Zmiana metody naliczania opłat w Koszalinie

Władze Koszalina chcą, aby tzw. podatek śmieciowy w nowym systemie gospodarowania odpadami był naliczany od powierzchni mieszkania - poinformował we wtorek na konferencji prasowej wiceprezydent Andrzej Kierzek. Rada miejska ma o tym zadecydować 13 marca.
Zmiana metody naliczania opłat w Koszalinie

Proponowana w przygotowanym przez ratusz projekcie uchwały stawka opłaty wynosi 90 gr za 1 m kw. powierzchni użytkowej mieszkania w przypadku odpadów niesegregowanych i 60 gr. przy selektywnej zbiórce śmieci.

Opłaty mają być wnoszone co miesiąc. Miasto chce zastosować tzw. zwolnienia przedmiotowe. Mają one polegać na tym, że dla mieszkań o powierzchni powyżej 80 m kw. opłata ma być naliczana tylko od 80 m kw. Natomiast dla mieszkań o powierzchni większej niż 30 m kw. zamieszkiwanych tylko przez jedną osobę, opłata ma być naliczana jedynie od 30 m kw.

W uzasadnieniu projektu uchwały napisano, że w Koszalinie jest 43 tys. mieszkań. 7 310 mieszkań ma powierzchnię do 39 m kw., 26 875 mieszkań to lokale o powierzchni 40 - 79 m kw. Natomiast 8 815 mieszkań ma 80 metrów kw. i więcej.

Z przedstawionej w projekcie kalkulacji stawki tzw. podatku śmieciowego wynika, że roczny koszt funkcjonowania nowego systemu odbioru opadów komunalnych wyniesie 17,8 mln zł.

16,8 mln zł stanowią koszty transportu i zagospodarowania odpadów, natomiast 910 tys. zł - to koszty administracyjne, w których zawiera się m.in. zatrudnienie 10 pracowników do obsługi systemu.

Podatkiem śmieciowym rada miejska ma się zająć na specjalnej sesji, którą zwołano na 13 marca.

W grudniu ub.r. władze Koszalina chciały naliczać "podatek śmieciowy" od ilości zużytej wody, uznając, że jest to metoda najbardziej wiarygodna, pozwalająca rozliczać się w oparciu o weryfikowalne dane.

Czytaj też:  Władze miasta chcą naliczać opłatę za śmieci od zużytej wody

Uchwały w tej sprawie nie wniesiono jednak na posiedzenie rady miasta, gdyż z powodu zapowiadanej wówczas nowelizacji ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, prezydent Koszalina wstrzymał prace legislacyjne nad częścią projektów uchwał odpadowych.

Zmianę metody naliczania podatku z ilości wody na powierzchnię mieszkania wiceprezydent Kierzek uzasadnił we wtorek tym, że ta pierwsza mogłaby powodować częste korekty w przypadku zmiany w zużyciu wody, natomiast metry - jak się wyraził - "są stałe".

Jesienią ub.r. ratusz przeprowadził konsultacje społeczne w sprawie wyboru metody naliczania "podatku śmieciowego". Wzięło w nich udział 3 517 mieszkańców Koszalina. 48,68 proc. uczestników konsultacji opowiedziało się za metodą opartą na liczbie osób zamieszkujących nieruchomość; 29,66 proc. za jednolitą opłatą dla każdego gospodarstwa domowego; 16,04 proc. za opłatą opartą na zużyciu wody; 5 proc. za metodą biorącą pod uwagę powierzchnię mieszkania.

Czytaj też: Prezydent nie chce umierać za śmieci

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (4)ZOBACZ WSZYSTKIE

to jedyna słuszna opinia, więc cytuję w całości: Ta ustawa jest bardzo szkodliwa dla gospodarki I to z kilku powodów, a to najważniejsze: 1. Cały system nawet jeśli nie spowoduje żadnych zawieruch to obciąży budżet obywateli. Przeglądając różne uchwały różnych gmin, stosując różne wyliczenia, w...yszło mi, ze każdy zapłaci o 4 zł/ miesiąc więcej. Biorąc to pod uwagę daje to sumę około 1,8 mld złotych rocznie. O TYLE MNIEJ POLACY WYDADZĄ NA KONSUMPCJĘ. O tyle mniej zostanie wydanych pieniędzy na rynku. W czasach kryzysu obcinanie takiego strumienia pieniędzy może spowodować tylko jedno - pogłębienie kryzysu. Za te pieniądze nie powstanie nic nowego, to jest po prostu wydrenowanie rynku na prawie 2 mld złotych. 2. Powstanie następnych kilka tysięcy miejsc pracy w urzędach. O ile przy wdrażaniu ustawy, zmianach, te miejsca będą uzasadnione, to po 0,5 roku staną się zbędne. Ale znając mechanizm biurokracji, te miejsca pozostaną i będą następnym niepotrzebnym obciążeniem. Ktoś powie, że jest to zapobieganie bezrobociu. Nic bardziej mylnego. Stworzenie 1 miejsca w urzędzie kosztuje utratę 2 miejsc pracy w przemyśle. Skądś musza się wziąć pieniądze na utrzymanie urzędnika...a w kryzysie wezmą się tylko z oszczędności, nie wzrasta produkcja...więc trzeba ograniczyć koszty, zoptymalizować produkcję,..., czyli zwolnić ludzi. Prosta zależność, której nie rozumieją lub nie chcą rozumieć populiści. 3. W dłużej perspektywie ustali się lokalny monopol. I to niezależnie od tego, czy będzie to spółka komunalna, koncern czy mała firma prywatna. Będzie monopol na rynku lokalnym. Każdy monopol szkodzi rozwojowi gospodarki. Zmonopolizowana gospodarka generuje koszty, w dłuższej perspektywie przyczyniając się do recesji. (Przykład PRL-u - gospodarka kulała, nie dlatego, że zarządzający tak chcieli, ale właśnie z powodu całkowitego zmonopolizowania całego rynku). Dlatego uważam, że powinno się: 1. Ustalić warunki kiedy instalacja może stać się RIPOK, 2. Pełna i nieograniczona konkurencja rynkowa między RIPOK. 3. Otwarcie rynku dla firm spełniających określone wymagania, ale rygorystyczna kontrola spełniania wymagań. 4. Jasne i rygorystycznie przestrzegana sprawozdawczość - jednak ograniczona do minimum. 5. Ułatwienia w budowie wszelkich instalacji mających za zadanie przetwarzanie odpadów w celu ich odzysku, recyklingu, ponownego użycia. rozwiń

kopista, 2013-03-07 08:02:17 odpowiedz

Koszalin ma najlepszych ekspertów w Polsce od odpadów - i z analiz wychodzi, że nieważne ile osób bytuje w mieszkaniu - po prostu własność musi kosztować... Komu więcej dano - od tego więcej będzie się wymagać...

Tomek z Koszalina, 2013-03-06 21:00:09 odpowiedz

KOMUNA WRACA!!! SZEROKIM FRONTEM!!!

777, 2013-03-06 10:39:39 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE