Żółwie tempo dekomunizacji. Wojewodowie wezmą sprawy w swoje ręce?

  • Michał Nowak
  • 21-07-2017
  • drukuj
Ustawa dekomunizacyjna zakłada zmianę nazw budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej symbolizujących komunizm lub inny ustrój totalitarny. Czasu na zmianę patronów jest coraz mniej a w wielu miastach wciąż trwają wątpliwości w tej sprawie.
Żółwie tempo dekomunizacji. Wojewodowie wezmą sprawy w swoje ręce?
W Sosnowcu z inicjatywy Sojuszu Lewicy Demokratycznej odbyła się nawet manifestacja w obronie ronda E. Gierka. (fot. SLD)

• Bydgoszcz, Katowice czy Sosnowiec to niektóre z miast borykających się z problemem dekomunizacji.

• Czas na zmianę nazw ulic mają do września. W ostateczności wojewoda może przydzielić patrona odgórnie, ale po uzyskaniu zgody.

• Wkrótce miasta będą musiały także uporządkować kwestie związane z pomnikami i obeliskami, które odnoszą się do ustroju totalitarnego.

 

Prezydent Andrzej Duda podpisał 17 lipca nowelizację ustawy o zakazie propagandy komunizmu lub innego ustroju totalitarnego w nazwach budynków, obiektów i pomieszczeń do użytku publicznego. Poprawki odnoszą się do pomników propagujących reżim totalitarny.  Ale wiele samorządów w Polsce wciąż nie uporało się z dekomunizacją ulic, choć czasu jest już niewiele, bo według ustawy z dnia 1 kwietnia 2016 r. termin mija 2 września.  

Przykładem jest Bydgoszcz, gdzie 13 lipca odbyła się nadzwyczajna sesja rady miasta w tym temacie. Została zwołana na wniosek radnych Prawa i Sprawiedliwości i dotyczyła zmiany nazw ośmiu ulic. Tylko jedna propozycja została przyjęta, resztę odrzucili radni PO i SLD.

Czytaj też: Dekomunizacja w Warszawie: konsultacje trwają do 31 lipca, dotyczą nazw 12 ulic

Prezydent miasta Rafał Bruski postanowił przeprowadzić w tej sprawie konsultacje społeczne, gdzie mieszkańcy sami będą mogli się wypowiedzieć na temat propozycji radnych PiS. Magistrat liczy, że zdąży sprawę szybko uporządkować, choć zaledwie miesiąc wcześniej wojewoda kujawsko-pomorski apelował o przyspieszenie prac nad dekomunizacją.

- Uważam, że jeżeli samorząd bierze odpowiedzialność, dba o swoich mieszkańców, jednak powinien podjąć decyzje samodzielnie. Konsultacje w sprawie nazw nie powinny odbywać się na poziomie wojewoda-IPN, a na poziomie samorząd-IPN – mówił na zwołanej konferencji Mikołaj Bogdanowicz.

W myśl ustawy, jeśli samorząd nie upora się ze zmianą nazw ulic w określonym czasie, wojewoda będzie mógł w tej sprawie wydać po konsultacjach z IPN zarządzenie zastępcze, w którym nada nazwę zgodną z założeniami ustawy dekomunizacyjnej.

Ustawa swoje, a samorządy swoje

Z problemem dekomunizacji borykają się też inne samorządy. Na Śląsku kontrowersje budzi wykreślenie gen. Jerzego Ziętka – długoletniego członka KC PZPR, ale też wicewojewody śląskiego i wojewody katowickiego. Patronuje on ulicom, rondom czy placom w wielu miastach regionu – Katowicach, Tychach, Zabrzu czy Rudzie Śląskiej.

Prezydent Katowic Marcin Krupa tuż po wejściu w życie ustawy dekomunizacyjnej mówił, że nazwane imieniem Jerzego Ziętka rondo w centrum Katowic nie zmieni swojej nazwy. Ale w niedawnym piśmie wystosowanym przez oddział IPN w Katowicach sprawę postawiono jasno, wymieniając nazwisko Ziętka jako jedno z tych, które powinny zostać zmienione.

Podobny problem ma sąsiadujący Sosnowiec, gdzie rondo w centrum miasta nosi imię Edwarda Gierka, I sekretarza KC PZPR, ale też rodowitego sosnowiczanina, który przyczynił się do rozwoju miasta.

 


KOMENTARZE (3)ZOBACZ WSZYSTKIE

To już powinno było być dawno zrobione. A dla tych, którzy tego nie rozumieją - tak, jak nie godzi się nazywać ulic imieniem Hitlera czy Stalina, tak samo nie godzi się używać nazwisk innych kacyków z namaszczenia okupanckiego, bezprawnego i zbrodniczego systemu. A to, że któryś z nich zbudował drog...ę czy fabrykę to żaden argument. Hitler też budował, ale jakoś nikomu nie przyjdzie do głowy, by kwestionować niestosowność nazywania jego imieniem ulic czy placów. To po prostu wstyd, że ta sprawa wlecze się tak długo i jeszcze budzi czyjekolwiek wątpliwości! rozwiń

Precz z komuną!, 2017-07-24 10:08:07 odpowiedz

Gdyby, zmiany nazw dotyczące "niegodnych wg IPN", łączyły się z np. jakkolwiek rozumianym "zrównoważnym rozwojem", można by podchodzić do tematu spokojnie. Na ten przykład wszystkie "wylotówki" nazwać kierunkowymi nazwami Miast ościennych, uwzględniając rzecz jasna pro...gnozy rozwojowe przynajmniej 20-50 letnie. Ulice wewnętrzne Miast i miejscowości mogły by dostać jakieś "kolorowe" nazwy, lub przyrodnicze. Ważne, aby krótkie, bowiem dziś wpisanie nazwy wielu ulic w jakiekolwiek dokumenty (w tym tego konkretnego samorządu) nie jest możliwe, To dopiero rodzi frustrację obywateli, bowiem oprócz "skomplikowania" merytorycznego urzędowego papierka, istnieje problem zbyt małej rubryczki. Dziś, zarówno samorządowiec, jak i mieszkaniec gminny, stoją pod "pręgierzem" funcjonariusza IPN, z których wielu, nie potrafi w sposób "zrozumiały i przystępny" uzasadnić potrzebę zmiany, nie wspominając o wielce nieuprzejmej "napastliwości" w doborze "uhonorowanego" nadaniem nazwy ulicy. A tak mówiąc "po naszymu" Taki Ziętek, Gierek, Morcinek, czy wielu innych, konfrontowanii przez Ich znających z mało "subtelnymi" działaczami "aktualnej zmiany", zdają się bardziej zyskiwać, niż tracić Istnieje przy tym, niewątpliwie, dylemat jakości oceny historycznej Nie ulega bowiem najmniejszej wątpliwości, że zaistnienie jakiejkolwiek formy "totalitaryzmu", miało w swoim czasie, głębokie podłoże: społeczne, ekonomiczne, polityczne, czy religijne...Czy Ktoś to doprecyzuje? rozwiń

eugeniusz, 2017-07-22 10:21:19 odpowiedz

Ja nie rozumiem dlaczego zmienia się histori, to po prostu jest niemożliwe i bezsensowne.

Starsza, 2017-07-21 18:35:13 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE