Zmienią lokalizację przejścia?

  • www.esosnowiec.pl (Teresa Szczepanek)
  • 15-10-2012
  • drukuj
Sklep Netto zlokalizowany w Sosnowcu przy alei Mireckiego i ks. Sedlaka odwiedza bardzo wiele osób. Spora część mieszka na osiedlu Rudna I i w jego okolicach. Niestety, dojście do sklepu mieszkańcy mają utrudnione, bo przejścia dla pieszych są w dużej odległości od sklepu. Wiele osób łamie więc przepisy i przechodzi przez barierki przy ulicy Sedlaka.
Zmienią lokalizację przejścia?

– Nie wyobrażam sobie jak można było dopuścić do tego, by w pobliżu takiego marketu nie było przejścia dla pieszych, które by z nim sąsiadowało. Żeby pójść na zakupy muszę albo przejść całe osiedle i dojść do torów kolejowych przy Alei Mireckiego, albo pójść dwieście metrów w przeciwną stronę do drugich pasów dla pieszych. Mam siedemdziesiąt dwa lata i takie wyprawy naokoło są dla mnie męczące, zwłaszcza z ciężkimi zakupami – mówi Krystyna Janik.

– Gdybym była młodsza, pewnie jak inni przechodziłabym przez barierki – mówi szczerze.

A tak właśnie robi spora część mieszkańców osiedla Rudna i okolicznych bloków. Codziennie, niemal o każdej porze dnia, zobaczyć można gimnastykujących się sosnowiczan, idących do Netto na zakupy.

– Nie będę chodził taki kawał drogi, jeśli nikomu nie przyszło do głowy, by przejście dla pieszych zlokalizować w dogodniejszym dla nas miejscu – nie ukrywa Adam Burski i pokonuje metalową przeszkodę wchodząc niemal pod koła nadjeżdżającego samochodu. Inni idą w jego ślady.

Agata Bazan, mieszkanka osiedla Rudna, tłumaczy, że jeśli chciałaby nie łamać przepisów i iść ścieżką do pasów przy torach, musiałaby pokonywać chaszcze, a jak popada tonąć w błocie.

– To jeszcze nie wszystko, najgorsze jest to, że tam, w tych krzakach zbiera się codziennie, bez względu na godzinę, grupa pijanych mężczyzn, którzy w tym miejscu mają melinę. Naokoło walają się butelki po piwie, winie, wódce. Nie należy do przyjemności chodzić tamtędy. Kilka razy się odważyłam, nigdy nie obywało się bez nieprzyjemnych zaczepek, dlatego przestałam tamtędy chodzić – twierdzi.

Te słowa potwierdzają inni mieszkańcy z okolicy. – Zbieranina panów pod wpływem alkoholu, krzaki przez które trzeba sie przedzierać i odległość przejść dla pieszych sprawia, ze chodzimy na skróty – mówią. I dodają, że są świadomi tego, że tak nie powinni robić, wiedzą, że narażają własne bezpieczeństwo, ale innego wyjścia nie widzą.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE