Zarząd KW: nie ma planów likwidacji kopalń

Zarząd Kompanii Węglowej zapoznał przedstawicieli 45 gmin, na terenie których funkcjonują kopalnie spółki, z bieżącą sytuacją firmy oraz przedstawił podstawowe założenia planu restrukturyzacji.
Zarząd KW: nie ma planów likwidacji kopalń

- Mogę państwa uspokoić, że nie ma planów likwidacji kopalń - zaznaczył Marek Uszko, wiceprezes KW ds. produkcji, koordynator prac zarządu spółki. - Przygotowujemy proces łączenia zakładów, który w obecnej sytuacji spółki jest niezbędny.

Zarząd Kompanii zaprosił 12 grudnia przedstawicieli 45 gmin, na terenie których funkcjonują kopalnie spółki, by poinformować o bieżącej sytuacji firmy oraz przedstawić podstawowe założenia planu restrukturyzacji.

Na początku spotkania Marek Uszko zapewnił, że opracowywany plan restrukturyzacji, który jest właśnie konsultowany ze stroną społeczną, ma za zadanie w maksymalny sposób chronić miejsca pracy oraz potencjał produkcyjny firmy.

Przypomniał, że kluczowymi założeniami planu jest łączenie kopalń, sprzedaż kopalni Knurów-Szczygłowice oraz restrukturyzacja zatrudnienia.

Wiceprezes Uszko przyznał, że w tej kwestii największy problem dotyczy administracji, gdzie przerost zatrudnienia dotyczy obecnie ponad 1000 osób (pracownicy dołowi oraz przeróbki węgla mają gwarancje pracy).

Zapewnił jednak, że zarząd przedstawił już stronie społecznej kilka wariantów rozwiązań, które pozwoliłyby uniknąć zwolnień z przyczyn ekonomicznych w tej grupie zawodowej.

Sytuacja finansowa Kompanii Węglowej pogorszyła się z powodu drastycznego spadku cen węgla na rynkach światowych, które w tym roku są znacząco niższe niż w latach poprzednich. To z kolei wiąże się ze spadkiem przychodów firmy oraz spadkiem wydobycia.

Wiceprezes Uszko zapewnił jednak samorządowców, że ta sytuacja nie była dla zarządu zaskoczeniem.

- W 2012 roku wiedząc o tym, że przychody firmy ulegną obniżeniu ograniczyliśmy koszty funkcjonowania firmy o 800 mln zł. W tym roku oszczędności wyniosły kolejne 800 mln zł. Ale jest granica poniżej, której nie możemy zejść, bo zagrożone byłoby bezpieczeństwo pracy, które jest dla nas priorytetem - zapewnił wiceprezes Uszko.

Zaznaczył, że kluczową sprawą jest utrzymanie płynności finansowej firmy. Kompania Węglowa terminowo płaci wynagrodzenia pracownikom oraz reguluje wszystkie opłaty i zobowiązania wobec ZUS.

Wiceprezes Uszko przypomniał także, że spółka spłaciła do tej pory 1,7 mld zł długu odziedziczonego po pięciu spółkach węglowych, a do 2015 roku spłaci pozostałe 300 mln zł.

Jacek Nowak, wiceprezes zarządu ds. ekonomiki i finansów, podczas specjalnej prezentacji przedstawił zebranym samorządowcom wyniki finansowe spółki na tle sektora górniczego.

Przypomniał, że za 9 miesięcy tego roku średnia cena węgla sprzedawanego przez Kompanię Węglową obniżyła się o ponad 50 zł, co znacząco wpłynęło na sytuację firmy.

Piotr Rykala, wiceprezes do spraw pracy oraz zarządzania i rozwoju przypomniał, że w ciągu 10-lat istnienia Kompanii Węglowej zatrudnienie w firmie zmniejszyło się o 30 tys. pracowników (z 85 tys. do 55 tys. na koniec 2013 roku). Dodał, że nikt nie został zwolniony, proces odbywał się na zasadzie dobrowolnych odejść i odejść na emerytury.

- Proszę pamiętać, że w ciągu tych 10-lat Kompania Węglowa przyjęła do pracy 21 tys. osób - powiedział wiceprezes Rykala. Zapewnił, że proces ten będzie kontynuowany, choć w mniejszym zakresie.

Samorządowcy pytali przede wszystkim o proces łączenia kopalń, obawiając się, że w konsekwencji może doprowadzi on do likwidacji niektórych z nich. Marek Uszko, wiceprezes zarządu jeszcze raz zapewnił, że nie będzie likwidacji kopalń. Ograniczona może zostać za to infrastruktura na powierzchni.

- Dla nas najważniejsze jest złoże, jego właściwa eksploatacja i ochrona. Do tego zostaliśmy powołani i to zapisane jest w naszych koncesjach na wydobycie - podkreślił wiceprezes Uszko.

 

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

A tymczasem 28 listopada br. Trybunał Konstytucyjny uznał, że gminne przedsiębiorstwa śmieciowe muszą startować w przetargach, czyli uznał za normalne zakładanie za niemałe pieniądze publiczne gminnych przedsiębiorstw śmieciowych, które muszą być wyposażone w określoną ilość pojazdów, bazę magazynow...o-transportową itp., które to przedsiębiorstwa mają następnie stawać do przetargów z tymi, którzy ćwiczą często przetargowe "ściąganie majtek w dół"... Ci którzy nie znają tego określenia niech wkleją je do google aby zrozumieć z jakim przekrętem mamy do czynienia... Teraz wypada aby Polska zażądała aby na przykład Amsterdam, Kopenhaga, Sztokholm; Wiedeń dla "ochrony społecznej gospodarki rynkowej i wolności działalności gospodarczej" przeprowadziły przetargi i dopiero wtedy pozwoliły swoim gminnym jednostkom na robienie tego co robią od dziesiątków lat, kiedy na przykład wygrają z polskimi śmieciowymi przedsiębiorcami... Śmiech rozległ by się na całą Europę i zaczęłyby krążyć "polskie dowcipy" na temat "polnische Wirtschaft" wedle którego polskie gminy mają wspierać śmieciową mafię poprzez masowe licytacje mienia swoich przedsiębiorstw... rozwiń

pomocniczość, 2013-12-13 21:13:23 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE