Zmiany w prawie: Mieszkańcy zapłacą mniej za śmieci?

  • Biznes.newseria.pl
  • 24-11-2016
  • drukuj
• Przyjęty przez Komisję Europejską pakiet o gospodarce odpadami stawia przed Polską ambitne cele dotyczące recyklingu i składowania odpadów.
• Mają być osiągnięte do 2030 roku.
• Nowe przepisy wprowadzają również ideę tzw. rozszerzonej odpowiedzialności producentów, która nakłada na nich obowiązek partycypowania w kosztach zbiórki, segregacji i przygotowania do recyklingu wprowadzanych na rynek opakowań.
Zmiany w prawie: Mieszkańcy zapłacą mniej za śmieci?
Przyjęty przez Komisję Europejską pakiet o gospodarce odpadami stawia przed Polską ambitne cele dotyczące recyklingu i składowania odpadów (fot. pixabay.com)

Jerzy Starypan, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Zagospodarowania Odpadów Komunalnych „Komunalnik” przypomina, że obecnie gospodarowanie odpadami jest finansowane głównie przez gminy, które pobierają z tego tytułu opłaty od mieszkańców, przeznaczane na zbiórkę i recykling odpadów opakowaniowych. Jeżeli natomiast przedsiębiorcy finansowaliby w 80 proc. koszty związane ze zbiórką i recyklingiem wypuszczanych na rynek opakowań, to mieszkańcy płaciliby miesięcznie od 2-3 zł mniej.

– Niestety, w Polsce odpowiedzialność przedsiębiorców jest bardzo niska. W porównaniu z przedsiębiorcami z Europy Zachodniej te obciążenia są o kilkadziesiąt, nawet sto razy niższe. Musimy uporządkować sprawę finansowania, a także egzekucji. Nowelizacja ustaw nie poprawi sytuacji, jeżeli wcześniejsze przepisy nie będą egzekwowane. Nadzór, egzekucja, kary, finansowanie – te wszystkie działania muszą być podejmowane, abyśmy mogli w 2020 roku osiągnąć zakładany poziomy recyklingu odpadów – mówi Jerzy Starypan.

W grudniu ubiegłego roku Komisja Europejska przyjęła pakiet dotyczący gospodarki odpadami w obiegu zamkniętym (Circular Economy Package, tzw. CEP). Zobowiązuje on Polskę do zwiększenia recyklingu odpadów komunalnych do poziomu 65 proc., recyklingu opakowań do poziomu 75 proc. oraz ograniczenia ilości wszystkich składowanych odpadów do poziomu maksymalnie 10 proc. Dyrektywa wprowadza też zakaz składowania odpadów selektywnie zebranych. Na dostosowanie się do nowych przepisów Polska będzie miała relatywnie mało czasu po wejściu w życie pakietu dyrektyw.

Czytaj też: „Plastik nie do pieca - piec nie do plastiku". Rusza kampania społeczna

– Pakiet gospodarki w obiegu zamkniętym zaproponowany przez Komisję Europejską jest wciąż w fazie konsultacji. Prawdopodobnie w tym roku nie wyjdzie z Rady Europejskiej do parlamentu i nie zostanie zatwierdzony, wciąż mamy więc czas na przygotowania. Nie powinniśmy jednak czekać na ostatnią chwilę, ale już teraz podejmować odpowiednie działania, zarówno regulacyjne, jak i edukacyjne, które zwiększą świadomość społeczeństwa i biznesu dotyczącą postępowania z odpadami – mówi Julia Patorska, starszy menadżer w firmie doradczej Deloitte.

Pakiet dotyczący gospodarki o obiegu zamkniętym ma skłonić zarówno konsumentów, jak i przedsiębiorców do wykorzystywania zasobów w sposób zrównoważony. Jednym z najważniejszych narzędzi modelu gospodarki o obiegu zamkniętym jest idea tzw. rozszerzonej odpowiedzialności producentów, zgodnie z którą przedsiębiorcy będą musieli partycypować w kosztach zbiórki, segregacji i przygotowania do recyklingu opakowań, jakie wprowadzili na rynek.

– Rozszerzona odpowiedzialność producenta to idea mówiąca, że przedsiębiorca, który wprowadza swoje produkty i opakowania na rynek, ponosi za nie odpowiedzialność w momencie, w którym stają się odpadem – wyjaśnia Jakub Tyczkowski, prezes zarządu Rekopol Organizacja Odzysku Opakowań.

W krajach Unii Europejskiej działają obecnie różne modele odpowiedzialności producentów w gospodarce odpadami. Przykładowo, odpowiedzialność finansowa nakłada na nich obowiązek pokrycia nawet do 100 proc. kosztów związanych ze zbiórką selektywną i przygotowaniem odpadów do recyklingu. Jakub Tyczkowski podkreśla, że wprowadzenie nowych przepisów unijnych do polskiego systemu legislacyjnego nie będzie łatwe.

– Dzisiaj odpowiedzialność producenta za opakowania, które wprowadza na rynek, sprowadzają się do realizacji tzw. poziomów odzysku i recyklingu i na tym koniec. Nakłady finansowe, które przedsiębiorcy przeznaczają na te działania, są bardzo niskie i nie pokrywają kosztów generowanych przez firmy zbierające odpady na poziomie gmin. To główny element, który trzeba będzie zmodyfikować, wprowadzając rozszerzoną odpowiedzialność producenta – mówi Jakub Tyczkowski.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (3)ZOBACZ WSZYSTKIE

Pozwolę sobie również nie zgodzić się z Panem Jerzym Starypanem, jak i komentator spod znaku „?”. Pan Jerzy jest wieloletnim uczestnikiem procesów zagospodarowywania odpadów, ale jak widać skrzywienie zawodowe jako „odbierającego odpady zostało” pokierowało przemyślenia w stronę odbiegającą od dążeń.... Każde dołożenie obowiązków dla producenta wywoła podwyżkę cen. Przecież nie zaczną płacić pracownicy producentów za śmieci wytwarzane przez konsumentów. Wszystkie gminy są zobowiązane do kierowania i nadzorowania strumienia odpadów w ten sposób, aby uzyskiwać wymagane ustawowo wskaźniki. Ogłaszają więc zamówienie na usługę i najczęściej umownie zobowiązują wyłonionego wykonawcę zlecenia do takiego postępowania z odpadami aby było dobrze w papierach. Na tym zwykle się kończy udział gminy w gospodarce odpadami, nie licząc sprawozdań. Dopóki firma odbierająco-przetwarzająca potrafi legalnie udokumentować zagospodarowanie i uzyskać zadowalający ją dochód – to wydaje się, że jest dobrze i nie ma co zmieniać. Problem w tym, że specjaliści liczą na wszystkie możliwe sposoby i nie daje się takiej gospodarki zbilansować z opłat pozyskiwanych od mieszkańców i wytwórców odpadów. Włodarze ukrywają koszty w ogólnych działalnościach gminnych, a firmy odbierająco-przetwarzające udają, że odpadów jest znacznie mniej, albo ulegają one spaleniu w przypadkowych pożarach i inne działania. Naciski na zleceniodawców o podniesienie ceny za usługę kończą się najczęściej zmianą wykonawcy zlecenia, dopóki i ten wykonawca się nie zorientuje, że dalej takie kombinowanie nie ma sensu, albo grozi sankcjami. Na rynku obecnie są tylko firmy działające w oparciu o system odbierania a potem niby przetwarzania, czy to poprzez MBP czy spalanie. Wymagania są jednak nieprzystające do takiego postępowania z odpadami i dopóki to będzie trwało, będą wrzucane tego typu pomysły – jakie proponuje Pan Jerzy Starypan czy też inne „horrory” jak np. kaucja za torebki foliowe w wysokości liczonej w pełnych złotych, czy też zorganizowanie systemu odbioru butelek lub „petów” poprzez ich wysokie okałcjonowanie. Z uporem maniaka wrzucam te wpisy, aby zainteresować decydentów możliwością zorganizowania systemu z wykorzystaniem mini sortowni zaproponowanych przez Pana Andrzeja Bartoszkiewicza. Zaangażowanie tego elementu pozwoli na wyeliminowanie prawie wszystkich wad dotychczasowego sposobu zagospodarowywania odpadów, a jednocześnie pozwoli na zarabianie na uzyskiwanych surowcach wtórnych i nieuiszczanie opłat środowiskowych lub karnych za niedopełnienie warunków ustawowych czy unijnych. rozwiń

Tadeusz Babicz, 2016-11-25 12:47:38 odpowiedz

Czyli co - podwyżki cen pakowanych towarów już na święta? Czemu Stary Pan nie domagał się wcześniej tak jak teraz - odpowiedzialności (czytaj podwyżek cen)?

?, 2016-11-25 09:57:34 odpowiedz

Powinniśmy nie tylko nadążać za krajami wyżej cywilizowanymi. Powinniśmy do nich dorównać, a może nawet zacząć ich wyprzedzać. Problemem, po wprowadzeniu segregacji u źródła, będzie tylko ok. 20% odpadów uciążliwych, podlegających spalaniu. Koszty spalania i zanieczyszczania środowiska powinni ponos...ić producenci. Mogą producenci przestawiać się na tworzywa podlegające recyklingowi, lub będą płacić za zanieczyszczanie środowiska. To dobry pomysł. Wcześniej powinniśmy zacząć mierzyć i ważyć odpady dostarczane przez mieszkańców, eliminując ich dopłaty do zwracanych materiałów. To trzeba wpisywać w wojewódzkie programy (plany) gospodarowania odpadami. rozwiń

w.potega@neostrada.pl, 2016-11-24 15:13:33 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE