42/5107/Artykul/1608875,Czy-bezprzetargowa-procedura-wywozu-smieci-to-upadek-branzy-smieciowej - bo może przyjść czas, że znowu spólki non-profit będą POmiatane....

Trzeba przyspieszyć, 2017-02-14 16:13:35 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE